czwartek, 12 czerwca 2025

Kobieta rodzi życie. Łaska, trud i poświęcenie. Poród.

   Mt 18, 1-5 -”W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.”  

 


   Po ciąży przychodzi czas na tzw. rozwiązanie czyli poród. Czym on jest na pewno nie wie żaden mężczyzna. Przedstawiciele kleru tym bardziej, ponieważ oni nawet nie wiedzą co to znaczy zostać ojcem. 

Prawidłowy poród to wielki wysiłek dla kobiety i jej organizmu. 

   Poród – to zakończenie fazy wewnątrzłonowego rozwoju i przejście do nowych warunków życia, stanowiących przełom w życiu dziecka i matki. Proces porodu uruchamiają: skomplikowane zmiany zachodzące na drodze hormonalnej pomiędzy przysadką mózgową a łożyskiem, zmiana ciśnienia wewnątrzłonowego, dojrzałość płodu, czynniki mechaniczno-nerwowe działające na szyjkę macicy. Wystąpienie porodu poprzedzają czynniki zwiastujące, które pojawiają się około 36. – 38. tyg. ciąży. Zwiastunami tymi mogą być: zmiany w obszarze emocji – nasilenie lęków, napięć, uczucia niecierpliwości itp., opadnięcie brzucha spowodowane obniżeniem dna macicy i wstawieniem główki dziecka do płaszczyzny wchodu miednicy kostnej, skurcze przepowiadające – niebolesne, nieregularne i nienasilające się. Występują one na kilka dni przed porodem. Szyjka macicy mięknie, zgładza się i rozwiera, centralizuje się w osi kanału rodnego. Towarzyszy temu odchodzenie podbarwionego krwią czopa śluzowego, zwiększone parcie na pęcherz moczowy, stolec, nerwobóle uciskowe w okolicy kości krzyżowej nerwu kulszowego, słabnące ruchy płodu.

   Czas trwania porodu siłami natury to około 18 godzin pracy i wysiłku ze strony matki i dziecka. Praca w procesie porodu wymaga od rodzącej ogromnego wysiłku, dającego doznania bólowe. Miarą wydatku energetycznego w czasie porodu jest energiczny marsz na odcinku 40 km. 

   Przyjmuje się, że pierwsza faza nie powinna trwa średnio około 16 godzin. . Druga faza trwa średnio około godziny, nie powinna ulec wydłużeniu powyżej 2 godzin. Trzecia faza, czyli wydalenie łożyska, to maksymalnie 30 min, jednak zazwyczaj zajmuje kilka minut. Ostatnia faza porodu to dwugodzinny nadzór poporodowy.

  Pierwsza faza porodu obejmuje czynność skurczową macicy. Stopniowo siła skurczy i ich częstotliwość ulegają zwiększeniu. Z czasem skurcze stają się coraz bardziej bolesne. Główka dziecka zaczyna napierać na szyjkę macicy, która ulega skróceniu i rozwieraniu.

   Od momentu całkowitego rozwarcia rozpoczyna się zasadnicza – druga – faza porodu. Do aktywności skurczowej macicy dołącza się siła tłoczni brzusznej, co powoduje tzw. skurcze parte. Także bardzo bolesne. W wyniku tych skurczy bardzo często dochodzi do pęknięcia krocza lub jest ono nacinane, ponieważ w tej fazie czynność skurczowa macicy czasem słabnie, co jest niebezpieczne więc konieczne jest jego nacięcie, aby ułatwić dziecku wydostanie się na zewnątrz.

   W trzeciej fazie porodu dochodzi do oddzielenia się łożyska, czyli tkanki łączącej matkę z dzieckiem Łożysko może oddzielić się w centralnej jego części, co występuje w większości przypadków, powodując mniejsze krwawienie niż drugi typ rozdzielania łożyska – brzeżny, kiedy najpierw od ścian macicy oddzielają się brzegi łożyska.

   Czwarty okres porodu jest to czas ścisłej obserwacji. Komplikacje bowiem mogą wystąpić nie tylko podczas porodu, ale również bezpośrednio po nim. W tym czasie kontroluje się parametry życiowe rodzącej, nasilenie krwawienia z dróg rodnych, a także obkurczanie się macicy.

    Poród to nie tylko cud narodzin, to często walka o dwa życia. Lekarz musi niekiedy podejmować decyzję w ułamku sekundy. Pomyłka oznacza tragedię życiową dla matki lub dziecka lub dla obojga. 


 

   Komplikacje okołoporodowe

 Lista powikłań i komplikacji okołoporodowych właściwie nie ma końca. Zawsze należy liczyć się z pewnymi komplikacjami podczas porodu. Zalicza się do nich np.:

- osłabienie czynności skurczowej macicy,

- zaburzenia w zapisie KTG świadczące o zagrożeniu dobrostanu płodu,

- brak lub zbyt wolny postęp porodu,

- nieprawidłowe położenie dziecka (częścią przodującą są np. pośladki czy nóżka zamiast główki),

- atonia macicy, czyli brak czynności skurczowej, skutkująca krwotokiem,

- zielone wody płodowe świadczące o zakażeniu wewnątrzmacicznym,

- zbyt duża masa urodzeniowa dziecka.

   Stąd też dla poprawy przeżywalności okołoporodowej oraz uniknięcia wielu powikłań poród powinien odbywać się w szpitalu, pod opieką wykwalifikowanego personelu medycznego, z dostępem do wszelkiego typu aparatury.

