środa, 13 września 2023

Duchowieństwo katolickie wobec kobiet w XX . Cz. 1.

W okresie pogańskiego antyku kobiety płodność kobiet była uważana za dobro. Społeczeństwo odnosiło się do tego z pełnym szacunkiem. 


 

W chrześcijaństwie ideałem, do którego powinny dążyć kobiety, było zachowanie dziewictwa czyli unikanie współżycia z mężczyzną. Tylko poświęcając się życiu duchowego unikały one zależności od mężczyzny. Od IV wieku kongregacje żeńskie prowadzące chrześcijańskie wychowanie wpajały dziewczętom ideał kobiety podporządkowanej mężczyźnie lub poświęcającej się Bogu.

Chrześcijaństwo, wbrew temu co reprezentował Jezus, bardzo przyczyniło się do umniejszenie roli kobiety właściwie we wszystkich aspektach życia religijnego i społecznego. Przejęło prawo Hebrajczyków, uznających je za nieczyste w związku z ich biologiczną zdolnością do rodzenia człowieka jak w związku z porodem. Ta zdolność dla kobiet stała się przyczyną ich niezwykłego upokorzenia przez hierarchów chrześcijańskich. Ciąża i poród czyniły kobiety niegodne obcowania z Bogiem. Synod w Trewirze w 1227 roku mówił, że w przypadku położnicy zachodzi konieczność „ponownego pogodzenia się z Kościołem”. Dopiero po tym wolno było jej przekroczyć próg kościoła. 

Ceremonia ta stanowiła obrzęd wzorowany na żydowskim rytuale oczyszczenia i był wyrazem dyskryminacji i tendencji do oczerniania kobiet przez chrześcijańską hierarchię. Kobiecie po urodzeniu dziecka nie było wolno wejść do świątyni. Mogła to zrobić dopiero wtedy, gdy klęczącą w pozycji pokutnej ksiądz pokropił wodą święconą i odmówił modlitwę. I niech czytający te słowa nie myślą, że ten obyczaj to dziedzictwo mrocznego średniowiecza. Z relacji wiarygodnego świadka wiem, iż jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w. takiemu obrzędowi została poddana matka tejże osoby. Miało to miejsce we wsi niedaleko Kcyni. Musiała ona złożyć ofiarę w świątyni i na kolanach prosić o to, by po urodzeniu dziecka kapłan oczyścił ją z winy! Jakiej winy? Z winy dania życia!

W chrześcijaństwie mężczyźni zajmujące kierownicze pozycje w Kościele zaczęli przejawiać w stosunku do kobiet postawę lęku, którą wyrażali poprzez pogardę i arogancję. Zaowocowało to wypieraniem ich z urzędów kościelnych, oczernianiem, wyklinaniem. Czyż nie jest to forma przemocy? Niestety, przemoc ta dobrze miała się także w XX w. Statuty synodalne św. Bonifacego, zmarłego w 754 roku zabraniały kobietom śpiewać w kościele. Zakaz ten obowiązywał jeszcze w 1903 r. 

Angelico_Fra_Resurrection_of_Christ_and_Women_at_the_Tomb

 

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego ogłoszony w 1917 roku niewiele zmienił w sprawie kobiet.

Zawierał on następujące kanony oparte na rzekomej nieczystości rytualnej kobiet:

a) Kobieta może tylko w braku godniejszej osoby udzielić chrztu

b) Kobietom nie wolno rozdawać Komunii Św.

c) Dziewczynkom ani kobietom nie wolno służyć do Mszy

d) Jedynie mężczyźni mogą otrzymać święcenia kapłańskie

e) Kobiety powinny mieć zakryte głowy w Kościele

f) Bielizna ołtarzowa musi być uprana przez mężczyzn zanim dotkną jej kobiety

g) Kobietom nie wolno głosić kazania w kościele

h) Kobietom nie wolno czytać Pisma Świętego w kościele

Jeszcze w 1930 r. Piusa XI w swojej Encyklice „Casti connubi” twierdził:

„Ci sami nauczyciele fałszu, którzy słowem i pismem pomniejszają wspaniałą wartość małżeńskiej wiary i poczucia wstydu, bez skrupułu niszczą wierne i godziwe podporządkowanie się żony wobec męża. Wielu z nich w swej bezczelnej śmiałości twierdzi, że usłużność jednego z małżonków wobec drugiego jest sprzeczna z godnością ludzką, że wszystkie prawa obu małżonków są równe; a ponieważ „łamane” przez jedną ze stron żądaniem służebności, przeto, z właściwą im szaloną pychą głoszą przeprowadzenie lub powinność przeprowadzenia pewnej emancypacji kobiety […] Otóż nie taką ma być prawdziwa emancypacja kobiety i jej rozumna oraz godna wolność, która się należy dostojnemu stanowisku chrześcijańskiej kobiety i żony; jest to raczej zepsucie kobiecych talentów i godności matki, a zagłada całej rodziny, gdyż przez nią mąż zostaje pozbawiony żony, dzieci matki, a dom i domownicy troskliwej o wszystko strażniczki. Co więcej, ta fałszywie pojęta swoboda i nienaturalna równość z mężem obraca się na zgubę samej niewiasty” (cytat ten pochodzi z rozdziału II.( „Poniżenie małżeństwa”, punkt 3: „Grzechy przeciw wierności małżeńskiej”) Encykliki „Casti connubi” Piusa XI / podaję za E. Adamiak „ Milcząca obecność. O roli kobiety w Kościele.” , Warszawa 1999, s. 120).

Cóż się jednak dziwić zwykłym osobom duchownym z dawnych wieków skoro niemałe trudności w dochodzeniu do prawdy o traktowaniu kobiet mają nawet jeszcze papieże w XX w. Jan XXIII W 1948 r. w swym dzienniku duchowym tak wypowiadał się o kobietach::

[…] „Po przeszło czterdziestu latach zachowałem jeszcze w pamięci budujące wspomnienie rozmów prowadzonych w Bergamo z moim czcigodnym biskupem Radinim Tedeschi. O osobach z Watykanu, od Ojca św. aż do najostatniejszej, nigdy nie słyszałem ani jednego słowa, zawierającego najlżejszy bodaj odcień, niegrzeczności czy braku szacunku. Także o kobietach i sprawach kobiecych, nigdy ani słowa, nigdy, jakby nie istniały na tym świecie. To bezwzględne milczenie – zachowane także w poufnych rozmowach – na temat kobiet było jedną z najwymowniejszych i najgłębszych lekcji z czasów mojej młodości także kapłańskiej. Jeszcze teraz jestem wdzięczny szlachetnej i błogosławionej pamięci tego, kto mnie tak wychował”. (Uta Ranke-Heinemann,”Kościół katolicki a seksualizm” / Gdynia 1995 s. 332).

Taka była prawda Jana XXIII o kobietach. Po prostu dla niego nie istniały. I ten człowiek został przywódcą kościoła opierającego niby się na nauce Jezusa. Czy to było zgodne z przykładem jaki On dawał swoim postępowaniem i słowem? Czy dla Jezusa kobiety też nie istniały? Odsyłam do postu „Jezus jest przyjacielem kobiet” na moim blogu „Dobra moc słowa”. Zresztą nie brakuje na ten temat książek czy wpisów na stronach internetowych, które zaprzeczają temu o czym pisze Jan XXIII.

Paolo_Veronese_—_Erweckung_des_Jünglings_zu_Nain_—_1560er
 

Dla Boga, w odróżnieniu od hierarchów kościelnych, na przestrzeni wieków kobiety istniały i istnieją. Świadczą o tym liczne objawienia i przesłania dla ludzkości jakie Jezus powierzył kobietom, a które zostały uznane przez męski Kościół katolicki. Działo się tak od zarania chrześcijaństwa. Przedstawicielkami takich kobiet, zarówno świeckich jak i konsekrowanych,  są m, in. Samarytanka spotkana przez Jezusa przy studni, św. Maria Magdalena, św. Brygida szwedzka, św. Małgorzata Maria Alacoque, bł. Conchita Cabrera de Armida, św. Faustyna, św. Matka Teresa z Kalkuty i wiele można by jeszcze wymieniać.

