czwartek, 20 grudnia 2018

Być przywódcą duchowym (według Starego Testamentu i Ewangelii św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza)


   W tym poście chciałabym przestawić problem przywództwa duchowego, związanego z nim trudu, odpowiedzialności oraz pułapek czyhających na tych, którzy tę funkcję pełnią. Temat ten jest bardzo trudny i sama nie odważyłabym się zajmować głosu,  gdyby nie teksty zawarte w Biblii i książce Anny pt. „Pozwólcie ogarnąć się miłości”. Dość często jest  on tu poruszany z czego wynika, że ma on duże znaczenie dla życia chrześcijan. Nie jestem teologiem dlatego  bazuję przede wszystkim na cytatach, dając gdzieniegdzie  swój komentarz, z którym można się zgadzać lub nie. W tym poście bazuję na cytatach tylko z Biblii. Jest ich dość dużo, a i tak pewnie nie  są to wszystkie teksty na ten temat.
    Uważam, że sprawa przywództwa duchowego jest bardzo ważna dla życia każdego chrześcijanina, a także dla przyszłości Kościoła. W pewnym stopniu przywódcą duchowym są nie tylko kapłani, ale każdy dorosły człowiek, który  uważa się za chrześcijanina. Przywódcą duchowym mogą być rodzice, katecheci, kierownicy wspólnot. Nasz sposób życia, stosunek do innych ludzi, oddziaływanie rodziców na swoje dzieci, działania świeckich moderatorów wspólnot kościelnych mają także niebagatelny wpływ na kształtowanie życia duchowego członków wspólnoty Kościoła. 




Tekst z Księgi proroka Ezechiela  (34,1 – 11)
„Pan skierował do mnie te słowa: «Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec?  Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście.  Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi.  Rozproszyły się [owce moje], bo nie miały pasterza i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. Rozproszyły się,  błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku; i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał.  Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego: Wyrocznia Pana Boga: Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec,  dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego.  Tak mówi Pan Bóg: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer.  Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o  nie pieczę.”

   Wielu ludziom trudno jest  żyć Ewangelią, ponieważ przestawia ona ich wartościowanie. Myślenie światowe nieobce jest także niekiedy naszym religijnym instytucjom, gdzie wkrada się ono przez furtkę egoizmu, potrzeby łatwej akceptacji, wygody czy pragnienia zachowania „status quo”. W powyższym tekście Ezechiel przekazuje uwagi Boga jakie  są skutki nieodpowiedniej pracy i zaangażowania się przywódców duchowych w opiekę nad powierzonymi im ludźmi


Ewangelia wg św. Marka 10, 42-45

„Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę.  Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym.  A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich.  Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Ewangelia wg św. Mateusza 20, 24 - 28
„Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.  Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.  A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby s  łużyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

   W dwóch   powyższych   fragmentach     Ewangelii, zarówno   Marka   jak i   Mateusza,    Jezus wyraźnie określa, że   przełożeństwo jest służbą. Wyraźnie  określa  On jaka  jest  rola   przywódcy duchowego i w jaki duchu powinien on ją pełnić.
   Jezus Chrystus, który „sam   się obarczył naszym  cierpieniem i dźwigał nasze słabości” (zob. Iz 53,4), aby    doprowadzić nas  do  świętości,  pomaga  nam  uniknąć  wywyższania się, wzrastania poprzez umniejszanie innych, prowadząc na drogi prawdziwego braterstwa.





Ewangelia wg św. Mateusza (23. 10-12)
Nie chciejcie również,    żeby was  nazywano  mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.  Największy z was niech będzie waszym sługą.  Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.


Ewangelia wg św. Łukasza (12.39-12.48)
   A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu.  Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».41 Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?» 42 Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność?  Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności.  Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.  Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się,  to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.  Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę.  Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
 

 
 
 

czwartek, 22 listopada 2018

Obraz życia na ziemi


  W części drugiej rozdziale czternastym książki pt. „Pozwólcie ogarnąć się miłości”  Anna  przekazuje słowa Boga, w których umieszcza On  przypowieść o obrazie życia na ziemi. Mówi On:
   Kto daje życie i śmierć, ten oceniać będzie plon waszego życia. Jemu owoce przez was wyhodowane złożycie, bo dzierżawcami Jego jesteście i nic tu nie ma waszego prócz trudu, wytrwałości i potu na tym Jego polu, którego wam użyczył.
   Ażeby ułatwić wam zrozumienie, opowiem wam przypowieść:“Król pewien, ojciec wielu synów, postanowił, iż wydzieli każdemu z nich dział, ażeby mogli samodzielnie na nim pracować, każdy na swoim. Chciał bowiem, aby dumni byli z plonów swoich, kiedy je ojcu przyniosą. Jednemu dał owce i pastwiska,

