Nad wszystkim masz litość,
bo wszystko w Twej mocy,
i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by
się nawrócili.
Miłujesz
bowiem wszystkie stworzenia,
niczym się nie brzydzisz, co
uczyniłeś,
bo
gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.
Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał?
[Mdr
11, 23-25a ]

Dürer,_Albrecht_-_Hand_Study_with_Bible_-_1506.jpg
W nauce Kościoła wierni tworzą tzw. Rodzinę Bożą. Wspólnota katolicka jest postrzegana jako rodzina. Łączy ich wiara w Boga, chrzest i inne więzy duchowe. Członkowie zwracają się do siebie jak do braci i sióstr, a więc członkowie powinni się czuć jak rodzeństwo w wierze. Osobiście nie czuje się w tej wspólnocie siostrą, a raczej osobą podrzędną, podporządkowaną bez prawa głosu. Głos i władzę mają tylko bracia choć Biblia mówi wyraźnie, że Bóg stworzył kobietę i mężczyznę na swoje podobieństwo czyli istoty sobie równorzędne. Z tekstów poprzednich moich postów („Bóg jest także Kobietą i Matką wg artykułu ks. A. Skowronka”, ”Bóg jest także Kobietą i Matką wg artykułu Marii Miduch”, „Bóg jest także Kobietą i Matką – w Biblii i poglądach innych teologów”) dość wyraźnie wynika, że Bóg ma naturę nie tylko męską, ale i żeńską, co rozumując na podstawie Biblii, jest logiczne.
Pozostaje więc zadać pytanie dlaczego ta żeńska natura Boga we wspólnocie katolickiej została pozbawiona głosu i zepchnięta do roli służebnej i zależnej od mężczyzn? Kobiety w tej rodzinie nie czują się siostrami? Bracia traktują je jako osoby podrzędne, im podporządkowane. Trzeba stwierdzić jasno, że bracia we wspólnocie katolickiej gardzą żeńską naturą Boga, której przedstawicielkami są kobiety.

WIKIPEDIA Ramsowo,_kościół,_modlitwa.jpg
Podstawową i wzorcową wspólnotą jest rodzina ludzka, gdzie rodzi się i wychowuje nowe pokolenie co zapewnia rozwój narodu. Są więc tu potrzebni oboje rodziców – matka i ojciec. Życie w takiej wspólnocie, we wszystkich jego przejawach, jeżeli spełnia ona swoje funkcje zgodnie z wymogami wzoru wspólnoty, daje prawdziwe poznanie rzeczywistości i jest niezastąpione. To niezbędny warunek dobrego rozwoju i przygotowania do budowania wszelkich relacji społecznych i przygotowanie do życia.
Kościół katolicki, który hierarchia duchownych mieni się wspólnotą wiernych to wspólnota tylko z nazwy, ponieważ zarządzają nią tylko mężczyźni. Kobiety w Kościele katolickim mogą tylko spełniać funkcje służebne. Nie mają żadnego udziału we władzy tej wspólnoty – w sposobie jej funkcjonowania i tworzeniu praw jakie w niej obowiązują. Mogą wykonywać tylko polecenia mężczyzn. Tak nie powinna funkcjonować prawdziwa wspólnota społeczna. Tak realizowana wspólnota pozbawiona została wszelkich darów Ducha św., w które Bóg wyposażył kobiety – w swoim człowieczeństwie i zamyśle Boga równym mężczyznom.
Nikt mi nie wmówi, że dlatego , że zostałam matką jestem kimś gorszym w rodzinie katolickiej niż te, które matkami nie zostały, ani ci, którzy nie zostali ojcami. Każda matka to pośredniczka w przekazywaniu życia na ziemi , to strażniczka tego życia i jego opiekunka. Każda matka to wspomożycielka życia na ziemi. Czy to mało, aby matki były traktowane na równi z innymi członkami wspólnoty chrześcijańskiej? Czy można matkami pogardzać za to, że Bóg powierzył im właśnie taką misję? Czy według biskupów katolickich są lepsze misje i gorsze, które Bóg ludziom powierza? Jakie oni mają prawo to oceniać i klasyfikować? Jakie mają prawo wywyższać się nad matkami i nimi pogardzać? Czy ta pogarda i pycha ma coś wspólnego z Bogiem czy Go raczej zasłania? Nie tylko zasłania, ale uniemożliwia istnienie i działanie na ziemi matczynej części Boga.