   Oprócz komplikacji okołoporodowych występują też błędy medyczne, które mogą doprowadzić do śmierci lub kalectwa dziecka lub kobiety.

Najczęstszymi błędami medycznymi związanymi z porodem są;

- brak monitorowania stanu zdrowia matki i dziecka w trakcie porodu,

- nieprawidłowe rozpoznanie stanu zdrowia matki i dziecka przed i w trakcie porodu,

- niewykonanie cesarskiego cięcia, mimo wskazań medycznych, - opóźnianie wykonania cięcia cesarskiego,

- nieprawidłowy przebieg zabiegów chirurgicznych po porodzie,

- brak podjęcia niezwłocznego leczenia bezpośrednio po urodzeniu się dziecka. 

Macierzyństwo - Eugen_Klimsch_Ein_zärtlicher_Moment 1894 r..jpg
 

   Krótko mówiąc poród wiąże się dla kobiety zawsze z wielkim ryzykiem i trudem. Wychowanie dziecka z wielkim wysiłkiem i poświęceniem. Za to wszystko kobieta jest w Kościele katolickim pogardzana, lekceważona i spychana na drugi plan. Jej głos w sprawach Kościoła się nie liczy. I ta instytucja mieni się głoszeniem Boga, który jest Miłością!

   Pogardzana przez nich kobieta ponosi największe ciężary związane z rodzicielstwem, a są one niemałe – ciąża trwa 9 miesięcy, po ciąży jest trud porodu i około dwudziestoletni wysiłek wychowawczy młodego człowieka. 

 

Macierzyństwo - Carl_Wilhelm_Hübner_Mutter_mit_Zwillingen_1874.jpg
 

Czy taki wysiłek zasługuje na pogardę, lekceważenie czy na szacunek?  

   Bardzo trafnie opisał wysiłek kobiecego macierzyństwa ksiądz M. Maliński. Jako duchowny robi to przez odniesienie do Matki Bożej, opisując rolę każdej matki w sposób bardzo trafny: „W Niej składamy hołd tym kobietom, które część swojego życia oddały drugiemu człowiekowi: ciągi nieprzespanych nocy, dnie wypełnione gotowaniem kaszek i podgrzewaniem mleka, praniem pieluszek, drżeniem o każdy kaszel i każdy skok temperatury; w bezustannym zalataniu, żeby ze wszystkim zdążyć; potem troską o każdy samodzielny krok małego człowieka, który zaczyna nieporadnie wchodzić w życie – mając w perspektywie samotność. W Niej oddajemy hołd kobietom, które słowu „kocham” nadały najpełniejszy kształt.” („Modlitwa na każdy dzień” s. 204) .


 

   Tego szacunku kobiety, a szczególnie matki, nie doznają od hierarchii Kościoła katolickiego od setek lat, pozbawione jakiegokolwiek głosu w funkcjonowaniu tej „wspólnoty”.


czwartek, 10 kwietnia 2025

Kobieta rodzi życie. Łaska, trud i poświęcenie. Ciąża.

    Mt 18, 1-5 -”W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.” 

    Wydając dziecko na świat rodzice przysparzają światu owego najpiękniejszego klejnotu – dziecko. Bez niego ziemia byłaby głucha i pusta. Co dorówna czarowi dziecięcych oczu, błyszczących jak dwie perełki, jego ślicznej twarzyczce i uśmiechowi? Jak bardzo czcze byłoby życie tysięcy matek bez tych bezcennych skarbów, jakimi dla nich są zawsze ich dzieci. Dziecko jako człowiek jest i pozostanie istotą o całe niebo wyższą od wszelkiego świata materii. Bóg stwarza ludzi, by czcili Go i kochali, znajdując w tym swoje szczęście i zasługując przez to na niewypowiedzianą nagrodę w życiu przyszłym. Zatem dziecko jest wspaniałym darem Bożej ręki.” - tak ksiądz Dąbski pisze o doniosłości rodzicielstwa. (Trwajcie w miłości” / ks. Leon Dąbski , Warszawa 1989, s. 43-44 (o doniosłości rodzicielstwa i rodziny). 

    Jakiż sielankowy opis rodzicielstwa i jego zalet!


 

    Czy papież i hierarchia kościelna wie co to znaczy urodzić dziecko?

   Ignorancja osób duchownych na temat życia i obowiązków kobiet-matek jest porażająco niska. Najgorsze jest to, że nie robią oni nic, aby wiedzę na ten temat pogłębić, bo przecież w myśl systemu w jakim funkcjonują kobiety nie istnieją (zob. post pt. Duchowieństwo katolickie wobec kobiet w XX . Cz. 1. na moim blogu Dobra moc słowa – wypowiedź Jana XXIII o kobietach)

   Ostatnio tylko zauważyli tylko, że jest coraz mniej dzieci, a kościoły pustoszeją. Szukając winnych obnażyli cała głębię swojej ignorancji na temat życia zwykłych ludzi, w tym kobiet. Żywym dowodem na to jest list duszpasterski Marka Jędraszewskiego z 26. lutego 2023 r.