Deich_am_Leuchtturm_Pilsum-18.07.07 WIKIPEDIA


 drugiemu - pola i pług, i ziarno, 




trzeciemu - łódź i sieci, i wodę we władanie, 



inny dostał młyn nad strumieniem, 

Jacob_van_Ruisdael_(Dutch_-_Two_Watermills_and_an_Open_Sluice)


następny - słuch i głos piękny;




 i tak obdarował wszystkich. Powiedział im też: Jestem w pałacu swoim i każdy z was może przyjść do mnie - we dnie i w nocy - by pytać o radę. A jeśli pomocy potrzebować będzie, dam mu ją. Jeżeli zaś choroba lub klęski żywiołów nań przyjdą, niech wzywa mnie na pomoc. Przyjdę i uratuję go. A kto z was zapragnie obecności mojej przy sobie, do tego przybędę i pozostanę przy nim, aby go wspierać, gdyż kocham was i przebywać pragnę z wami. Lecz nikt go nie wezwał ani o radę nie prosił.

   Synowie zaś pokłócili się. Ten, co owce dostał, zapragnął i ziemi; odebrał ją bratu, a gdy ten opierał się - zabił go. Ziarno spożył, więc ziemia pozostała jałowa, bowiem nie uprawiać ją chciał, a tylko - posiadać. Owce zaś wilki pożarły i rozmnożyły się. Ten, co młyn otrzymał, zapragnął łodzi i ryb, zagarnął je, ale że łowić nie umiał, sieci podarł, a łódź zatopił i sam głodował, i brat jego - rybak. Złorzeczyli sobie, lecz do ojca nie poszli, bo wstyd ich ogarnął. A ojciec widział wszystko i bolał nad nieprawością synów, ufał jednak, że przejrzą. Tylko najmłodszy przyszedł i spytał: 'Ojcze, czy chcesz, abym Ci śpiewał i grał?', bo kochał ojca. Król rozradował się i powiedział: 'Obdarowałem cię, ażebyś był szczęśliwy i by szczęśliwi byli ci, którzy cię usłyszą. Śpiewaj mój synu o mojej miłości do ciebie, głoś moją miłość światu, bo po to dałem ci głos i słuch. I Ja słuchać będę. A kiedy wypełnisz wolę moją, wezwę cię, usadzę przy sobie i dam ci w dziedzictwo działy braci twoich’."
A oto jak Bóg komentuje tę przypowieść:
  Oto obraz ziemi. Dałem każdemu z was dział - do czasu. Każdego z was wyposażyłem odpowiednio do terenu jego pracy, który mu odstąpiłem. Lecz wy nie chcecie Mojej pomocy, choć całości Planu Mojego nie znacie. Gdyby każdy z was przyjął z wdzięcznością Mój dar i starał się rozwijać go wedle Moich rad - bo Ja znam was, dzieci maje, nieskończenie lepiej niż wy znacie samych siebie - cała ziemia Moja stałaby się ogrodem bogactwa pełnym, gdzie
wszyscy razem cieszylibyście się obfitością, dzieląc się plonami i pomagając sobie - wedle Moich rad. A Ja przebywałbym z wami w całym Mym Królewskim Majestacie. I każdy z was dziękowałby mi za dary Moje, które pomogły mu stać się współgospodarzem Królestwa. Lecz wy zazdrościcie sobie, zawiść was zabija i prowadzi do zbrodni. Nie wiecie, do czego was przeznaczyłem i wiedzieć nie chcecie. Samowolnie postępujecie, błądząc przez to, niszcząc siebie i braci swoich. Zamiast pracować - wolicie zagarniać. Marnotrawicie też dobra Moje. 

W części III rozdz. 2 książki „Pozwólcie ogarnąć się miłości” tak mówi Pan o nieuczciwych ludziach, którzy dla łatwego życia i zysku, używają niezgodnie z planem Boga danych przez Niego darów: Złe, niesprawne, zepsute, niepotrzebne i fałszywe produkty, przedmioty,uczucia, słowa nauki, poglądy tworzyli ci, którzy pragnęli jak najwięcej zysku dla siebie - zysku przeliczanego na bogactwo, sławę, znaczenie, władzę, życie wygodne, możność używania i nadużywania tego, co było pożądaniem ich serc. Oni służą nieprzyjacielowi waszemu sądząc, że wybrali siebie.