Ks. Jan Zieja w swojej książce „Ewangelia i życie. Rozważania na co dzień” (Poznań 2017) tak pisze:

s. 20 – „Prawdziwie poznałem, że Bóg nie ma względu na osoby, ale w każdym narodzie miły Mu jest ten, który się Go lęka i postępuje sprawiedliwie” (Dz. 10, 34-35). Synu Boży, Wiekuiste Słowo Boże, dziękujemy Ci za to, że w roku 1963 Jan XXIII przypomniał nam, iż człowiek z natury jest zawsze zdolny do przyjmowania Twojej światłości:

„W naturze ludzkiej nigdy nie zanika zdolność… do szukania drogi, wiodącej do prawdy. Nigdy też w tych sprawach nie zabraknie człowiekowi pomocy… Boga. Dlatego może się zdarzyć, że ten, kto dzisiaj… ulega błędnym poglądom, może później, oświecony światłem Bożym, opowiedzieć się za prawdą.”

Niestety Janowi XXIII nie udało się za życia na ziemi wyjść z błędnych poglądów o roli kobiet w kościele katolickim. Do tej prawdy zbliżył się dopiero papież Jan Paweł II. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku poprawił status kobiet w Kościele, choć czy osiągnął w tym temacie prawdę?

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku pod wieloma względami poprawił status kobiet w Kościele. Zawiera on jednak wiele zasadniczych zakazów. Przede wszystkim zachowuje wyłącznie tylko dla mężczyzn święcenia kapłańskie, lektorat i asystę przy ołtarzu w czasie Mszy św. Te ostatnie funkcje dozwolono jednak wykonywać kobietom, jeśli otrzymają na to "czasowe przyzwolenie."

Kobiety w myśl tego mogą:

a) czytać Pismo Święte podczas nabożeństw liturgicznych
b) służyć do Mszy
c) dawać komentarz w czasie Mszy Świętej
d) głosić rekolekcje, konferencje i śpiewać solo lub być członkami chóru
e) przewodniczyć w nabożeństwach liturgicznych
f) udzielać chrztu
g) rozdawać Komunię Świętą

W myśl powyższych przepisów nie ma przeszkód teologicznych lub kanonicznych zabraniających spełnienia kobietom tych wszystkich funkcji. Występuje jednak inny jeden problem – stereotypy psychologiczne i społeczne. Sprawiają one, że wprowadzono je w życie w niewielu diecezjach, mimo że od ich ogłoszenia upłynęło już 40 lat. Zdarzają się takie przypadki, że starszy proboszcz dopuszcza dziewczynki do pełnienia funkcji ministrantek , następujący po nim młody proboszcz zmienia tę decyzję i „dziewczętom dziękuje” za ich posługę. Mało tego, również siostry zakonne, które także służyły przy ołtarzu są również od niego odsunięte. Stereotypy są tak silne także w młodym pokoleniu księży. To smutne i nie rokuje to dobrze na przyszłość Kościoła.

„A Bóg, który daje cierpliwość i pociechę, niech sprawi, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was - ku chwale Boga.” (Rz 15, 5-7).

web3-maria-concepcion-cabrer-arias-de-armida-blessed-conchita-saint-mother-pd

 


czwartek, 25 maja 2023

Prawda, która prowadzi do Nieba - kazanie ks. Jan Zieji

Prawda – problemem zdefiniowania tego pojęcia zajmowali się filozofowie od starożytności, na wiele wieków przed przyjściem na świat Jezusa, który powiedział: „ja jestem drogą, prawdą i życiem.” [Ewangelia św. Jana 14, 6]. Ludziom wierzącym pojęcie prawdy nie powinno więc nastręczać trudności. Jest nią czerpanie z nauki Jezusa i postępowanie według niej, a jednak nie jest to takie proste. Przede wszystkim dlatego, że życie według tej Prawdy nie jest łatwe. Na przeszkodzie Jej jest ludzka pycha, chciwość, egoizm i inne słabości człowieka, które prowadzą do grzechu.

Problem prawdy poruszył ks. Zieja w swoim kazaniu rekolekcyjnym wygłoszonym do biskupów polskich w obecności kard. Wyszyńskiego. Poniżej przedstawiam tekst tego kazania na podstawie filmu „Zieja”. Myślę, że jest autentycznym tekstem zaczerpniętym ze spuścizny pism ks. J. Zieji.


Hans_Makart_-_Allegory_of_the_Law_and_Truth_of_Representation
 

 „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Czcigodni bracia in Christo,

Będę rozważał w czasie Waszych rekolekcji dwie sprawy w naszym życiu najważniejsze i najświętsze: prawdę i miłość.

A cóż to jest prawda – zapytał Piłat Jezusa.

   Są ludzie, którzy to piłatowe pytanie nieraz i dzisiaj powtarzają i są tacy, którzy mówią, że prawda to jest to co ja Ci każę. Dawniej mówiło się, że nic nie jest tak cenne jak prawda, a dzisiaj się mówi – nieprawda, każde kłamstwo można prawdą nazwać. Strasznie jest dzisiaj znieważana prawda. Coś tak wielkiego i świętego jest dzisiaj okropnie sponiewierane. My chrześcijanie kiedy myślimy o Chrystusie to wierzymy, że jest prawda i że ona jest ona niezależna od nas. Czy ją widzimy czy ją nie widzimy ona jest. Trzeba się do niej dopracować, trzeba jej szukać, ale ona jest, bo Bóg ją nam dał. Pan nasz Jezus powiedział – Ojcem kłamstwa jest szatan. Każde kłamstwo – czy ono jest malutkie czy wielkie każde kłamstwo jest rzeczą szatańską, rzemiosłem szatana i uciekanie się do kłamstwa to jest tak jak by się szło po pożyczkę do szatana. Szatan chętnie tej pożyczki udzieli – tak, tak, tak, bo on ją potem z procentem wielkim odbierze, Czcigodni pasterze, prawda, miłość prawdy, całkowite poddanie się jej to pierwszy warunek tego żeby światło łaski dotarło do nas, żeby wiara się w nas wkorzeniła. To warunek sine qua non odbudowa ducha wiary w ludzie bożym, a i w zakonie, a i w klerze. Od tego trzeba zacząć – postawić prawdę ponad siebie, ponad swój naród, a i ponad zgromadzenia, a i ponad Kościół. Tak, i ponad Kościół. Postawić prawdę i nie bać się, że od prawdy Kościół zginie. Nie zginie, żeby ta prawda była najprzykrzejsza, najboleśniejsza. Od prawdy się Kościół tylko odnowi. Bracia in Christo, przystępując do świętych rekolekcji stańmy w całej prawdzie. Róbmy i my rachunek sumienia. Czy nie zasłanialiśmy sobą rzeczy bożych, czy nie schlebialiśmy ziemskim przyjemnościom, czy sprawy materialne, mamona, wygody, przywileje, klerykalizm nie zakryły nam Boga? Czy przez te wszystkie nasze małości, nie pozmniejszaliśmy i Pana Boga i sakramenta [sic!] i Kościół i religię i przykazania. Służyć, tylko służyć. Czcigodni biskupi, padnijmy na kolana, na kolana przed tym, który jest Prawdą samą. Miłością samą. Na kolana.” 

 

Goya_-_La_Verdad,_el_Tiempo_y_la_Historia  

 

J 4, 23-24 > Słowa Jezusa: „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”.

 Moje poranne modlitwy od przeszło 10 lat zaczynam od takich słów, które ułożyłam sobie sama w oparciu o przeczytane różne teksty: 

Boże, bądź ze mną na mojej pustyni, abym wytrwała w pragnieniu dotarcia do Prawdy. Spraw, abym nie zatraciła umiejętności otwierania się na Ciebie, powierzania Tobie wszystkich moich spraw i wypełnienia tego co zapisałeś w Księdze Mojego Życia. Umocnij mnie w mojej Prawdzie danej mi od Ciebie i uwolnij mnie od niepotrzebnych trosk i lęków.

A oto co autor kazania - ks. Jan Zieja napisał o prawdzie w swojej książce „Ewangelia i życie” (Poznań, 2017):

s. 78-79 „Jezu! Stanąć w prawdzie i powiedzieć „nie!” wszystkim pochlebstwom, pokusom i ułudom! Stanąć w prawdzie i powiedzieć „tak” osamotnieniu, niepowodzeniom, kpinom, szyderstwom, śmierci – to droga Twego wielkiego Poprzednika i droga przyszłych Twoich uczniów. Wprowadź i nas na tę drogę i umocnij nas na niej. A umacniaj nas nieustannie, bo z tej drogi usiłuje nas sprowadzić nasza własna głupota, próżność i pycha. Czasem sami się upajamy własną mądrością, słusznością swych sądów, dobrocią swego serca, szlachetnością swych uczuć […] Odurzamy się tym, sami nadajemy sobie imię wielkie, we własnej wyobraźni czynimy się kimś - i zaślepieni tym samouwielbienie, nawet nie dostrzegamy, że właśnie w tej chwili […] już wszystko straciliśmy […].

