czwartek, 21 maja 2026

Bóg jest także Kobietą i Matką wg artykułu Marii Miduch

W internecie można znaleźć artykuł Marii Miduch pt. "Kobieca twarz Boga" Zamieszczony on został w czasopiśmie "Życie duchowe " (ZIMA 101/2020), a także na stronie https://www.zycie-duchowe.pl/art-41879.kobieca-twarz-boga.htm

Oto fragmenrty tego artykułu:

"W tym, że pragniemy w jakiś sposób wyobrazić sobie Boga, nie ma niczego złego. Złem może być to, że za bardzo przywiązujemy się do naszych o Nim wyobrażeń. Kreujemy Go przez pryzmat naszych doświadczeń, zranień, wybiórczo odnosząc się do tego, co możemy znaleźć w Piśmie Świętym. Tworzymy Go bezmyślnie z tego, co mówią o Nim inni, nie dociekając, czy aby nie jest to jedynie ich wyobrażenie. Jesteśmy w stanie tak bardzo zdogmatyzować to, co myślimy o Bogu, że gdy Go spotkamy, możemy minąć obojętnie, nie rozpoznając w nim Stwórcy.[...]

 Niebezpieczne staje się wtedy, kiedy przypisujemy Bogu płeć. Nie Jezusowi, bo tu sprawa jest oczywista, ale pozostałym osobom Trójcy Świętej. [...]

Bóg nie ma płci. I choć trudno nam to sobie wyobrazić, warto przyjąć tę prawdę o Nim do naszego obrazu.[…]

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). Słowo bara – „stworzył” jest w Biblii używane jedynie odnośnie do Boga. Tylko On może czegoś takiego dokonać. Ale to słowo w uszach starożytnych odbiorców Pisma Świętego brzmi w sposób szczególny. Pobrzmiewa w nim bowiem prawda o rodzeniu, noszeniu w sobie i wydawaniu na świat. Powiedzenie: „Na początku Bóg zrodził niebo i ziemię” może byłoby za mocne, a jednak jesteśmy blisko takiego znaczenia tych słów! Bóg rodzi! To takie kobiece! […]

Alfons_Mucha_-_1898_-_The_Flowers_Lily.jpg
 

Idźmy dalej, czytając Księgę Rodzaju. Dochodzimy do opisu stworzenia człowieka i pięknych słów, jakie go podsumowują: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Pierwszą prawdą, jaką z owego tekstu możemy wyczytać, jest stworzenie na obraz Boży.[…]

Myślę, że pomocne w zrozumieniu owych słów będzie sięgnięcie do ich hebrajskiego brzmienia. Tłumacząc z oryginału, można powiedzieć, że człowiek jest męski i żeński i jest obrazem Boga. Została tu podkreślona jedność mężczyzny i kobiety, która daje człowieczeństwo, a ono z kolei odbija w sobie obraz Boga. Nie oznacza to, że pojedynczo, samotnie człowiek nie jest podobny do Boga, ale że tak został stworzony: by stawać się podobnym do swego Stwórcy, potrzebuje płci przeciwnej (niekoniecznie w wymiarze seksualnym).

Tak to wygląda z perspektywy ludzkiej. A z Bożej? Kobiecość i męskość jest czymś, przez co objawia się oblicze Boże. Stwórca objawia siebie poprzez to, jakie są kobiety, i przez to, jacy są mężczyźni. Kobiece działanie, czucie, przeżywanie ma w sobie coś boskiego i tak samo męskie. To fenomen Boga posiadającego twarz, którą my możemy rozpoznać jako kobiecą, ale Bóg ma jednocześnie twarz męską. Do tej męskiej bardziej jesteśmy przyzwyczajeni, to jednak nie upoważnia nas do ignorowania „kobiecego Boga”.[…]

Aphonse_Mucha_-_Rose_1898.jpg

 

kiedy będziemy zagłębiać się w Stary Testament i natkniemy się w nim na słowo ruah, tłumaczone jako "duch", ze zdziwieniem zauważymy, że może ono być rodzaju żeńskiego! A więc „ta Ducha Boża”… I znów nie chodzi o to, by określać płeć Ducha Świętego, ale by odkryć, że w mojej kobiecości może wyrażać się jakieś podobieństwo do Boga…. [...]

Sięgnijmy do Pisma Świętego. […]

Na początek warto zatrzymać się nad Księgą Izajasza. Prorok kieruje do Narodu Wybranego następujące Boże słowa: „Jak kogoś pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy” (Iz 66,13). Swoje działanie Bóg porównuje z działaniem matki, która współczując dziecku, pociesza je. Nie mówi o ojcowskim działaniu, ale właśnie o matczynym. Takie oblicze będzie objawiać w czasie, w którym Bóg wyświadczy miłosierdzie swojemu ludowi. Porównanie Boga do matki nie wyczerpuje jednak tego, kim Bóg jest. Jasno wskazuje na to inny fragment Księgi Proroka Izajasza. „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15). Bóg jest kimś więcej niż matka! Jego łączność z człowiekiem jest głębsza niż matki z dzieckiem.