    Mężczyzna nie rodzi dziecka, ma tylko w tym udział. Rodzi kobieta. Nowe życie rozwija się w niej i rodzi się z niej. Czy przedstawiciele hierarchii wiedzą co to znaczy urodzić dziecko? Ze stosunku bezżennego duchowieństwa do kobiet wynika, że nie mają o tym bladego pojęcia. Mało tego, uważają, że to oni wiedzą wszystko najlepiej, chociaż nie wiadomo na jakiej podstawie. Kazanie bpa Jędraszewskiego wygłoszonego na Wielki Post w 2023 r. w Krakowie jest potwierdzeniem tej ignorancji. Czy katoliccy „przewielebni” zdają sobie sprawę z trudu ciąży i porodu; że każda może być ryzykiem dla życia kobiety i dziecka?

    Na początku, przez około trzy miesiące męczą ją mdłości. Potem zaczyna odczuwać powiększający się ciężar w brzuchu – najpierw trzy kilogramowy, potem sześć kilogramowy. W ostatnim trymestrze ciąży, jeśli waga przed ciążą była w normie, przyrost masy mieści się w granicach 11,5-16 kg. Do masy dziecka dochodzi bowiem waga wód płodowych dlatego wraz ze zwiększaniem się masy ciała dziecka tych wód przybywa.

    Wraz z powiększającym się brzuchem zaczynają się inne dolegliwości – dysfunkcja narządów wewnętrznych uciskanych przez ciążę jak duszności, puchnące nogi. Bardzo często w powiększająca się macica sprawia, że ucisk na pęcherz moczowy, inne organy ciała, a nawet płuca staje się dokuczliwy. Kobieta oddaje często mocz, częściej się męczy i łapie zadyszkę, może mieć także problemy z wygodnym ułożeniem się do snu. Ciąża rozleniwia także jelita i powoduje męczącą niestrawność, zaparcia i wzdęcia. Poszerza się miednica i biodra. Kobieta może odczuwać suchość gałki ocznej, czego efektem jest większa wrażliwość na światło. Oczy stają się zaczerwienione, mogą lekko piec i swędzieć. II trymestr ciąży dla wielu mam może zapoczątkować przygodę z hemoroidami

August-Heyn.jpg

 

   Przy tym wszystkim ciężarna kobieta trzy czwarte roku chodzi, pracuje, wykonuje wszystkie prace domowe z powiększającym się brzuchem. Mówię to z własnego doświadczenia. Matka musi przecież dbać o rodzinę, chodząc do pracy. Kiedy dzieci były małe, a ja byłam w ciąży z trzecim dzieckiem mój mąż, mimo że pracowałam na cały etat, nie pomagał mi. Uważał, że te prace należą do kobiety i powinnam sama dawać sobie radę. Po drodze z pracy robiłam zakupy dla czteroosobowej rodziny, następnie gotowałam obiad, pomagałam starszej córce w lekcjach, prałam i prasowałam,. Do dziś ma po tym „pamiątki” w postaci żylaków i zwyrodnień stawów. Za pracę w domu kobieta nie dostawała (i nie dostaje) żadnego wynagrodzenia, a jeszcze kilkadziesiąt lat w Kościele była traktowana jak grzesznica, która przez księdza musiała być „oczyszczona”, aby mieć wstęp do świątyni. Nie znalazłam nigdzie wiadomości o tym co było powodem tego „oczyszczenia”. Teraz niektórzy interpretują ten rytuał jako błogosławieństwo Boże dla matki. Pozostaje pytanie dlaczego dokonywano to w takiej poniżającej formie i dlaczego nie błogosławiono w ten sam sposób mężczyzn, którzy zostali ojcami? Może gdyby to robiono lepiej wywiązywali się z obowiązków rodzinnych, bo do dziś nie jest z tym najlepiej.

   W latach osiemdziesiątych lekarze niechętnie dawali zwolnienie pracującym kobieto w ciąży, które uskarżały się na jakiekolwiek dolegliwości. Uważali, że ciąża to nie choroba i można pracować. Dzisiaj na szczęście jest już inaczej. Postęp medycyny zrobił swoje, a także spadający przyrost naturalny sprawił, że bardziej ceni się każdą ciążę i przyszłą matkę. 


sobota, 28 grudnia 2024

Rodzicielstwo – współpraca człowieka z Bogiem

Bóg stworzył Adama i Ewę – pierwszych ludzi. Ks. Zieja w swojej książce pt. „Ewangelia i życie” (Poznań 2017 s. 153) tak dalej o tym pisze: ” To z woli Twojej [Boga – przyp. aut.] mężczyzna, Adam – spogląda z zachwytem i radością, z utęsknieniem na kobietę, Ewę; a ona z takim samym zachwytem, radością i z utęsknieniem spogląda na mężczyznę, Adama. To z woli Twojej i ich wzajemnego zachwytu i miłości i złączenia rodzić się ma nowe życie.

Sprawie tej, jak mówią Księgi święte, od początku błogosławiłeś i – jak wyznaje Twój Kościół – nigdy tego błogosławieństwa swego nie cofnąłeś.

I błogosławił im Bóg i rzekł: Rośnijcie i mnóżcie się…I widział Bóg wszystkie rzeczy, które był uczynił: i były bardzo dobre (Rdz 1, 28.31)


 

Tęcza pokoju, szczęścia i wielkich nadziei unosi się nad trwałym związkiem dwojga ludzi, mężczyzny i kobiety.

A zaczyna się to zawsze od ich spojrzenia na siebie…

Więc to pierwsze spojrzenie, a potem i częste spoglądanie ku sobie jest czymś pięknym i czystym; gdy przejdzie w miłość wierną, jest „odczuwaniem” Twojej „Bożej woli”, jak się to nazywa w starej tradycji. Bóg jest miłością, Jego wolą jest, aby łączyła nas miłość.” 