   Rodzaj ludzki otrzymał od Boga tę piękną, pełną bogactw planetę Ziemię,  a każdy człowiek otrzymał  na czas  życia - czas służby – dary , aby miał czym służyć, co rozdawać, czym dzielić się z bliźnimi. Niestety ludzie nie potrafią z tych darów prawidłowo korzystać. Bracia z przypowieści kierując się swoimi zachciankami, sobie przynieśli wstyd, a braciom swoim śmierć, nędzę i głód. Na ziemi zaś wprowadzili chaos i cierpienie. Zmarnotrawili otrzymane dary – swoje i swoich braci. Trwa to niestety do dziś. Czynią to pojedynczy ludzie jak i narody. Czymże jest plagiat jeżeli nie przywłaszczeniem sobie czyjejś własności, a przecież co jakiś czas okazuje się, że ktoś podaje czyjąś pracę naukowa jako swoją. Nie jeden nieuczciwy przedsiębiorca dorobił się majątku produkując  tak zwane „podróbki” różnych produktów dobrych, solidnych, znanych firm. A podboje kolonialne Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii czy Francji w Ameryce Południowej lub Afryce czyż nie są przykładem na ograbianie rdzennych mieszkańców tych ziem z  im powierzonych przez Stwórcę darów. Jeżeli  Afrykańczycy nie potrafili z tych darów jeszcze korzystać, europejscy kolonialiści  (w większości chrześcijanie) mogli ich tego nauczyć i korzystać z nimi pospołu, dzieląc dochody w uczciwy, zgodny z duchem wiary chrześcijańskiej. Trudno tam jednak tego byłoby się doszukać. Dopiero masowe bunty i ruchy wyzwoleńcze w XIX i XX w. ludności Egiptu, Konga, Czadu, Nigerii, Senegalu  i wielu, wielu innych państw doprowadziły do kresu tego bezwzględnego wyzysku, a okupione było cierpieniami i ofiariami z życia ogromnej rzeszy niewinnych ludzi.

W części III rozdz. 16 wspomnianej książki Pan daje radę ludziom, jak mogą wyjść z labiryntu swoich wad i grzechów:

   Szatan drży przede Mną i ucieka, a tylko z zewnątrz naszczekiwać może. Natomiast bez Mojej Obrony zwycięża was łatwo, bo zna tysiące tajnych wejść do twierdzy waszej duszy.  Zna je o wiele lepiej, niźli wy sami. Mądrze jest zatem nie ukrywać ich przede Mną, Który je widzę jasno, lecz przeciwnie - przy każdym wejściu postawić Mnie, Który pragnę wam pomóc, abym was bronił. Dlatego ten, kto za Przyjaciela swego Mnie uważa, mówi Mi o lękach i obawach swoich, a miejsca słabe w murach swoich Mojej obronie powierza.
   Wszystkie słabości wasze, wady wasze, które was bolą, pożądliwości wasze, nieopanowane uczucia wasze, myśli i wyobrażenia, niepohamowany język, twardość serca, sądy ostre, niemiłosierne słowa i czyny, brak wrażliwości na biedę bliźnich, kręte poczynania i wyrachowaniem kierowane znajomości - te i tysiące innych ciemnych korytarzy, którymi wślizguje się wróg wasz, oddawajcie Mnie i proście o pomoc Moją. Ja pragnę ubezpieczać was. Ale trzeba wam prawdziwie pragnąć obrony Mojej.

   Niestety wiele  ludzi, i to często chrześcijanie, mimo przykładu świętych, nauki Kościoła, dostępności Biblii, od wieków nie czynią tego, ulegając złu. Bóg wie dlaczego człowiek tak postępuje i dalej mówi jak można tę obronę otrzymać:

   Wy zaś pozostawiacie nie zamknięte te wszystkie furty waszej duszy, którymi sami lubicie wyprawiać się potajemnie “w świat". Duszno wam bowiem w domu duszy waszej i smutno w Moim - tylko - towarzystwie. Jeszcze nie zasmakowaliście we Mnie. Nie wiecie, jak ze Mną mówić i o czym, a zwłaszcza jak ze Mną żyć na co dzień. Prawda?
Ja jestem niewidzialny. W obecność Moją trzeba wierzyć. Wymaga to trudu i męczy was, więc szukacie ucieczki od wysiłku...