 To nie koniec kobiecych obrazów Boga u Izajasza. Stwórca sam siebie porównuje z kobietą krzyczącą w czasie porodu. On sam chce się zachować podobnie, gdy będzie walczył o swój lud. Jego krzyk będzie elementem walki, którego przestraszą się przeciwnicy. To ciekawe, że Bóg, który walczy, wśród różnego oręża kierowanego przeciw wrogom wybiera zachowanie tak bardzo kobiece. […]

Prorok Ozeasz, nazywany piewcą wierności i miłości Bożej, w piękny sposób opisuje czułość Stwórcy: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. […] A przecież ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie. Pociągałem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je” (Oz 11,1.3–4). Znamy wielu czułych i troskliwych ojców, więc obraz ten mógłby być obrazem ojcowskim, jednak kontekst kulturowy sprawia, że jest on bardziej matczyny. To kobieta była tą, która karmiła dzieci, tym bardziej że mowa tu o niemowlęciu. To właśnie z tą karmicielką utożsamia się Bóg. Ten sam prorok widzi Najwyższego także jako niedźwiedzicę-matkę! (por. Oz 13,8).

Macierzyństwo - Eugen_Klimsch_Ein_zärtlicher_Moment 1894 r.
 

Sam Jezus, który nazywa Boga Ojcem, nie boi się pokazać Go pod obrazem kobiety. Doskonałym przykładem tego jest przypowieść o zagubionej drachmie szukanej przez kobietę (por. Łk 15,8–10). To właśnie Bóg kryje się pod postacią kobiety. Tak jak bohaterka przypowieści poszukuje drachmy, tak On szuka zagubionego człowieka. […]

Przykładów tego, że Bóg działa z kobietą i na kobiecy sposób, można mnożyć. Warto je odkrywać w Piśmie Świętym, warto nieustannie konfrontować swój obraz Boga z tym, w jaki sposób On sam się przedstawia. A to wszystko bez sztywnych ram, w których chcielibyśmy Go zmieścić. Dobrze jest czasem wyjść poza utarty schemat. Mimo że na co dzień mówimy do Niego „Tato”, zawołajmy też do Niego „Mamo”. Nie tylko się nie obrazi, ale i ucieszy, że może nam okazać coś ze swojej matczyności. A przede wszystkim pamiętajmy, że w tym, kim jesteśmy, odbijamy Jego. Ja w swojej kobiecości, ktoś inny w swojej męskości. Zaniedbanie tych sfer w swoim życiu jest zaniedbywaniem obrazu Bożego, który jest w nas zapisany.

Carl_Heinrich_Bloch_-_Woman_at_the_Well.jpg

 

 Maria Miduch - Dyrektor Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie, biblistka, doktor teologii biblijnej z zakresu judaistyki i hermeneutyki biblijnej (UPJPII Kraków), mgr studiów bliskowschodnich UJ. Członek Stowarzyszenia Biblistów Polskich, autorka wielu publikacji książkowych, m.in. Kobiety, które kochał Bóg (2025), Słowo przed Słowem (2024). Kurs biblijny: Księga Izajasza (8h), Księgi historyczno-dydaktyczne (Jdt, Tb, Est - 4h)

czwartek, 20 listopada 2025

Bóg jest także Kobietą i Matką wg artykułu ks. A. Skowronka

   Niedawno znalazłam w internecie artykuł ks. Alfonsa Skowronka "Bóg jako Matka". Zamieszczony on został na stronie doen.pl pod adresem https://deon.pl/wiara/slub/bog-jako-matka,314529

Oto fragmenty tego artykułu:

Czy potrafimy sobie wyobrazić, że największa rzeczywistość świata to kobieta, do której modlimy się: "Matko nasza"?

Biblia mówi natomiast, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 27). Konsekwentnie więc również kobieta jest odbiciem Boga i jeżeli o Bogu mówimy w kategoriach obrazów, to przecież nie tylko w Jego męskich odbiciach i wizerunkach. Rzeczywistość Boża jest "dwubiegunowa", łączy w sobie aspekty męskie i żeńskie."


 

[...]

Bóg rozsadza wszelkie ramy, choćby Go pojmować nie wiem jak szeroko.”

[...]

Bóg Biblii zawsze jest "pojęciem" niepełnym, ułomnym i zawsze innym niż ludzie się tego spodziewają. Ma to w  sobie i dobre  strony: w ten sposób człowiek zyskuje pełną swobodę w wyruszeniu na poszukiwanie nowych przeżyć i doświadczeń z Bogiem.

[...]

Należałoby sobie nawet życzyć, aby kobiecym rysom Boga poświęcać więcej uwagi. Także w Biblii jest wiele kobiecych skojarzeń: rozgniewany Bóg rzuci się jak niedźwiedzica przeciwko wszystkim, którzy nastają na jej młode (por. Oz 13, 8), Bóg krzyczy jak rodząca niewiasta (por. Iz 42, 14), jest jak położna, która wspomaga nowe życie w przyjściu na świat: Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona (Ps 22, 10). Tu obowiązuje jednak ta sama zasada: czysto kobiece wyobrażenie Boga byłoby tak samo fałszywe, jak czysto męskie.

[...]

