Bóg jest istotą całkowitą i doskonała. Jeżeli stworzył on kobietę i mężczyznę na swoje podobieństwo to znaczy, że jest zarówno kobietą i mężczyzną, ma cechy zarówno żeńskie jak i męskie. Żeńską cześć Boga hierarchia kościoła katolickiego z uporem neguje i nie pozwala jej zaistnieć i działać we wspólnocie katolickiej. Sam ten fakt już świadczy o tym, że w katolicyzm to nie prawdziwa wspólnota a dyktat, który narzucają hierarchowie, który zubaża Kościół o pierwiastek żeński.
Mam trzech braci. Znamy się od dzieciństwa, więc znam doskonale ich różne poglądy i zapatrywania na na kulturę, duchowość i różne inne dziedziny życia rodzinnego i społecznego. Znam też ich żony. Muszę powiedzieć, że spojrzenia tych kobiet, jak i moje, różnią się na poglądów moich braci w wymienionych powyżej dziedzinach. Natura męska i natura żeńska ma nieco inne rozumienie świata i człowieczeństwa. Wszystkie te małżeństwa wychowały dzieci. Żadne z tych małżeństw się nie rozwiodło. Po prostu dochodzą do porozumienia drogą kompromisów i dlatego tworzą trwałe i prawdziwe wspólnoty. Małżeństwo to płaszczyzna życia społecznego, która jest prawdziwą szkołą istnienia wspólnotowego.
Dlaczego wspólnota Kościoła katolickiego nie bierze z tych form współżycia społecznego przykładu? Dlaczego w Kościele katolickim temu matczynemu spojrzeniu na świat położono tamę i nie pozwala mu się zaistnieć? Czy w Królestwie Bożym kobieca część spojrzenia na rzeczywistość nie istnieje? Otóż istnieje, bo kobiecość to również część Boskiej Natury skoro kobiety zostały stworzone na obraz i podobieństwo Boże, o czym Biblia wyraźnie mówi. Pozostaje pytanie jak ludzkość ma budować Królestwo Boże na ziemi, skoro kobieca i matczyna część Boskiej natury we „wspólnocie” katolickiej nie ma prawa głosu. Tej części Bożej natury odmówiono prawo istnienie i działania. Hierarchowie rozsiedli się na drodze do Królestwa Bożego i zaanektowali tylko dla siebie wszystkie furtki, które tam wiodą, przepuszczając tylko tych, którzy opłacą wejście ślepym posłuszeństwem wobec nich lub opłatą pieniężną. Hierarchowie postawili sobie na drodze do Boga wygodną kanapę z głębokiego średniowiecza, rozsiedli się na niej wygodnie i ani myślą się z niej ruszyć. „Duchowni” siedzą na średniowiecznych kanapach w swoich pałacach i dworkach– zasłonach dymnych ich duchowej nędzy, od stuleci nie czyszczonych z żądzy władzy, przywilejów, pychy i chciwości.
W oparciu o system feudalny stworzyli „wspólnotę”, w której oprócz nich nikt tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia, a szczególnie kobiety i matki. To nie jest prawdziwa wspólnota, w której członkowie ze sobą rozmawiają i siebie nawzajem wysłuchują, aby dojść do najlepszego, najtrafniejszego rozwiązania. To jest „wspólnota” , w której oprócz hierarchów nikt inny nie ma nic do powiedzenia, a szczególnie kobiety i matki. To jest nie jest wspólnota. To jest dyktatura, monarchia absolutna z „nieomylnym” władcą na czele. W tej wspólnocie się nie rozmawia, a rozkazuje.
Co to za naśladowcy Chrystusa, którzy nie szanują członków wspólnoty chrześcijańskiej i pozbawiają ich głosu ze względu na płeć. Dlaczego płeć jest tu decydująca skoro Bóg ma także cechy kobiece. Czy dobra jest taka wspólnota, w której kobiety i matki nie mają żadnego głosu?