   I to jest chyba główną przyczyną takiego smutnego obrazu życia na ziemi, jaką w przenośni ukazuje tekst zacytowany na początku tego postu, choć na ziemi żyje 1 miliard 299 milionów  ludzi deklarujących, że są chrześcijanami. Może poniższy tekst (zwany też Chrystusowa skarga) z  modlitewnika pt. Podnoszę z ziemi mój głos (oprac. ks. Wiesław   A. Niewęgłowski) pomoże zastanowić się nad naszym sposobem zawiadywania darami jakimi obdarował nas Bóg Ojciec:

 

                            Nazywasz mnie MISTRZEM, a nie radzisz się mnie!
Nazywasz mnie ŚWIATŁEM, a nie widzisz mnie!
Nazywasz mnie DROGĄ, a nie idziesz w moje ślady!
Nazywasz mnie ŻYCIEM, a nie pożądasz mnie!
Nazywasz mnie PRAWDĄ, a nie szanujesz mnie!
Nazywasz mnie MĄDRYM, a nie słuchasz mnie!
Nazywasz mnie PIĘKNYM, a nie miłujesz mnie!
Nazywasz mnie BOGATYM, a nie prosisz mnie!
Nazywasz mnie WIECZNYM, a nie szukasz mnie!
Nazywasz mnie MIŁOSIERNYM, a nie ufasz mi!
Nazywasz mnie SZLACHETNYM, a nie służysz mi!
Nazywasz mnie WSZECHMOGĄCYM, a nie czcisz mnie!
Nazywasz mnie SPRAWIEDLIWYM, a nie boisz się mnie!
Gdy cię zasądzę – nie bierz mi tego za złe.
Jestem PIĘKNY, a mało kto mnie kocha!
Jestem SZLACHETNY, a mało kto mnie poważa!
Jestem BOGATY, a któż pożąda mych skarbów?
Jestem WSZECHMOCNY, a kto szuka mej pomocy?
Jestem MĄDROŚCIĄ, kto Mej rady słucha?
JESTEM WIECZNY, dlaczegóż rzeczy przemijające nade Mnie przedkładasz?

   W części IV rozdz. 4 książki „Pozwólcie ogarnąć się miłości” Anna przekazuje, że aby naprawić sytuację, w której znalazła się obecnie ludzkość, pozostaje zwrócenie się do  Boga o pomoc i i wytrwała współpraca z Nim:
   Pozostawiłem wam wolność, a wy niszczycie świat i doprowadzacie siebie do zguby. Teraz jesteście w sytuacji tragicznej, ponieważ tak wielu z was, wasze rządy, a nawet całe narody, służą swoim bezwzględnym i żarłocznym interesom, zabijając przy pomocy broni i głodu, wyniszczając i obrabowując miliony bezbronnych ludzi. Stało się tak, gdyż straciliście wiarę i wtedy szybko i powszechnie daliście się oszukać ojcu kłamstwa, zbiorowo przyjęliście jego propozycję “urządzenia się" w życiu jak najwygodniej. Kto raz wejdzie w atmosferę użycia, nie ma siły z niej wyjść bez Mojej pomocy. A tej pomocy nie chcecie. Znieprawiliście Moją ziemię. Mój dar dla was. Dany z miłości - trawiony jest nienawiścią, znikczemniały, nieszczęsny, kaleki, zatruty.
   Jeżeli zrozumieliście już, że wszyscy ponosicie odpowiedzialność za to, co stało się z wami i za to, co w każdej chwili z ludzkością stać się może - bez Mojej interwencji w wasze losy - rozumiecie też zapewne, że tylko wy uratować możecie ziemię, zwracając się do Mnie o ratunek. Pomoc Moja przejść musi przez wasze “fizyczne" ręce, ręce współwinne złu i naprawiające je.
   Wasza współpraca ze Mną - wierna i wytrwała - potwierdza wybór waszej woli, wasze zrozumienie, waszą odpowiedzialność i waszą miłość do młodszych i mniej rozumiejących braci waszych i ona daje Mi prawo wkraczania z Moją Mocą, skoro waszą wolą jest wezwanie Mnie ku pomocy.