 Teologicznie usprawiedliwione są oba pojęcia. Sympatyczny aspekt "mądrości" stanowi ponadto i to, że kryje w sobie cały kalejdoskop ról kobiecych: jest ona nauczycielką, kaznodziejką nawet współstwórczynią Boga.

Macierzyństwo - Georg_Schrimpf_Frau_mit_Kindern_vor_Landschaft_

 

Żelazną regułą dla mówienia o Bogu stać się winien postulat niestawiania znaków równości, możliwe są co najwyżej porównania. Definicja w rodzaju "Bóg jest…" z góry skazana zostaje na niepowodzenie. Czy Bóg to kobieta? Najwidoczniej nie. Jednak wiele intuicji przemawia za tym, że jest jak kobieta.

[…]

 Możemy wznieść się o stopień wyżej i mówić, już ponad rozróżnieniem męski - żeński, o "rodzinie Jahwe", w której oba pierwiastki niepodzielnie się łączą.

[…]

Istnieje jeden obraz Boga, któremu bez ograniczeń możemy zaufać i nawet mu siebie powierzyć: Bóg stał się człowiekiem, i to nie tylko ów jeden jedyny raz w dziejach. W każde Boże Narodzenie uświadamiamy sobie prawdę, że Bóg przybiera ludzką postać wciąż i od nowa. W nas, w nas wszystkich. Jezus, sam mężczyzna, nasz Brat i Pan, nazywał Boga "Ojcem", ale porównywał Go także z kobietą (por. Łk 13, 21; 15, 8) i objawiał wiele kobiecych rysów Boga: ujmuje się za słabymi, beztrosko cieszy się z dziećmi, czyni siebie sługą stołu i "umywaczem nóg".


 

 Z drugiej strony, akceptuje także zdanie kobiety, a nawet poganki, w konsekwencji zmieniając do niej swój stosunek (por. Mt 15, 21-28). Ponieważ Bóg Jezusa jest rodzaju męskiego i żeńskiego, nie obowiązuje już reguła: "To wolno tylko mężczyźnie - tamto tylko kobiecie". Każde może wszystko, co potrafi! Mężczyznom wolno usługiwać do stołu, a kobiety mogą wyrażać swą opinię. W Ewangelii kobiety są wybrankami, którym wolno głosić wielkanocne orędzie zalęknionym uczniom. Przez dłuższy okres funkcjonowały w Kościele kobiece "podmioty urzędu". Mężczyźni jednak, zbyt wcześnie, przeforsowali swoje roszczenie do sprawowania władzy. Jednostronnie.

 


Ten, kto staje w obronie podziału ról (mężczyzna - pan, kobieta - służebnica), nie może powoływać się na Jezusa. Absurdalna byłaby jednak i zamiana ról. Chodzi raczej o to, aby mężczyźni zostali wyswobodzeni spod swego statusu sprawowania władzy, a kobiety z ich niskości i nawet poniżenia, aby wspólnie mogli stać się wzajemnie dla siebie autentycznym obrazem Boga. Pewna wszystkim nam znana Kobieta wyraziła to słowami: On strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych (Łk 1, 52). Brzmi to dość rewolucyjnie z ust owej Kobiety – Maryi! 

[…]

Z tych luźnych spostrzeżeń płynie wniosek, że nie wszędzie tam, gdzie w Biblii mowa jest o Ojcu i Bogu, mamy do czynienia jedynie z wpływem języka patriarchalnego. Istnieje natomiast możliwość przezwyciężenia języka odwołującego się do rodzajnika męskiego w mowie o Bogu Ojcu bez potrzeby przemieszczania się do panteonu bogiń, wyobrażeń matriarchalnych lub do jakiejś "Bogowej". Oczywiście "ojciec" jest rzeczownikiem rodzaju męskiego, ale - jak uczy nas Pismo Święte - Bóg Ojciec nie jest mężczyzną.

[…]

Przed nami staje więc człowiek w swym "podwójnym wydaniu" mężczyzny  kobiety, jako "obraz i podobieństwo Boże". Podobnie jak język biblijny mówi o "matczynym Ojcu", tak i w życiu ludzkim trudno rozłącznie mówić o byciu mężczyzną i byciu kobietą, byciu ojcem i byciu matką. Mężczyzna nie jest kobietą, kobieta nie jest mężczyzną. Zróżnicowanie nie kryje w sobie jednak nic z negatywności. Wszystko objęte zostaje bowiem absolutną pełnią w samym Bogu i przez Niego samego. Jako mężczyznę i kobietę stworzył ich. Ponieważ wzajemnie się uzupełniają, tworzą razem jedno człowieczeństwo w edycji męskiej i żeńskiej. Mężczyzna i kobieta są każdorazowo pełnowartościowymi osobami i podmiotami swej osobowości [...]

 

 Ks. Alfons J. Skowronek (ur. 1928), teolog, emerytowany profesor Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego, wieloletni członek Komisji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu i Podkomisji ds. Dialogu z Kościołami zrzeszonymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Opublikował między innymi: Aniołowie są wśród nas; Kim jest Jezus z Nazaretu?; Kościół w burzliwych czasach.

 

 

 

środa, 13 sierpnia 2025

Macierzyństwo – ważna społecznie i odpowiedzialna praca bez zapłaty. Cz. 2

Mówi się, że takie zawody jak lekarz, pielęgniarka, nauczycielka, strażak czy ksiądz to zajęcia do których trzeba mieć powołanie, aby je dobrze wykonywać. Za tę pracę ludzie ją wykonujący otrzymują wynagrodzenie pieniężne.


 

 Kobiety z racji swojej biologii też są powołane. Są powołane do przekazywania życia. To zajęcie także wymaga poświęcenia i pracy i to nie przez kilka godzin na dobę, a trzeba temu poświęcić prawie całą dobę. To praca, w której nie ma dni wolnych ani urlopu. Nawet z wzięciem zwolnienia lekarskiego są kłopoty, bo kto może zastąpić np. karmiącą matkę? To praca dzień i noc przez kilkanaście lat dopóki dziecko nie osiągnie jako takiej samodzielności, a przecież tych dzieci nieraz jest więcej niż jedno. Macierzyństwo także różni się od tych wymienionych powyżej profesji tym, że za tę pracę nie dostaje kobieta żadnego wynagrodzenia. Jeżeli nie podejmie pracy zawodowej na starość jest uzależniona finansowo od męża lub dzieci. Od kilku lat wprowadzono emeryturę dla kobiet, które wychowały czworo i więcej dzieci, najniższą jak obowiązuje. A co z tymi, które wychowały troje lu dwoje? 

Epidemics;_how_to_meet_them_(1919)_
 

Ile obecnie warta praca kobiet i matki w domu podaje filmik na You Tube https://www.facebook.com/watch/?v=451294590568073&rdid=LHc47GBYx5ukwWJT

Wyliczenia dokonał mężczyzna, który musiał zastąpić żonę w pracach domowych i przy dzieciach. Praca żony i matki w domu to przede wszystkim takie czynności jak: sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi, pranie, prasowanie i zakupy. To są zajęcia powtarzające się, ale oprócz wyżej wymienionych obowiązków matka, która zajmuje się dziećmi wykonuje następujące prace: pomaga dzieciom w nauce, organizuje im uroczystości rodzinne, pielęgnuje ogród i zieleń w domu, załatwia sprawy urzędowe i niektórych usług, które mogą wykonać tylko fachowcy. Zauważyć też należy, że prowadzenie domu i opieka nad dziećmi to nie jest praca przez 8 dziennie. To jest praca, która trwa przez 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu.

 Z wyliczeń wyszło mu, że praca żony i matki jest warta co najmniej 6460 zł.

Ten mężczyzna wie co mówi, bo sam te prace wykonywał i sprawy załatwiał. Sam też zrobił rozeznanie jakiej wysokości wynagrodzenie za poszczególne prace pobierają wynajęte osoby. 

Glaspalast_München_1889_
 

 A kobiety robią to od wieków za wszystko za darmo. Coś się jednak zmienia. Jeżeli ta praca nie będzie odpowiednio wynagradzana; jeżeli nie będzie za tę pracę odprowadzana godziwa emerytura, dzietność w Europie będzie malała. Za ten wysiłek, który od wieków obdarzały ludzkość za darmo, nie doczekały się nawet szacunku. Kobiety też zaczęły liczyć. 

Dopiero od 2016 r. z państwowej kasy idą na realną pomoc na wychowanie dziecka. Kiedy wychowywałam moje dzieci w latach 90-tych otrzymywałam 40 zł, ale i to mi cofnięto około roku 1996. Byłam samotną matką z trojgiem dzieci i według rozporządzenia ówczesnej władzy ten zasiłek przestał mi przysługiwać.

Nowa władza w Polsce podwyższyła zasiłek na dziecko do kwoty nieporównywalnie wyższej niż ro było przed rokiem 2016. To są pieniądze dla dziecka. A co z tego ma kobieta? Ta, która wychowa trójkę dzieci, za swój wysiłek nie dostaje nic i jeżeli nie podejmie pracy zawodowej, na starość zostaje bez środków utrzymania, zdana na łaskę męża lub dzieci. Czy tak powinno być? Czy ona nic nie robiła dla społeczeństwa? Urodziłam troje dzieci. Urodzenie ich i wychowanie zajęło mi czas od 1979 r. do 2010 roku, kiedy ostatnie dziecko skończyło studia. Cały ten czas – 31lat trwałam przy nich utrzymując ich i wspomagając psychicznie i duchowo w trakcie wszystkich zawirowań jakie niesie życie młodego człowieka. Czy nie zasłużyłam na wdzięczność społeczeństwa za mój trud w postaci wynagrodzenia pieniężnego ? Czy władza sprawowana przede wszystkim przez mężczyzn dostrzega to? Otóż – nie. Dlatego spada dzietność. Mentalność kobiet się zmieniła. W Polsce panowało w głębokiej przeszłości i niestety panuje wśród mężczyzn do dziś, że że rolą kobiety jest wychowanie dzieci, sprzątanie domu, gotowanie. To mężczyzna ma zarabiać, to on jest panem domu. To myślenie wśród kobiet się zmienia. Kobiety w obecnej dobie zanim pomyślą o rodzicielstwie zaczynają też pomyśleć o sobie, skoro ich rodzicielstwa państwo nie ceni i nie wynagradza, muszą o to zadbać same. Co skutkuje ograniczoną ilością rodzonych dzieci. W życiu mężczyzny w związku w z pojawieniem się nowego potomka zmienia się niewiele , w życiu kobiety zmienia się wszystko.

Cytat poniżej z art. Doroty Kowalskiej pt. „Demograficzna zapaść. Jesteśmy coraz starsi” (Express Bydgoski 7. 02. 2025 s. 14)

- W praktyce opieka nad dzieckiem spada na kobiety, w ich życiu zmienia się wszystko. Dlatego nie decydują się na dziecko, a jeśli już to na jedno. Nie mają alternatywy – przyznaje dr Jowita Radzińska, socjolożka ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. - Kolejna sprawa: w Polsce kobiety mogą sobie pozwolić na luksus rocznego urlopu macierzyńskiego, ale w tym czasie świat pędzi naprzód, a one zostają same. Niby spotykają się z koleżankami, ale coraz rzadziej, niby odwiedza je rodzina, ale tak naprawdę nie mogą liczyć na żadne grupy wsparcia. Poza tym, przez lata nie zrobiono nic sensownego w kwestii polityki rodzinnej – dodaje socjolożka.” [ fragment z artykułu Doroty Kowalskiej pt. „Demograficzna zapaść. Jesteśmy coraz starsi” (Express Bydgoski 7. 02. 2025 s. 14)

Moje troje dzieci, ich zrodzenie dla świata i wychowania to dla mnie więcej niż napisanie przeze mnie pracy magisterskiej. Moja praca naukowa to był sprawdzian tego czego nauczyłam się na studiach w ciągu pięciu lat i dar dla społeczeństwa w postaci cząstki wiedzy o kulturze polskiej (pisałam o dziejach teatru na ziemiach polskich w XVIII w.) Urodzenie dzieci biologicznie i wychowanie to też rodzenie ich dla społeczeństwa, dla dobra ludzi. Z tą myślą i dla tej idei je wychowywałam. Ten jednakże proces jest o wiele dłuższy w czasie i wymaga o wiele więcej oddania i poświęcenie siebie niż napisanie jakiejkolwiek pracy naukowej. Każdy nowo narodzony człowiek to nowe zadanie. Każdy jest inny i stawia przed matką trud zgłębiania tej nowej osobowości i odpowiedniego nim pokierowania. To jest jak zbieranie materiałów do napisania pracy naukowej. Rezultat będzie widoczny po latach. Dla pracy magisterskiej trwa to około 3 lata. Do napisania pracy doktorskiej uczelnie dają 8 lat. Wychowania i ukształtowanie jednego człowieka trwa to około 20 lat. A jaki jest to trud kiedy dzieci jest kilkoro? Nietrudno sobie policzyć. Niestety tej pracy nie docenia ani patriarchalne społeczeństwo, ani hierarchia Kościoła katolickiego. Ta ostatnia wręcz gardzi kobietami za to, że są biologicznie zdolne do rodzenie dzieci. A te, które zostały matkami, długi czas były uważane za "nieczyste" i musiały ulec "oczyszczeniu" przez przedstawiciela hierarchii kościelnej. Dziś już się tego zwyczaju pogardy dla kobiet nie praktykuje, ale kobiety matki są wciąż traktowane jako ludzie drugiej kategorii we "wspólnocie" Kościoła katolickiego. Są uważane za "brudne". Ceni się tylko te, które ślubują dziewictwo czyli według hierarchów "czystość" no i oczywiście ślepe podporządkowanie hierarchii Kościoła katolickiego. 

Hasak_-_Der_Dom_zu_Köln_-_V4_-_Kardinal_Fischer.jpg
 

List pasterski abp. Marka Jędraszewskiego na Wielki Post 2023 dowodzi jednak tego, że te "brudne" kobiety są bardzo potrzebne hierarchii, ale tylko po to, aby wydały na świat potomstwo i wychowały je dla Kościoła katolickiego. Jak te kobiety to zrobią i jak sobie z tym poradzą, hierarchów już nie obchodzi. Ma być dużo i jak najszybciej. To wszystko chcą mieć od tych" brudnych" kobiet za okazywaną im pogardę, brak szacunku i wdzięczności.

W tzw. "świeckim" społeczeństwie, jeżeli czegoś się oczekuje od drugiego człowieka dla dobra wspólnego, należy w tym pomagać i współpracować, aby osiągnąć wspólny cel. Hierarchia Kościół katolickiego nawet nie pomyśli o tym. W kazaniu arcybiskupa nie ma żadnej wzmianki o tym jak Kościół może weprzeć rodziny w wychowaniu potomstwa. Według tego o czym pisałam w poprzednim poście pt. "Kobieta rodzi życie. Łaska, trud i poświęcenie. Wychowanie dziecka." o intencjach zamieszczanych w brewiarzu (wersja skrócona) na cały rok, jest zamieszczona jedna intencja za rodzinę. Za kobiety lub matki nie ma żadnej. Za hierarchów i osoby konsekrowane jest ich 40. Hierarchii Kościoła katolickiego nie stać nawet na to, aby pomodliła się za rodziny czy matki. Czegoż można spodziewać się więcej.

Biskupi i inni duchowni oczekują i prawie wymagają, aby członkowie udzielali się i wspomagali ich w ich posłudze czyli po prostu w ich obowiązkach wobec ludzi. Choć ci ludzie tzw. "świeccy" nie mają we tej wspólnocie nic do powiedzenia, jeżeli chodzi o jakiekolwiek decyzje. Całą władza należy do biskupów i proboszczów. 

W ramach Kościoła katolickiego działa wiele wspólnot, których członkami są kobiety i mężczyźni tzw. świeccy wspierających duchownych : Caritas, neokatechumenat, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Ruch Światło-Życie, Wspólnota Cenacolo, Wspólnoty Odnowy w Duchu św., czy Wspólnota Sant'Egidio, W każdej parafii działają różnorodne grupy, takie jak schole, ministranci, grupy modlitewne, grupy biblijne, czy koła różańcowe. Powyższe przykłady to tylko wybrane wspólnoty, a lista ta nie jest wyczerpująca. W Kościele katolickim istnieje wiele innych grup i organizacji, które wnoszą bogactwo i różnorodność do życia religijnego 

Wszyscy oni wspierają duchownych w ich posłudze. W posłudze macierzyńskiej kler nie odpłaca tym rodzinom tym samym. Choć to przecież rodzina jest fundamentem, na którym może opierać się wspólnota Kościoła katolickiego.

A możliwości pomocy rodzinom hierarchia ma., Pisze o nich Katarzyna Zarosa w liście-odpowiedzi na wyżej wspomniany List pasterski abp M. Jędraszewskiego. Można go znaleźć pod adresem internetowym:

https://deon.pl/kosciol/matka-katoliczka-w-liscie-do-abp-jedraszewskiego-zamiast-narzekac-niech-ksiadz-arcybiskup-napisze-list-pasterski-docenia,2430746

Niestety ten list polskiej matki nie spotkał się z żadną odpowiedzią wyżej wspomnianego arcybiskupa – ani słowną ani poprzez działanie. To wszystko na co stać hierarchów Kościoła katolickiego dla "brudnych" kobiet.



Albert_Ritzberger_Mutter_mit_Kindern.jpg

środa, 6 sierpnia 2025

Macierzyństwo – ważna społecznie i odpowiedzialna praca bez zapłaty. Cz. 1

 Dr Robert Waldinger, dr Marc Schulz w swojej książce pt. „Dobre życie. Lekcje z najdłuższego na świecie badania nad szczęściem.” / Kraków, wydawn. Znak 2025, s. 131 piszą: „”Pomimo dokonującego się postępu w wielu kulturach to wciąż kobiety biorą na siebie główny ciężar obowiązków związanych z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Ten nierównomierny podział może spowolnić albo nawet wstrzymać rozwój młodych kobiet i realizację ich celów, tymczasem mężczyznom zapewnia on większą swobodę w rozwoju zawodowym.” 

Die_Gartenlaube_(1897)_b_733.jpg

 

Poniżej zamieszczam link do postu o pracy kobiety w domu . Umieszczono tu przedruk tekstu ze źródła bliżej nieznanego autorowi bloga. Bardzo trafnie przedstawia on realną sytuację kobiet w dzisiejszej cywilizacji.

 Tekst z blogu

https://www.psychologiakobiety.pl/zamiana-rol/

Post : Bo ona całe dnie siedzi w domu i nic nie robi…

Pewnego dnia, pewien mężczyzna doszedł do wniosku, że ma dość chodzenia codziennie do pracy, podczas gdy jego żona przesiaduje całymi dniami w domu. Marzył o tym, żeby żona zobaczyła, jak ciężka jest jego dola. Zaczął się więc modlić do Boga tymi słowy : „Drogi Panie Boże, idę do pracy każdego dnia i spędzam tam 8 długich godzin, podczas gdy moja żona całymi dniami przesiaduje w domu. Chciałbym, żeby zobaczyła, jak ciężka jest moja praca, więc proszę zamień nasze ciała i role. ” Bóg w swojej nieskończonej mądrości, spełnił życzenie mężczyzny.

Następnego dnia rano, mężczyzna obudził się, jako kobieta. Wstał, zrobił dla wszystkich śniadanie, obudził dzieci, przygotował im ubrania szkolne, przypilnował, żeby zjadły śniadanie, przygotował i spakował kanapki do szkoły, następnie odwiózł dzieci do szkoły. Potem wrócił do domu i zebrał rzeczy do pralni, po czym zawiózł je do pralni. Po drodze zatrzymał się w banku, żeby wyjąć pieniądze na zapłacenie rachunku za energię i telefony. Następnie pojechał do przedsiębiorstwa energetycznego i firmy telefonicznej, aby opłacić rachunki, w międzyczasie zrobił zakupy spożywcze. Wrócił do domu, rozpakował zakupy, zabrał się za czyszczenie kociej kuwety i kąpanie psa.

Dobiegała godzina 13.00, pobiegł więc pościelić łóżka wszystkich domowników, włączył pranie, odkurzył podłogi i starł kurze, na koniec umył podłogę w kuchni. Popędził do szkoły, żeby odebrać dzieci, a drogę powrotną do domu spędził na wysłuchiwaniu kłótni dzieci, siedzących na tylnym siedzeniu.