Niektórzy teolodzy, do dziś uznawani za „Ojców Kościoła”, mieli inne zdanie na temat miłości między kobietą a mężczyzn. Np. Hieronim (347-419) twierdził, że zbliżenia między małżonkami są korupcją moralną i plugastwem, a Augustyn (354-430) uważał , że wstyd związany ze stosunkiem seksualnym dowodzi, że jest on skutkiem grzechu, a przyjemność (haniebna żądza") w małżeństwie jest chorobą. Według Augustyna dobry chrześcijanin nienawidzi zbliżenia małżeńskiego i stosunków seksualnych ze swoją żoną; idealne małżeństwo chrześcijańskie żyje jak brat z siostrą. 

 

 A oto co Matka Boża przekazuje o rodzicielstwie w objawieniu w Rzymie w 1977 r. (Księga objawień Maryjnych od I do XX w. / G. Hierzenberger, O. Nedomansky // Warszawa 2003, s. 522-524)]:

Od 1977 roku miały miejsce objawienia Matki Bożej gospodyni domowej Armandzie S. pracującej jako katechetka w jednej z parafii w Rzymie. Słowa Matki Bożej były nagrywane na magnetofon i zapisywane. Zostały one opublikowane w dwóch książkach w języku włoskim: „Maria parla al mondo” i „Maria parla alle famiglie”. Prałat Nicolas Storti, referent tajnych archiwów watykańskich, tak mówi o przesłaniach skierowanych do Armandy: „Wspólnie z nią się modliłem, w jej łagodnym głosie usłyszałem pobrzmiewanie „czegoś”, czego nie można zapomnieć: znaczącej obecności naszej Matki z Nieba… Tonacja tych przesłań nie jest już tonacją jej własnego głosu. Myśli, które wypowiada, są nieopisanie wzniosłe i tak przekonujące iż można rozeznać, że nie pochodzą od nędznego człowieka tej ziemi. Cała jej postawa i gesty są tak czarujące i wdzięczne, iż nawet największy sceptyk winien dać się przekonać, że bez wątpienia nie może tu chodzić o jakąś inscenizację.” W „Księdze objawień maryjnych od I do XX wieku” / G. Hierzenberger, O. Nedomansky // Warszawa 2003, s. 518-524 autorzy przedstawiają fragmenty tych objawień w tłumaczeniu na język polski. Przesłanie z 30. stycznia 1980 roku skierowane było do rodziców. Przedstawiam fragmenty tego przesłania. Matka Boża tak powiedziała m.in.:

Kto rodzi dzieci stwarza wraz z Bogiem nowe życie; a wam wydaje się mało znaczącym być powołanym do podarowania człowiekowi życia wraz z Bogiem. Jesteście rodzicami i mnożycielami rodzaju ludzkiego. Nie zapominajcie moi kochani o tym, kim jesteście! O tak, jesteście jak wielkie drzewa, których gałęzie dźwigają owoce. Wy jesteście tymi, którzy obdarzają, wzbogacają świat i pozwalają istnieć ludzkości. […] Radujcie się więc, bowiem powołani zostaliście do tak szlachetnego zadania – do zrodzenia życia. Tworzycie razem z Bogiem i ta zdolność tworzenia życia nie jest jakimś mało znaczącym, nieważnym darem!

Życie… Czy może być coś piękniejszego, większego i bardziej zachwycającego dla człowieka niż to, że może powiedzieć: „Spójrzcie, mam dziecko. Dziecko, które chcę podarować światu. O jedno Boże dziecko więcej na ziemi. […]”

O tak, moje dzieci, życie jest czymś cudownym, gdy pomyśleć o wspaniałym planie Boga przeznaczonym dla Jego dzieci. On chce, abyście byli nosicielami życia, nosicielami wybranych dusz dla Boga.

Nie przerażajcie się moi kochani, jeśli wam powiem, że wasze zadanie jest bardzo trudne i wysoce odpowiedzialne: przecież chodzi o to, by wychować wasze dzieci, wspierać je i pomagać im w dobrym. Musicie doprowadzić je do najwyższego dobra, jakim jest święty Bóg. Muszą one zrozumieć, iż sens ich życia polega na osiągnięciu pewnego dnia doskonałej szczęśliwości w Panu!

Przygotujcie swoje dzieci do tego od maleńkości, od pierwszych kroków. Musicie im towarzyszyć, chronić je, chwalić - kiedy są dzielne, dodawać im odwagi, a nie prześladować – kiedy popełniają błędy. Musicie być w ich życiu jasnym wzorem. […] Wy jesteście tymi, którzy muszą wykształcić te nowe istoty – czy pojmujecie mnie, moi kochani? Nie tylko tworzycie życie – musicie też wychować te małe istoty i uformować je, bowiem w miłości podarowaliście im życie!

[…]


Nie dowierzajcie nikomu, nie szukajcie fałszywych dróg i nie schodźcie sami na manowce, kochani rodzicie! Nie szukajcie bałamutnych środków, ale prawdy! Bóg jest prawdą. Szukajcie miłości i pokoju, które ludziom dają życie. Moich młodych dzieci nie wychowuje się nadmierną surowością, wielkimi słowami czy przymusem… Nie w ten sposób… wierzcie mi! Świat pragnie pokoju i miłości, siły pochodzącej od prawdy i jej urzeczywistniania w życiu…

Musicie jedynie prosić mnie o pomoc, wzywać mnie, a ja, wasza Matka będę obecna z wami, będę walczyła i głosiła święte słowa Boże!

 Pokój i błogosławieństwo z wami!… Nie wytykajcie sobie waszych błędów, ale szukajcie pokoju, miłości, braterstwa i mówicie po prostu: Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Jesteśmy wszyscy biednymi, niedoskonałymi istotami Bożymi: staramy się jednak stworzyć w jedności, w pokoju, w miłości nową atmosferę świętości – prawdziwe, sprawiedliwe, uświęcone życie dzieci Bożych.”


 

W Kościele katolickim brakuje matek, bo odebrano im jakikolwiek głos w sprawach dotyczących tej wspólnoty. Taka wspólnota jest chora. Nazywa się tę instytucję wspólnota, ale czy ona naprawdę nią jest? Kościół katolicki jest podobno rodziną ludzką, ale funkcjonowanie jej w obecnym kształcie kłóci się z możliwością rozwoju tej wspólnoty w dobrym kierunku, zgodnym z tym w co wyposażył ludzkość Bóg, aby wszelkie dary dane wszystkim ludziom bez względu na rasę, język, status społeczny czy płeć były realizowane tak jak jest to praktykowane w każdej dobrej, prawidłowo funkcjonujące rodzinie.

Michael H. Brown(ur. 1952 r) jest autorem ponad dwudziestu książek, w większości o tematyce katolickiej. Pełni funkcję dyrektora strony internetowej Spirit Daily, która koncentruje się na serwisie wiadomości o profilu katolickim (www.spiritdaily.com.) W swojej książce pt. „Po drugiej stronie: dowód na życie po śmierci” (Kraków 2013, s. 123-124) tak pisze: „[…] w Bożych oczach wszyscy jesteśmy równi - niezależnie od pozycji społecznej czy materialnej. […] W oczach Boga wychowanie dziecka może być ważniejsze od zawiadywania potężna organizacją religijną, napisania książki czy istotnych dokonań w działalności politycznej. Bóg nie przykłada wagi do tego, czy zdobyło się olimpijskie złoto – chyba, że zrobiliśmy z tego użytek pomagając innym.”

 

środa, 16 października 2024

Rodzicielstwo - hańba czy zasługa. Cz. 2

    Niedocenianie kobiet i brak szacunku dla ich macierzyństwa skutkuje spadkiem dzietności. To przecież podstawową prawidłowość zasad życia na ziemi – traci się to czego się ne szanuje i o co się nie dba. Patriarchalny sposób zarządzania życiem społecznym i religijnym w Polsce i na świecie do tego ludzkość doprowadził .

    W Ewangelii św. Jana 13, 34-35 napisano: "Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli miłość mieć będziecie jedni ku drugim"

    Czy lekceważenie kobiet oraz słowa pogardy o nich jakie padały przez stulecia z ust ojców Kościoła katolickiego, jak i to jak współcześnie traktują kobiety kościelni hierarchowie czy zwykli duchowni są słowami i czynami świadczącymi o miłości? Na pewno nie. Wniosek z tego jasny, że nie są oni uczniami Chrystusa. A jeśli nie są uczniami Chrystusa to kim są i w czyim imieniu tak pogardliwie odnoszą się do kobiet i ich rodzicielstwa?

Max_Bohm_-_Springtime_in_France_(1922-23)
 

     Tylko tworzenie – także rodzenie nowego życia jest zarzewiem rozwoju i postępu. Dziewictwo, bezdzietność ma swoją drugą stronę – to nie tylko regres, to śmierć ludzkości. Kiedy zabraknie ludzi, kto wypełni zalecenia dane od Boga "I Bóg błogosławił im. Potem Bóg powiedział do nich: bądźcie płodni i rozmnażajcie się, napełnijcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną" (Ks. Rodzaju 1:28). Potępienie rodzicielstwa i wyrzeczenie się go przez ludzi to gwarant zastoju, a gdy trwa to dłużej – regresu i zacofania. Tylko wsłuchiwanie się w głos wszystkich ludzi bez względu na pleć i stanowisko w hierarchii; wsłuchiwanie się z wielką uważnością i odpowiedzialnością w głos Boga stanowi o rozwoju ludzkości.Zaniechanie takiego podejścia, a co gorsza zakłamywanie rzeczywistości, wywyższanie się jednych nad drugimi, stosowanie przemocy prowadzi w końcu do cofania się i upadku, a ludzkości przynosi bóli cierpienie.

    Przemoc nie rodzi postępu. Przemoc jest złem!

    Miłość to życie i ona musi zwyciężyć, bo inaczej ludzkość zginie.Są już pierwsze symptomy – brak dzietności.

   Hierarchowie, którzy wprowadzili celibat nie rozumieli istoty małżeństwa; współżycia cielesnego kobiety i mężczyzny. Rozumieli to tylko na poziomie pożądania, a nie miłości. Potwierdza to ich prymitywny stosunek do człowieczeństwa i do zrozumienia istoty zamiaru Boga, który stworzył kobietę i mężczyznę; nie dostrzegali tego związku tak jak Bóg, który jest Miłością, że pożądanie ma wypływać z miłości, łączyć się z nią.

    Ks. J. Zieja w książce „Ewangelia i życie” (Poznań, 2017, s.154) tak pisze: „Samo pożądanie, jego spełnienie, jest aktem czysto zmysłowym, jak na przykład przyjmowanie pokarmu. Gdy się łączy z prawdziwą miłością, jest czyste; gdy jest pozbawione miłości – uchybia godności, choćby się odnosiło do własnej – a nie do cudzej – żony lub do własnego – a nie cudzego – męża.”

    Za prymitywny stosunek tzw. Ojców Kościoła do człowieka w wymiarze cielesnym zapłaciła kobieta, która wzbudzała w nich najniższe instynkty., bo nie potrafili tego inaczej przeżywać niż w wymiarze instynktu. Niczego innego nie potrafili w tym dostrzec. Nie potrafili dostrzec tego, że można, a nawet trzeba, to przeżywać inaczej; nie potrafili tego łączyć z miłością. Miłość jest jednak trudna, wobec tego ją potępili, wraz z kobietą. Poniżyli kobiety za swój prymitywizm. Za ich słabość, nieumiejętność rozumienie i odczuwania miłości zapłaciły kobiety. Oskarżyli je o przyczyną zła, a trak naprawdę to zło tkwiło w nich. Wykorzystali swoją przewagę społeczną do tego, aby za swój prymitywizm obwinić kogoś słabszego od nich. Potępiając kobiety, potępili też miłość; potępili dar dany od Boga – dar rodzenia, dar życia. Zbudowali system Kościoła katolickiego na podstawie pogardy dla tego daru; pogardy też dla kobiet, które są nosicielkami tego daru. Potępili miłość, która daje życie i na tej podstawie przypisali jedynie mężczyznom atuty boskie. Tylko bezżenny mężczyzna, który wyrzeka się miłości do kobiety i wzbudzania nowego życia może reprezentować Boga. Według hierarchów Kościoła katolickiego to bezżenny mężczyzna jest ikoną boskości. Czy to jest prawda? Czy tak wygląda Niebo? Czy tam też jeden rodzaj miłości się docenia, a innym rodzajem miłości się pogardza? Pozostaje pytanie – czy do Nieba prowadzą nas ci, którzy gardzą istotami dającymi życie? Gardząc kobietami i nie doceniając ich doświadczeń i umiejętności w dziedzinie opieki oraz empatii dla człowieka zubażają ludzkość o te i wszystkie inne charyzmaty darowane kobietom przez Boga dla dobra człowieka, zubażają ludzkość o te rodzaje miłości!

Eduard_Geselschap_Die_Gutenachtgeschichte, przed 1878 r.
 

     1 P 4, 10-11 (List św. Piotra) - „Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał. Jeżeli kto ma [dar] przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.” 

    Na kazaniach „grozi” się, że jeżeli nie będzie księży, nie będzie miał kto sprawować mszy św. bo tylko ksiądz może to robić – mężczyzna, który jest „in persona Christi” czyli w osobie Chrystusa.

   A kto tych księży ma urodzić? Pogardzane, pozbawione jakiegokolwiek głosu w kościele kobiety. To dzięki ich wysiłkowi i poświęceniu księża mają dla kogo odprawiać Msze św. i sprawować inne płatne funkcje, które sobie tylko przypisują. Przedstawiciele Kościoła powinni wspomagać kobiety w dziele tworzenia nowego życia, a nie wyrażać się o nich z pogardą.

Albert_Ritzberger_Mutter_mit_Kindern

 

  „Bardzo boimy się prawdy o sobie, bo zawiera ono także ciemną stronę, której nie lubimy, a nawet lękamy się ją odsłonić, stąd rozgadanie jako rodzaj zagłuszania siebie. Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu.” ( Jk 1, 19-20. 26)

    Ksiądz M. Maliński jako duchowny czyni odniesienie do Matki Bożej, opisując rolę każdej matki w sposób bardzo trafny: „W Niej składamy hołd tym kobietom, które część swojego życia oddały drugiemu człowiekowi: ciągi nieprzespanych nocy, dnie wypełnione gotowaniem kaszek i podgrzewaniem mleka, praniem pieluszek, drżeniem o każdy kaszel i każdy skok temperatury; w bezustannym zalataniu, żeby ze wszystkim zdążyć; potem troską o każdy samodzielny krok małego człowieka, który zaczyna nieporadnie wchodzić w życie – mając w perspektywie samotność. W Niej oddajemy hołd kobietom, które słowu „kocham” nadały najpełniejszy kształt.” („Modlitwa na każdy dzień” s. 204)

    Rodzicielstwo jest darem Bożym i zasługuje na należny mu szacunek jak każdy dar od Boga. Kto nim gardzi, gardzi samym Bogiem.

Ferdinand_Theodor_Hildebrandt_-_Weihnachtsabend_(1840)
 


 

czwartek, 10 października 2024

Rodzicielstwo - hańba czy zasługa. Cz. 1

Do napisania tego postu zainspirowały mnie słowa papieża Franciszka przekazanie wiernym na spotkaniu w Materze 25. września 2022 r.

Papież w dniu 25. września 2022 r. na spotkaniu w Materze (Matera – hist. miejscowość we Włoszech) na zakończenie liturgii powiedział: „Ośmieliłbym się dziś prosić dla Włoch – więcej urodzeń, więcej dzieci”.

Zastanawiające, że przedstawiciel instytucji głoszącej, że ideałem życia ludzkiego na ziemi jest dziewictwo i bezżenność, prosi o więcej dzieci, a przecież wiadomo, że dziewice i mężczyźni nieżonaci nie mogą spełnić tej prośby. Zwraca się więc z tym do tej części ludzkości od wieków pogardzanej i traktowanej przez hierarchę kościelną jak osoby drugiej kategorii albo jakby nie istniały?