Biskupi sami siebie ogłosili matkami. Od Augustyna do papieża Franciszka głoszą, że Kościół katolicki jest matką. Jest to o tyle nielogiczne, że ty Kościołem rządzą sami mężczyźni, którzy nawet nie wiedzą co to znaczy być ojcem, bo się tego wyrzekli (niby po to, aby poświęcić się bardziej służbie Bogu i ludziom), a tym bardziej co to znaczy być matką, bo nie są i nie będą nigdy potencjalnymi matkami, ponieważ Bóg nie powierzył im takiej misji ani z punktu widzenia biologii ani też psychiki. Hierarchowie nawet nie mają prawa nazywać się ojcami. Przecież tak naprawdę nie mają o tym żadnej wiedzy i doświadczenia. Nieraz tłumaczą się tym, że przecież wychowali się w rodzinach, mieli ojców i matki i z obserwacji wiedzą co to znaczy. Płytkość takiego uzasadnienia jest porażająca brakiem logiki. Obserwować matkę czy ojca jako dziecko, a być matką czy ojcem to nieporównywalna ilość, jakość i i skala zadań i doświadczeń. Można w myśl tego zapytać czy obserwacja przez ucznia nauczyciela daje wyczerpującą wiedzę uczniowi na temat co znaczy być nauczycielem? Czy obserwacja kogoś kto kieruje samochodem jest wystarczająca do tego, aby móc kierować samochodem? Przede wszystkim doświadczenie daje prawdziwą wiedzę, a nie unikanie doświadczenia (duchowni katoliccy przecież wyrzekają się ojcostwa). Tylko człowiek ograniczony i mało mądry może twierdzić, że wszystko wie na dany temat, mimo że w ogóle nie praktykował w danej dziedzinie. Przecież kształcenie księży np. w dziedzinie głoszenia kazań czy odprawiania mszy św. odbywa się nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Wobec tego jak można uzurpować sobie wiedzę o czymkolwiek nie mając żadnych predyspozycji w danym kierunku, wiedzy ani doświadczenia?!
Jak można mówić o tym co to znaczy być ojcem, skoro nigdy się nim nie było; jak można mówić o tym co to znaczy być matką skoro nie nigdy nie urodziło i wychowało się żadnego dziecka?! Nikt nie powinien się za nikogo wypowiadać, bo nawet rozeznawanie samego siebie nastręcza nam samym trudności, więc co możemy powiedzieć mądrego o innych. Jezus przykazał – nie sądźmy….
A jak ojcostwo i macierzyństwo polskich hierarchów wyglądało wystarczy zagłębić się historię Kościoła katolickiego (np. traktowanie dzieci niepełnosprawnych jeszcze w XIX w., traktowanie sióstr zakonnych szczególnie na misjach), która krzyczy podłością i krzywdą ludzką i to do dziś. Po przeszło dziesięciu latach, w marcu 2026 r. powołano Komisję do spraw wyjaśniana i zwalczania pedofili w polskim Kościele katolickim, choć obiecywano to od 12 lat, a jej organizacja już budzi w wielu środowiskach kontrowersje. Skala tych przestępstw nadal nie jest w pełni znana, a osoby pokrzywdzone od lat apelują o ujawnienie rzetelnych danych.
Biblia dowodzi, że Bóg jest nie tylko Ojcem, ale i Matką. Niestety hierarchowie Kościoła tę drugą naturę Boga przemilczają i nie dopuszczają do głosu.
„Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy!Myślcie o Panu właściwie szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego." (Mdr 1,1-2)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz