Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg działa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg działa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lipca 2019

Stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - druki i wzory pism


   W kościele katolickim nie ma rozwodów ani unieważnienia małżeństwa. Mało jednak osób wie, że nie każdy związek zawierany w kościele jest  małżeństwem prawdziwym i zgodnym z przepisami. Zdarzają się sytuacje, że przy zawieraniu małżeństwa, z różnych przyczyn - obiektywnych czy też subiektywnych, pewne warunki tej umowy między małżonkami nie zostały spełnione. Ślub mógł odbyć się nawet w obecności biskupa, ale tak naprawdę przed Bogiem to małżeństwo jest nieważne. Przyczyną tego jest brak niektórych elementów,  których istnienie jest konieczne, aby prawdziwie zaistniała instytucja małżeństwa. Wówczas można wystąpić o przeprowadzenie kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności zawartego związku.W wielu wypadkach taka nieważność jest oczywista. Małżonkowie jednak nie podejmują działań w tym kierunku, ponieważ nie wiedzą jak i gdzie je podjąć, a także obawiają się, że nie udźwigną kosztów  takiego procesu.
    W internecie można znaleźć wiele stron, które zwierają mniej lub więcej wyczerpujące informacje na temat wystąpienia o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego. Mnie bardzo pomogła książka Aleksandra Sobczaka „Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego”. Dzięki niej udało mi się uzyskać  takie stwierdzenie  nieważności bez pomocy prawnika i z częściową ulgą z opłat. Jestem świadkiem, że uzyskanie takiego  dokumentu jest możliwe. Chciałabym przedstawić osobom zainteresowanym  fragmenty tej książki, które najbardziej mi w tym pomogły.

Zwolnienie z kosztów sądowych w sprawie o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego
Zwolnienie z kosztów sądowych w sprawie o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - wzór pisma

Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - wzór pisma o wyznaczenie adwokata i pełnomocnika z urzędu
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - schemat skargi powodowej, początek pisma
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - przykład (1a) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (1b) skargi powodowej


Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (2a) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (2b) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (3a) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (3b) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (4a) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego- przykład (4b) skargi powodowej
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego -lista świadków, pismo musi być podpisane przez osobę zgłaszającą
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - pytania do stron
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - pytania do stron
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - pytania do świadków
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - pytania do świadków
Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego - pytania do świadków



Poniżej podaję strony, które także mogą być pomocne: 




czwartek, 15 grudnia 2016

Jak pomagają święci



   Często uciekamy się modlitewnie do świętych, aby pomogli nam w rozwiązaniu trudności życiowych czy przy realizacji ważnych zadań. Lektura książki pt. „Święta Rita.  Wspomożycielka w sprawach trudnych i beznadziejnych” Doroty  Niedźwieckej uświadomiła mi, że trzeba z robić bardzo to rozważnie, aby pomoc jakiej oczekujemy rzeczywiście mogła być efektywnie udzielona. Autorka wyżej wspomnianej książki przytacza historię pewnej kobiety:   „Odnośnie specjalizacji świętych znajoma siostra zakonna opowiadała mi historię jak to jej koleżanka – studentka muzykologii na KUL-u – zdawała wszystkie egzaminy na bardzo dobry. Wcześniej zawsze modliła się   do obdarzonej niezwykła inteligencją św. Edyty Stein. 

Edith_Stein_(ca._1938-1939)


Przed którąś sesją postanowiła zmienić dotychczasową patronkę na bł. Piotra Frassatiego. 

PIER_GIORGIO_FRASSATI 1925


Nie wiedziała o nim wtedy zbyt wiele. Prosiła o jego wstawiennictwo  przed egzaminami i... pierwszy zdała na trójkę, drugi na dwójkę, podczas trzeciego –ledwo się obroniła. „Co jest? – zastanawiała się. – Chyba wrócę do Edyty Stein  - myślała. – Poprosiłam Cię Piotrze o pomoc, a przecież nic o tobie nie wiem”. Gdy zaczęła czytać o nim, włos się jej zjeżył na głowie: okazało się, że nauka mu nie szła, a w dodatku zupełnie nie miał słuchu muzycznego. Na patrona na sesję niekoniecznie się nadawał.”
   Jak widać z powyższego przykładu, kiedy chcemy zwrócić się o pomoc do świętych, trzeba zapoznać się z ich zdolnościami i umiejętnościami, bo tylko w tych dziedzinach, na których się dobrze znali w czasie życia ziemskiego, mogą nam skutecznie pomóc. Jak wyruszamy w podróż módlmy się do św. Krzysztofa,

B. Strozzi - św. Krzysztof


 kiedy szukamy zagubionych rzeczy zwracajmy się do św. Antoniego,

.Kessler_Antonius_von_Padua

  a gdy boli nas gardło szukajmy pomocy u św. Błażeja itd.