Po dotarciu do domu, przygotował dzieciom szybką przekąskę i pomógł w odrobieniu lekcji. Później wyjął deskę do prasowania, włączył telewizor i zerkając jednym okiem w ekran telewizora, zabrał się za prasowanie sterty koszul.

O 16:30 zaczął przygotowywać obiad. Obrał ziemniaki, pokroił zieleninę na sałatkę, obtoczył kotlety w panierce i oczyścił fasolkę. Ugotował i podał obiad, pilnując, żeby dzieci nie rozrabiały w trakcie posiłku. Po obiedzie posprzątał kuchnię, włożył brudne naczynia do zmywarki, poskładał pranie, wykąpał dzieci i położył je spać.


 

O 21.00 wieczorem był wyczerpany i, choć nie zdołał skończyć jeszcze wszystkich swoich codziennych obowiązków, poszedł do łóżka, gdzie czekało na niego kolejne zadanie-wcielić się w rolę kochanki. Akurat to zadanie bardzo go ucieszyło.

Następnego ranka, jak tylko otworzył oczy, natychmiast ukląkł przy łóżku i powiedział: „Panie, nie wiem, co sobie myślałem. Byłem głupi, zazdroszcząc żonie, że zostaje w domu. Proszę, och, proszę, zwróć mi moje ciało i moją dawną rolę. ”

Bóg, w swej nieskończonej mądrości, odpowiedział: „Mój synu, widzę , że odebrałeś swoją naukę. Z radością przywrócę naturalny stan rzeczy. Niestety, musisz poczekać na to jeszcze 9 miesięcy. Tej nocy zaszedłeś w ciążę! „

Przydałoby się takie doświadczenie każdemu mężczyźnie. Może spojrzeliby inaczej na sytuację kobiet w społeczeństwie i zrozumieliby dlaczego rodzi się coraz mnie dzieci.

Wiadomo, że opieka nad dzieckiem bazuje głównie na spędzaniu z nim czasu i poświęcaniu mu uwagi. Bez tego prawidłowe wychowanie jest praktycznie niemożliwe. Autorzy cytowanej już książki pt. „Dobre życie. Lekcje z najdłuższego na świecie badania nad szczęściem.” / Kraków, wydawn. Znak 2025, na s. 206 piszą także o tym jakie znaczenie mają w życiu człowieka słowa "spędzać" czas i "poświęcać" uwagę: "Czasu i uwagi w żaden sposób nie da się uzupełnić. Z nich składa się nasze życie. Gdy poświęcamy komuś swój czas i uwagę, w gruncie rzeczy oddajemy mu część swego życia. [...] A to dlatego, że czas – i nasza uwaga – to najcenniejsze co posiadamy." Z ten cenny dar jakim jest spędzanie czasu i poświęcaniu uwagi swoim dzieciom, mimo że są to dary bardzo cenne, kobiety nie otrzymują żadnej zapłaty. A w Kościele katolickim za macierzyńskość są traktowane przedmiotowo, jak ludzie drugiej kategorii i otaczane pogardą. 

Carl_von_Bergen_Heimkehrende_Bäuerin_mit_Kindern_1917.jpg


środa, 23 lipca 2025

Kobieta rodzi życie. Łaska, trud i poświęcenie. Wychowanie dziecka.

Mt 18, 1-5 -”W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.”


 

4. przykazanie – Czcij ojca swego i matkę swoją.

Dlaczego Bóg kazał czcić matkę (czwarte przykazanie dekalogu)? Dlatego, że Bóg wiedział co to znaczy macierzyństwo i jakiego to wymaga trudu i poświęcenia. Małe dziecko nie wie co to znaczy czcić. W początku swojego życia dziecko potrzebuje matki bardziej niż ojca. Pokarm z piersi matki jest podstawą jego biologicznego przetrwania w wyniku czego nawiązuje się między dzieckiem a matką niepowtarzalna więź. Poza tym w większości przypadków wszystkie czynności związane z egzystencją dziecka wykonuje matka, ponieważ robi to o wiele lepiej niż mężczyzna z racji swojego instynktu macierzyńskiego; ma po prostu do tego lepsze predyspozycje. W wyniku czego dziecko staje się od matki zależne, przywiązane, stęsknione kiedy jej brakuje. To matka musi swoją opieką, troską, szacunkiem do potrzeb dziecka nauczyć dziecko szacunku do siebie, a także do innych ludzi co będzie procentowało w jego życiu kiedy będzie dorastało. I za to według Boga należy czcić matkę, bo to jest ogromny wysiłek dawanie siebie na każde zawołanie w nocy i w dzień przez wiele lat bez wzajemności ze strony dziecka, które właśnie od niej uczy się tego okazywania szacunku jej, a potem innym ludziom.

Ciąża, poród i wychowanie dziecka to ofiara, którą kobiety składają na ołtarzu ludzkości od wieków za darmo. Bez tego poświęcenia życie na Ziemi przestałoby istnieć i o żadnym czynieniu sobie Ziemi poddanej, czy o jakichkolwiek dokonaniach ludzkości nie można byłoby mówić. Bez tej ofiary nie dokonywałby się na Ziemi żaden postęp w życiu materialnym jak i duchowym. Dążenie do doskonalenia się nie miałoby możliwości zaistnieć. Bez rodzenia nowego życia nic nowego nie może zaistnieć.