Jezu! Utrzymaj mnie w zrozumieniu prawdy, że jestem tylko słaby, bardzo słaby. I cała nadzieja moja nie w opinii innych o mnie, ale w miłosierdziu Bożym i łasce Twojej. Jestem nędznym grzesznikiem, a będę tym, co Ty ze mnie zrobisz, trzymając mnie mocno przy prawdzie i prowadząc mnie od prawdy do prawdy…

Od prawdy o mnie – do prawdy o Tobie.”

s. 99 „ Kochać prawdę, poszukiwać prawdy; poznaną – zestawiać z innymi, dochodzić do nowych prawd, przekazywać je innym, mówić tylko prawdę. W ten sposób czci się Boga, bo On jest „Bogiem prawdy”. On nadał każdej każdej rzeczy i każdemu zjawisku jakąś wewnętrzną prawdę. Uszanować ją, zgodnie z nią działać – to znaczy czcić Boga.”

s. 292 „ Od Boga pochodzi nasza zdolność rozeznawania prawdy – rozum, światło do rozeznawania tego co jest dobre, a co złe – sumienie i światło szczególne do przyjmowania objawienia Bożego – łaska wiary. „

s. 295 – „Jezu! Racz sprawić przez Ducha Świętego, Ducha prawdy i miłości, byśmy dobrze to rozumieli, że Twoja nauka, Twoja Ewangelia, Twój święty Kościół powszechny – wzywają wszystkich nas do ciągłego doskonalenia się i do ciągłego ulepszania wszystkich warunków naszego bytu na ziemi…”

s. 296 – „Chcesz, żebyśmy byli „Ku Bogu bogaci”, a więc bogaci w prawdę i miłość, i w to wszystko co nas zbliża do Boga.”

s. 299 – „Powołaniem naszym – życie w prawdzie i miłości.”

s. 329 – Nasza „szata godowa” jest utkana z tych trzech wątków: wiary (prawdy), miłości i nadziei. Uczestniczyć w uczcie królewskiej, mając na sobie szatę godową, to poznawać Prawdę, dawać tej Prawdzie świadectwo, ogarniać wszystko miłością – i tak żyć w łączności z Bogiem.

s. 349 – Ale jak mamy trwać w Tobie? Przez zachowywanie prawdy w swoich myślach, w swoich słowach, w swoim działaniu. Przecież Ty jesteś Prawdą. Więc przez trwanie w prawdzie – trwamy w Tobie.

s. 351 – „Jeszcze wiele masz nam do powiedzenia, w miarę jak będziemy dorastali do wielkości Prawdy. Będziesz jeszcze wciąż do nas przemawiał przez Ducha Świętego Pocieszyciela, Ducha prawdy i miłości.”

s. 354 – „Ty Jezu, wcielone Słowo Boże, Twoja Ewangelia i to, co od Ciebie i w Twoim imieniu dopowie nam Duch Święty w ciągu wieków przyszłych – to wszystko „Mowa Boża”. Ona jest pełna prawdy. Ona jest samą prawdą.

Kto tej mowy Bożej słucha, staje się pokornym. A pokora-prawda – jest podstawą wszelkiej świętości. Nie każda prawda i nie każde dostosowanie się do niej uświęca; ale nie ma świętości bez życia w prawdzie. Świętość człowieka, miłość doskonała – może wyrosnąć tylko z prawdy.”

s. 366 – „Podstawowym dobrem jest prawda. Ona wykreśla granice Twego królestwa. […] Kto „jest z prawdy”, kto cały jest przeniknięty umiłowaniem prawdy, szukaniem prawdy, głoszeniem prawdy, mówieniem prawdy i życiem w prawdzie – należy do Twego królestwa, jest jego obywatelem,”.