Jurij_Šubic_- św. Błażej



czwartek, 14 lipca 2016

Powierzam Ci tę sprawę Panie – moje doświadczenie



Anna:  „Pozwólcie ogarnąć się miłości”
Cz. 1
Rozdz. 10
„Zawsze prośby wasze są skuteczne, gdyż wołają do Mnie o waszej miłości i waszej ufności. I wedle nich wspomagam, lecz nie tak, jak wy chcecie - bo wiem lepiej, co jest wam najbardziej potrzebne - lecz tak, jak Ja uważam za najlepsze. [...]
Cz. 2
Rozdz. 21
„Twoją jest ufność w Mądrość Moją i zawierzenie Prawom Moim dla ludzkości, które ci ukazałem. Twoją jest wytrwałość i wysiłek pomimo braku odzewu, niechęci, podejrzliwości i oszczerstw, pomimo samotności, pokus,
zniechęcenia i zagrożenia, które dopuszczam, aby cię ogołocić ze wszystkich ziemskich nadziei. I cieszę się, że poddajesz się Moim staraniom coraz pełniej, bo tym mówisz Mi o swojej ufności i o miłości dla Mnie.
[...]
Ufność jest odpowiedzią człowieka. Im szerszy obszar obejmuje, tym więcej wolności wam daje. O nic już troszczyć się nie potrzebuje ten, kto pewien jest, że o niego ktoś inny się troszczy. Ten, kto wie, że jest nieskończenie
i na zawsze ukochany - nie jest już sam; nie szuka innych miłości i żyje w pokoju wolny od lęków i przewidywań złego. Wie bowiem, iż Umiłowany czuwa, strzeże i umie obronić bezbronność człowieka. Dlatego ów może odłożyć broń, pancerz i tarczę i iść lekko, swobodnie, a ludziom okazywać twarz łagodną i uśmiech.
Zbliżam się do każdego z was. Pragnę poznać wasze lęki, zgryzoty i cierpienie, by je z was zdjąć, bo mogę zaradzić wszystkiemu, co Mi dobrowolnie oddacie. [...]”




Doświadczyłam tego i chciałabym się tym podzielić. Było to przeszło 20 lat temu. W moim małżeństwie nie układało się najlepiej, a właściwie było już bardzo źle. Nieraz prosiłam Niebo o pomoc w przykrych sytuacjach dla mnie i dla dzieci, a zdarzały się  one coraz częściej.
Pewnej niedzieli poszłam do spowiedzi. Odbyłam, mówiąc kolokwialnie, tę spowiedź  rutynowa. Przygotowując się do niej, absolutnie nie spodziewałam się jej następstw. Myślę jednak, że Bóg miał już swój plan. 