Jeżeli Kościół katolicki chcemy nazwać wspólnotą to trzeba dodać, że jest to wspólnota patologiczna. Dlaczego? Bo tam gdzie występuje przemoc, tuszowanie czynów przestępczych (pedofilia, gwałty), gdzie jedni wywyższają ponad drugich, gdzie występuje jawna pogarda dla części członków tej wspólnoty (pogarda wobec kobiet i tzw. świeckich) i nie dopuszczanie ich do głosu oraz współudziału w jakichkolwiek decyzjach to przecież modelowa patologia, a nikt kto zna zasady funkcjonowania Kościoła katolickiego nie może zaprzeczyć, że takie zjawiska tam występują! Tak funkcjonująca wspólnotę rodzinną poza Kościołem katolickim uważa się za patologiczną.
A co zakrawa na ironię – hierarchowie Kościoła katolickiego, którzy rządzą tak zwanym przez nich laikatem (z łac. nieukami, dyletantami) każą ruszyć się im z kanap i wyjść na spotkanie z Bogiem. Wyruszyłam i zaczęłam się dostrzegać rozbieżności między Biblią a głoszonymi przez duchowieństwo katolickie naukami, ich sposobem życia czy postępowania i wiem z wielu rozmów i książek, że nie są to tylko moje obserwacje. Ludzie, którzy uczciwie ruszają w tę drogę, aby poszukać Boga, nie widzą na tej drodze hierarchów Kościoła katolickiego, a raczej widzą jak daleko odeszli oni od Boga, od nauki Jezusa i od ludzi.
A jak to się skończy dla Kościoła katolickiego? Pewnym zwiastunem jego przyszłości może być raport z badań ilościowych polskiej młodzieży „Młodzież 2025”, przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Pierwszy raz liczba chłopców, którzy są religijni, jest wyższa od dziewcząt.
Ks. Tomasz Adamczyk w swoim artykule „Przełom w religijności młodych” (zamieszczonym w „Przewodniku Katolickim” nr 25 z 21. 06. 2026, s. 62) tak komentuje wyniki tego badania: „Dane alarmują, bo są jakby ewaluacją polskiej „polityki” unikania zmian w nauczaniu na temat płci, jakie Stolica Apostolska głosi od 60 lat. Bronimy rodziny, a ta stoi na przedsoborowej roli kobiety. Walka z dyskryminacją może szkodzić instytucji. Co teraz?
Z naukowego punktu widzenia najbardziej interesująca jest nie zmiana proporcji między religijnością chłopców i dziewcząt, ale fakt, że odwraca się utrwalony przez dziesięciolecia wzór religijności. Kobiety były bardziej zaangażowane religijnie, odgrywały kluczową rolę w przekazywaniu wiary, Tradycja słabnie, bo zmienia się rola kobiet. Mają inne aspiracje i potrzeby niż kiedyś.
Młode kobiety należą do do najbardziej dynamicznie zmieniających się grup społecznych. Są coraz lepiej wykształcone, świadome swych możliwości i skłonne do stawiania pytań o własne miejsce w rodzinie, społeczeństwie i Kościele. Tam, gdzie nie znajdują przestrzeni do wyrażania swoich doświadczeń, częściej wybierają dystans niż bezwarunkową lojalność wobec instytucji.”
„Wytrwale błagajmy Boga, który posłał Ducha Świętego, aby był światłością serc wszystkich ludzi: Światłości narodów, pamiętaj o tych, którzy trwają jeszcze w ciemnościach, otwórz ich oczy i serca, aby poznali Ciebie, jedynego i prawdziwego Boga.” (z „Liturgia Godzin. Codzienna modlitwa ludu Bożego.” Wydanie skrócone/ Pallotinum 1991 s. 956 – niedziela, tydzień III, Jutrznia).
Oby hierarchowie kościelni zrozumieli to jak najszybciej. Módlmy się - niech Pan otworzy ich oczy i serca, aby poznali jedynego i prawdziwego Boga i pozwolili na działanie każdej z Jego Natury i to w całej to pełni.




















_(14591278757)%201919%20r..jpg)