J_C_W_Beyer_Veritas

„Prawdy powietrze
Póki jest czyste, wszystko się rozwija,
Weselsze kwiaty, liście w sobie letsze,
Jaśniejszy lilji dzban, smuklejsza szyja,
Wolniejszy człeka ruch i myśli człeka...
”

(C. K. Norwid, „Promethidion”) 

 

Do Ciebie, Słońce przedwieczne,
Chryste wszechmocny i żywy,
Wznosimy nasze modlitwy,
Pewni, że Ty nasz oświecisz.

Mądrości Ojca, o Słowo,
Przez które wszystko istnieje
I swoim ładem pociąga
Serce i myśli człowiecze.

Pragniemy z Twoją pomocą
Stać się synami światłości
I złożyć czynem świadectwo
Ojca dobroci i łasce.

Dopomóż zawsze wyznawać
Szczerość naszymi ustami
I obudź miłość ku prawdzie,
Która napełnia weselem.

[z Liturgii godzin]

 

środa, 29 marca 2023

Macierzyństwo upokorzone. Cz. 2

Pewne nadzieje na sprawiedliwe traktowanie kobiet w sprawach kultowych przyniosło chrześcijaństwo. W pierwotnym Kościele kobiety traktowano na równi z mężczyznami. Wielka w tym była na pewno zasługa Jezusa, który tak też traktował kobiety. One na początku istnienia wspólnot chrześcijańskich zajmowały się szerzeniem wiary (np. Tekla, wybitna lekarka, prowadziła działalność misyjną w Azji Mniejszej) czy też spełniały funkcje podczas nabożeństw. Nie trwało to jednak długo. Szybko wrócono do zwyczajów, które panowały w społeczeństwie żydowskim. Również w chrześcijaństwie pozbawiono kobiety wielu znaczących zajęć, związanych z kultem. Zakazano też im nauczania. Wmówiono społeczeństwu przekonanie o niższej wartości kobiety. Robiły to także niektóre ważne osoby duchowne jak np. uznany za apostoła Paweł z Tarsu. Kobiety zostały wyeliminowane z życia publicznego. Stały się własnością mężczyzny i miały zajmować się tylko domem i dziećmi. Chrześcijanie, po ustanowieniu kapłaństwa rytualnego, wprowadzili te same ograniczenia, które stosowali Żydzi. 


 

W średniowieczu i przez wiele następnych wieków aż do XIX stulecia włącznie stan położnictwa był taki, że wydanie za świat dziecka wiązało się z wielkim ryzykiem. Zarówno kobiety bogate jak i z niskich warstw społecznych bardzo „cierpiały podczas porodów, często umierały w ich trakcie lub odnosiły różne urazy”. Frances Gies i Joseph Gies / pt. „Życie średniowiecznej kobiety” (s. 17, Kraków 2019).

Pozostaje pytanie dlaczego mężczyznę, który został ojcem nie uznawano za grzesznika i nie traktowano go z pogardą? Przecież to dziecko nie wzięło się tylko z kobiety. Dlaczego ten, który przyczynił się do powstania tego nowego życia nie był uznawany za nieczystego! Dlaczego uznawano, że grzech popełniła tylko kobieta? Dlaczego z pogardą, a wręcz z nienawiścią traktowaną tę część ludzkości, która ponosiła największe trudy związane z powstaniem nowego życia – trudy ciąży oraz cierpienie a ryzyko związane z porodem?

„Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełniajcie prawo Chrystusa.” - mówi św. Paweł w liście do Galacjan 6:2. 

 „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeżeli miłość mieć będziecie jedni ku drugim” — mówi św. Jan w swojej Ewangelii 13, 34-35.

 Mimo to właśnie Ojcowie łacińskiego Kościoła wprowadzili anty-kobiecą i anty-seksualną propagandę. Zaczął ten proces Tertulian (155-245 po Chr.) twierdząc, że nawet prawowite małżeństwa są ‘zbrukane pożądaniem’. Św. Hieronim (347-419 po Chr.) kontynuował ten sposób myślenia, nauczając, że wszelkie stosunki seksualne, nawet w małżeństwie, łączą się z plugastwem. Według niego małżeństwo, wraz z „plugawym” seksem, powstało dopiero po upadku człowieka. Trudno się dziwić, że Hieronim uważał również, że menstruacja czyni kobietę nieczystą.Według ojców Kościoła kobiety i ich seksualność są czymś brudnym i niegodnym Boga. Odrzucenie seksu, a co za tym idzie odrzucenie kobiety jest dla nich drogą do świętości. Natomiast wg św. Augustyna do płodzenia mężczyzna powinien zabierać się z niechęcią, najlepiej z odrazą, na jaką zasługuje ciało kobiety.