Urodzenie dziecka to krew, pot i łzy. To doświadczenie, które nie ma równego sobie. Moje dzieci to latarnie morskie na oceanie mojego życia, które nadają blask moim życiowym doświadczeniom. Ja urodziłam się wraz z moimi dziećmi. Szczególnie urodzenie pierwszego dziecka było dla mnie jak początek nowego życia. Od tego momentu nic już nie było w moim życiu tak jak przedtem. Rodząc dzieci rodziłam nową samą siebie. Przeżywałam nieporównywalne z niczym innym doświadczenie życiowe. Niczego innego nie można do tego porównać. Wraz z macierzyństwem otrzymywałam odczucie, że moje istnienie rozszerza się na te nowe, zrodzone do życia istoty; że ja żyję w nich a one we mnie. To odczucie towarzyszy mi do dziś i będzie mi towarzyszyło do końca życia. 


 

Dr Robert Waldinger, dr Marc Schulz w swojej książce pt. „Dobre życie. Lekcje z najdłuższego na świecie badania nad szczęściem.” / Kraków, wydawn. Znak 2025, s. 131 piszą: „”Pomimo dokonującego się postępu w wielu kulturach to wciąż kobiety biorą na siebie główny ciężar obowiązków związanych z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu. Ten nierównomierny podział może spowolnić albo nawet wstrzymać rozwój młodych kobiet i realizację ich celów, tymczasem mężczyznom zapewnia on większą swobodę w rozwoju zawodowym.”

 Praca przy dziecku to m. in.: przygotowanie posiłków, karmienie, przewijanie i ubieranie maluszka, usypianie, nauka chodzenia, mówienia, czuwanie nad nim w dzień, ale także w nocy kiedy jest chore, kiedy ma kolki, kiedy wyrzynają się zęby itd. To okres niemowlęctwa. Potem przychodzi troska o jego rozwój intelektualny, emocjonalny, duchowy. Cały czas też trzeba mieć pieniądze, aby go wyżywić, ubrać, zapewnić warunki i przestrzeń do zabawy, do nauki. Pomóc mu przeżyć okres dojrzewania. To wszystko kobieta robi za darmo. Społeczeństwo otrzymuje nowego obywatela, nowego pracownika za darmo. 


 

A co robi hierarchia Kościoła katolickiego, która tak domaga się, aby rodziło się więcej dzieci? Otóż nie robi nic poza słownym domaganiem się.

W kościołach co tydzień odbywają się msze św. w intencji o powołania kapłańskie, których ostatnio ubywa. Jest problem. Wiadomo także, ze nas kraj przeżywa kryzys rodziny i urodzeń, o czy przypominają na kazaniach sami duchowni, ale o takich mszach św. w intencji rodzin i powołań do macierzyństwa nic nie słychać.

Modlę się na Liturgii godzin (popularnie zwaną brewiarzem) w wersji skróconej. Mój egzemplarz wydało Pallotinum w 1991 r. Są to modlitwy na każdy dzień. W ich ramach zamieszczone są prośby w intencjach ogólnych - za wspólnotę wiernych i życie duchowe. Jest też wiele próśb za poszczególne grupy społeczne. Okazuje się, że za najwięcej próśb wnoszonych jest za osoby duchowne, konsekrowane i papieża. Jest ich 40. Za ubogich i opuszczonych jest już o połowę mniej – 18. Za dzieci i młodzież jest 6. Za małżonków są 2, a za rodziny są 1.

 Takie wydawnictwa ukazują się za zgodą hierarchii Kościoła. Na ich podstawie można dowiedzieć o kogo hierarchia Kościoła katolickiego dba najbardziej – o siebie. Hierarchów nie stać nawet na modlitwę za rodziny i dobre powołania do małżeństwa, do macierzyństwa, do ojcostwa. Taka oto jest dbałość władz Kościoła katolickiego o rodziny, dzieci i macierzyństwo czyli za tę część wierzących, którzy powinni być pełnoprawnymi członkami tego chrześcijańskiego zgromadzenia i tak samo traktowani i zadbani modlitewnie jak wszyscy inni ludzie go tworzący. Inaczej trudno nazwać to zgromadzenie wspólnotą. To obecnie naprawdę jest zgromadzenie przypominające ustrój feudalny, gdzie społeczeństwo dzieliło się na poddanych i władców. Poza Kościołem katolickim ten ustrój przestał istnieć przeszło dwieście lat temu. Upadek feudalizmu nie był nagłym zjawiskiem, a procesem rozłożonym w czasie, w którym poszczególne elementy feudalne, jak zależność chłopska czy przywileje szlachty, były stopniowo osłabiane lub likwidowane. W Kościele katolickim takie zmiany będą możliwe? Są w każdym razie bardzo oczekiwane i potrzebne, aby nazwanie tego zgromadzenia wspólnotą polegała na prawdzie.



Alexandra_Iosifovna_and_her_children.jpg