Pierwotne kultury widziały boski pierwiastek w każdej żywej istocie, w kobiecie też. Dopiero od 500 lub 5 tys, lat, zależy od miejsca, boskość jest odbierana naturze, kobietom i ludziom pewnych ras. Kultura patriarchalna uznaje hierarchię za niezbędną. Bóg jest przedstawiany jako biały mężczyzna.

Jezus nie głosił poglądów ascetycznych ani nie był chwalcą dziewictwa. To po Jego śmierci rozprzestrzenił się ideał dziewictwa jako doskonalszej formy życia. Biskup Ignacy z Antiochii, rzucony w Rzymie ok. 100 r. dzikim zwierzętom na pożarcie, napisał podczas deportacji siedem listów. Są one najważniejszym świadectwem epoki, która nastała bezpośrednio po czasach nowotestamentowych. Uta Ranke-Heinemann – światowej sławy profesor dr teologii (zob. Wikipedia) w swojej książce „ Kościół katolicki a seksualizm” (Gdynia 1995, s. 50) tak pisze m. in. o poglądach biskupa Ignacego z Antiochii : „W liście do biskupa Smyrny, Polikarpa, wspominał on ludzi, którzy „żyją w czystości na cześć Ciała Pana naszego”. Jednakże Ignacy bynajmniej tych ludzi nie chwalił; raczej ostrzegał przed ich „samowynoszeniem się” i ciągnął: „Jeśli się chwali, jest zgubiony, a jeśli ma się za kogoś więcej niż biskup, popadł w zatracenie.”

Dalej (s. 51) autorka pisze: „ Podkreślanie przez stoików w I i II w., że wyłącznym cele małżeństwa jest prokreacja i szerzenie pesymistycznej, wrogiej sprawom cielesnym idei gnostyckiej, było dominantą ówczesnego myślenia. Chrześcijaństwo nie wymyśliło szacunku dla dziewictwa, a Jezus nie miał z tym nic wspólnego. To raczej chrześcijaństwo przejęło przeważający w owych czasach pogląd, by wszakże później ideał dziewictwa przenieść aż w wiek XX (przy czym końca ciągle jeszcze nie widać) jako znak rozpoznawczy prawdziwego i oryginalnego chrystianizmu, choć prawie wszyscy inni, nawet we własnych szeregach (protestanci), dawno już wrzucili do lamusa tę starą pogańską koncepcję.”

Św. Hieronim ( ur. w 331 albo 347 zm. ok. 420) zachęcał kobiety do życia w dziewictwie, a pożycie małżeńskie uważał za niższy stopień doskonałości chrześcijańskiej Wg. Hieronima małżonkowie żyją niczym bydło, a spółkowanie z kobietami upodabnia mężczyzn do świń. Głosił on, że wszelkie stosunki seksualne — także w związku małżeńskim — są korupcją moralną i plugastwem. Dla Ojca Kościoła, kobieta była nieczysta. Twierdził też, że: „By stać się człowiekiem, Jezus zgodził się przyjąć 'obrzydliwe warunki' w łonie matki; Wyrzekając się życia seksualnego kobieta może stać się mężczyzną; Świątobliwe małżonki dzięki temu dochodzą do świętości, że żyją jak dziewice; Dziewictwo jest pierwotnym i czystym stanem człowieka, małżeństwo przyszło wraz z grzechem.”

The_Little_Princess_and_the_Poet

 

 Jarosław Makowski (polskie historyk filozofii i dziennikarz, studiował filozofię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym Bobolanum w Warszawie. W latach 1999-2005 był redaktorem "Tygodnika Powszechnego".) w swoim artykule pt. „Kobiety uczą Kościół” opublikowanym w internecie 16. Stycznia 2005 r. tak pisał: „Ten brak krytycznego zmysłu w podejściu do opresyjnej wobec kobiet kultury – przede wszystkim uczniów Chrystusa, a więc mężczyzn – sprawił, że chrześcijaństwo bezboleśnie godzi się na antykobiecą spuściznę Aten i Jerozolimy. Tym bardziej, że w pierwszych wiekach mamy do czynienia z bogatym życiem ascetycznym co sprawia, że sprawy związane z płciowością schodzą na dalszy plan zainteresowań. Teologia pisana jest przez mnichów i mistyków, którzy w kwestiach związanych z małżeństwem przeważnie milczą.”

Kasjan (Juliusz Kasjan, założyciel sekty kasjanitów, uczeń gnostyka Walentyna, ok. 170 r.) za Marcjonem (ur. ok. 100 r,. zm. po 160 r. – teolog, syn biskupa) i Walentynem (ur. ok.100 zm. po 160 r. - chrześcijański gnostyk) uważał, że współżycie płciowe ubliża godności ludzkiej, twierdząc, że „człowiek stał się podobny do bydląt przystępując do zespolenia się we dwoje". Ale to były na razie tylko pomruki chrześcijańskich gnostyków.