Kiedy odeszłam od konfesjonału zrodziły się we mnie wątpliwości, które często mam po spowiedzi – czy dobrze się wyspowiadałam i czy godnie przyjmę Komunię Św.  Jednocześnie przypomniałam sobie pewne kazanie [sama do dziś się dziwię dlaczego akurat wtedy to kazanie mi się przypomniało, skoro przedtem nie wywarło ono na mnie wielkiego wrażenia, chyba że na moją podświadomość],  w którym kapłan mówił, że jeżeli z zaufaniem i czystym sercem otwieramy się przed Bogiem, on wkracza w nasze życie i może je odmienić. Pomyślałam sobie - sprawdzę to.  Jestem po spowiedzi. Jeżeli dobrze odprawiłam tę spowiedź, to jest szansa na  otrzymanie pomocy od Boga, a jednocześnie kiedy ją otrzymam, upewnię się czy moja spowiedź była taka jak powinna być.
Zaczęłam się modlić najżarliwiej jak tylko mogłam ze wszystkich swoich sił. Do dzisiaj dziwię się skąd wstąpił we mnie taki Duch. To była jakby siła z zewnątrz. W samej myśli o tej modlitwie była już chyba jakaś pomoc Boga.  Nie pamiętam teraz wszystkiego, ale modliłam się  mniej więcej tak: „Boże ty wiesz wszystko o moim życiu. Ty wiesz jakie jest moje życie z moim mężem. Jeżeli możesz pomóż mi i moim dzieciom. Odmień mojego męża albo oddal go ode mnie. Ty Wszechmocny możesz wszystko.  Powierzam Ci tę sprawę, a swoje serce  otwieram na oścież. Zamieszkaj w nim i prowadź mnie po Twoich ścieżkach. Niech wypełni się Twoja wola.”
 W tym samym czasie miałam też bardziej prozaiczny dylemat. Otóż w pracy dostaliśmy premię. Miałam ochotę kupić sobie letni kostium, który mi się podobał. Wiedziałam też, że młodsza córka marzyła o wrotkach i takie właśnie  w tym czasie zobaczyłam w jednym ze sklepów sportowych. Chodziłam z tym problemem co najmniej od dwóch tygodni. Co kupić? Tę sprawę w tejże modlitwie  też powierzyłam Bogu, choć przedtem nigdy tak nie robiłam. „Powierzam Ci Panie Boże też sprawę wydania tych dodatkowych pieniędzy.  Pomóż mi podjąć decyzję w sprawie ich wydania. Zrobię tak jak Ty chcesz.”  „Odpowiedź” przyszła natychmiast, co było dla mnie niesamowitym i jedynym przeżyciem. W momencie kiedy przestałam się modlić, wiedziałam, że mam robić. Od tej chwili nie miała żadnych wątpliwości,  że mam kupić wrotki. Byłam tego tak pewna jak nigdy przedtem. Wiedziałam, że powinnam kupić wrotki i już. Kupiłam je. Sprawiłam córce wielką radość. Nigdy  nie czułam żadnego żalu, że nie będę miała upatrzonego kostiumu. Sprawa posiadania go po prostu przestała istnieć od momentu kiedy powierzyłam ją Bogu. Ależ to było przeżycie!
Przez tę prozaiczną sprawę z kostiumem i wrotkami, Bóg pozwolił mi dowiedzieć się, że naprawdę działa. Pomyślałam, że jeżeli pomógł mi w tak  przyziemnym problemie to na pewno w sprawie mojego małżeństwa też mi pomoże. I tak się stało! Nie widziałam Boga, ale czułam Jego opiekę, dotyk. Jakby delikatna jasność przewinęła się przez moje wnętrze, pod którego wpływem stałam się radosna  i czułam, że teraz już wiem co mam robić i wiele mogę. To przeżycie sprawiło, że ustąpił wszelki lęk w wyniku czego  moja postawa wobec męża uległa diametralnej zmianie.  Przestałam go się bać.  Jak nigdy dotąd  byłam pewna tego co mam robić i co mam mówić. Teraz też stawiałam wymagania wobec niego i byłam w tym jak nigdy przedtem konsekwentna. Po kilku miesiącach mój mąż  wyprowadził się. Po trzech miesiącach po opuszczeniu nas wystąpił o rozwód. Po dwóch miesiącach orzeczono rozwód bez orzekania o winie.  Dzieci i ja odetchnęliśmy z ulgą. Byliśmy wolni! Zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie, aby nie przedłużać procesu i nie mnożyć kosztów. Po kilkun latach wystąpiłam do władz kościelnych o stwierdzenie nieważności małżeństwa [zrobiłam to pod wpływem niezwykłego snu]. Po przedłożeniu odpowiednich dokumentów i zeznaniach świadków otrzymałam stwierdzenie nieważności małżeństwa z winy mojego byłego męża. Szkoda, że powierzyłam sprawę mojego małżeństwa Bogu dopiero po 16 latach udręki mojej i moich dzieci. 

Końcówka dokumentu Metropolitalnego Sądu Duchownego o stwierdzeniu nieważności mojego małżeństwa


 Anna:  „Pozwólcie ogarnąć się miłości”
Cz. 2
Rozdz. 20
„Dlatego proszę was, dzieci, dbajcie o czystość waszego serca. Zbadajcie wasze intencje, plany, zamiary, wasze pożądania w świetle Ducha Świętego, Który wam pomoże na pewno, jeśli Go zapragniecie. Chciejcie zobaczyć się w Mojej Prawdzie. Nie brońcie się też przed prawdą o was samych, nie kłamcie sobie, nie tłumaczcie się, nie usprawiedliwiajcie. Ja to sam lepiej uczynię. Ja wam na pewno przebaczę. Potrzeba jednak, abyście ujrzeli jasno, jacy jesteście - ażebyście prosić mogli Ducha Bożego o pomoc, o siły, o dokonanie w was przemiany tego, co jako złe, przeszkadzające w drodze ku Mnie lub brudne - uznacie.
Ja mogę przemienić was. Ja mogę zrobić dla was wszystko, jeśli wy sami - zechcecie tego i jeśli w tym pragnieniu trwać będziecie.
 Dlatego, dzieci Moje; proście Ducha Prawdy, Mądrości i Światła o pomoc w poznaniu siebie. [...]”