Przed edyktem mediolańskim (313 r.) życie Kościoła biegło więc w dwóch nurtach, które Kościół w pełni popierał — życia w dziewictwie i życia w małżeństwie. Jednak gdy po edykcie mediolańskim Kościół stał się masowy i zarazem duchowo płytki. Na znaczeniu zyskuje pierwszy z tych nurtów. Jest on najbardziej płodny duchowo i z tego powodu intensywnie wpływa na świadomość Kościoła. Kobiety zostały pozbawione głosu i znaczenia w Kościele

Dresden-Neustadt_Martin-Luther-Platz_

 Z czasem zaczynają stają się dominujące głosy, które w dalszej części swojego artykułu przedstawia cytowany już przez mnie
Jarosław Makowski (w artykule pt. „Kobiety uczą Kościół” opublikowanym w internecie). Pisze on: „Do głosu dochodzą także skrajności: niektórzy doktorzy głoszą, że przedłużenie rodzaju ludzkiego jest wręcz niepotrzebne i postrzegają związek małżeński jedynie za środek zaradczy na niepowściągliwość seksualną. Zbyt gorącą miłość małżeńską pojmują jako cudzołożną. Najdalej poszli heretycy, średniowieczni katarzy, którzy uznali małżeństwo za obrzydliwość szatańską. Pomimo uznania ich poglądów za niezgodne z Objawieniem, teologia chrześcijańska zaczyna pojmować świętość niemal wyłącznie jako zachowanie celibatu, a małżeństwo traktuje jako ledwie tolerowany wybryk.”

 Autor dalej pisze: „Możemy sobie wyobrazić, co czuły kobiety, kiedy słuchały niektórych stwierdzeń głoszonych z pozycji niekwestionowanego autorytetu: „Kobieta jest bramą piekieł – grzmiał Tertulian – a Królestwo niebieskie jest ojczyzną rzezańcow”; „Osoby żyjące w w małżeństwie powinny rumienić się ze wstydu” – przekonywał św. Ambroży - z powodu stanu, w jakim się znajdują”; „Każdą kobietę powinno napawać obrzydzeniem sama myśl, że jest kobietą” – notuje Klemens Aleksandryjski; „Współżycie płciowe – dodaje św. Tomasz z Akwinu – jest zawsze ze szkodą dla umysłu”.

Jak takie poglądy mają się do listu św. Jakuba, który w nim m.in. napisał:„Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego! Kto oczernia brata swego lub osądza go, uwłacza Prawu i osądza Prawo. Skoro zaś osądzasz Prawo, jesteś nie wykonawcą Prawa, lecz sędzią. Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś osądzał bliźniego? „ (Jk 4, 11-12).


 

Co jednak ciekawe Chrystus, mimo że sam nie posiadał żony, w sposób bezpośredni nie narzucał nikomu życia w celibacie. Mało tego, większość apostołów miała żony i rodziny. Czy mamy na to historyczne dowody? W IX wieku, papież Leon III umieścił w prezbiterium Bazyliki św. Piotra srebrny medalion przedstawiający św. Piotra i jego córkę Petronillę.

Jezus był obecny na weselu w Kanie Galilejskiej, a dokonanie cudu w postaci przemiany wody w wino jest dowodem jego życzliwość wobec młodych małżonków.

O tyle jest to zaskakujące, że o więcej dzieci prosi przedstawiciel Kościoła katolickiego - instytucji , która nie ma równej sobie w dziejach , które gardziły kobietami, właśnie za to, że mają tę biologiczną „przypadłość”, iż są zdolne do do dawania życia. Papież, który nic nie robi, aby przeciwdziałać traktowaniu kobiet jako ludzi drugiej kategorii, prosi je o dzieci. Jakiej odpowiedzi może spodziewać się przedstawiciel takiej instytucji, która wbrew mądrości i naukom Chrystusa gardzi tę połową ludzkości, dzięki której właśnie pojawiają się na ziemi dzieci i które ponoszą największe ciężary z tym związane. 

Hierarchowie powinni zrozumieć jedno – bez kobiet nie będzie księży, a gdyby nawet byli to ich posługa bez nowo narodzonych ludzi nie będzie potrzebna.
 

 

Kobieta, która rodzi jest pośredniczką przekazywania życia ludzkiego, działa „in persona Dei”. Dobrze byłoby, aby hierarchowie zauważyli, że rodząc i wychowując dziecko kobieta służy Kościołowi tak samo jak ksiądz odprawiający mszę św. Bez jej poświęcenia i trudu skąd braliby się ludzie, dla których ksiądz sprawowałby Eucharystię?

Tu też rodzi się życie -Any_day_now_(Unsplash)
 

 

Hierarchowie nie potrafią zauważyć, że kobiety w Polsce są statystycznie lepiej wykształcone od mężczyzn, mają większą elastyczność zawodową i coraz lepiej sobie radzą we współczesnej rzeczywistości. Przywódcy Kościoła katolickiego wciąż trzymają się tradycji, według której kobiety zajmują drugorzędne miejsce w społeczności ludzkiej. Hierarchowie nie nadążają za tymi zmianami społecznymi. To ogromy błąd. Nie dostrzegają, że te „nowe” kobiety wciąż rodzą dzieci i mają ogromny wpływ na ich wychowanie. To one są pierwszymi nauczycielkami życia religijnego i to one spowodują, że ludzie będą coraz bardziej krytycznie nastawieni do Kościoła z jego wstecznymi poglądami na rolę świeckich, a szczególnie kobiet, w życiu duchowym. To już skutkuje trudnościami w znalezieniu wspólnego języka z hierarchii z młodzieżą, która nie che uczęszczać na lekcje religii, W wyniku czego kościoły będą pustoszały.