Eugen_Klimsch_Ein_zärtlicher_Moment 1894 r.

Czy ci, których opinię o małżeństwie, o kobietach, o rozrodczości ludzkiej przedstawiam powyżej byli prawdziwie uczniami Chrystusa?

„Dla tych, którzy żyją w prawdzie i miłości – wszystko jest czyste. Tylko ci, którzy kłamią i nienawidzą - są brudni, brud noszą w sobie i nie uczyni ich czystymi żadne przestrzeganie jakiś rytuałów, ani stosowanie rytualnych obmyć. Tylko tchnienie miłości, tej która jest z Boga, może ich oczyścić.„ (cytat z Jan Zieja / „ Ewangelia i życie. Rozważania na co dzień”, Poznań 2017).

W klimacie, w którym coraz bardziej uważano, że wszystko co jest związane z życiem seksualnym i z rodzeniem dzieci jest skalane grzechem, teologowie doszli do wniosku, że kobiecie, jako istocie „nieczystej”, nie można powierzyć pieczy nad świętościami. Zakazy oparte na przekonaniu, że kobiety są „rytualnie nieczyste” stanowiły część prawa kościelnego przez ostatnie 700 lat.

Alexandra_Iosifovna_and_her_children

 

Zwyczaj oczyszczania kobiety po porodzie w Polsce przetrwał co najmniej do początków XX w. Jeszcze w roku 1917 kodeks prawa kanonicznego głosił: „Kobiety mogą uczestniczyć we mszy przy zachowaniu odpowiedniej odległości i pod żadnym pozorem nie wolno im zbliżać się do ołtarza” (813, 2).

Barbara Ogrodowska w książce „Polskie tradycje i obyczaje rodzinne” [Warszawa 2008, s, 45-47] tak pisze: „Okres połogu eliminował kobietę […] z udziału w życiu religijnym. Aż do końca XIX wieku kobietom po porodzie jako istotom nieczystym nie wolno było wchodzić do kościoła, uczestniczyć w nabożeństwach, przyjmować sakramentów, dotykać relikwii i przedmiotów poświęconych.

[…] dopiero ceremonia kościelna wywodu znosiła całkowicie izolację obrzędową kobiet i wszystkie związane z nią zakazy i sankcjonowała – autorytetem Kościoła – wcześniejsze ludowe obrzędy oczyszczające.

[…]

Podczas wywodu kobiety klęczały na schodach wiodących do kościoła lub w kruchcie kościelnej i tam słuchały mszy świętej, trzymając w rękach zapaloną świecę i różaniec. Po nabożeństwie ksiądz odmawiał przy ołtarzu stosowne, przewidziane na tę uroczystość modlitwy, następnie wychodził po położnicę, błogosławił ją i kropił wodą święconą, a czasami obchodził z nią wielki ołtarz.”

Kobietę, która urodziła dziecko traktowano w Kościele jak grzesznicę!

Urodziłam troje dzieci. Nie klęczałam przez całą mszę św. w kruchcie kościelnej z zapaloną świecą i różańcem jak ostatni grzesznik. Byłam obecna na chrzcie moich dzieci, chodziłam do kościoła nie zważając na czas jaki upłynął od porodu …...i jakoś słońce na drugi dzień wzeszło jak wschodziło, dzieci rosły zdrowo, są wykształcone i to nieźle (starsza córka jest magistrem sztuki w zakresie wychowania muzycznego i dyrygentury chóralnej, ukończyła też studia podyplomowe z matematyki; druga córka jest lekarką, specjalistką w dziedzinie kardiologii). Pytam – komu te przepisy poniżające kobiety rodzące dzieci były potrzebne i w jakim celu?

W tym miejscy trzeba zadać pytanie czy hierarchowie, którzy wymyślili te przepisy znali Biblię?

Napisano w niej m. in.:

”Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje [...]” (1 P 5, 5b)

„Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej.” (Jk 1, 19-20)

„Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni!” (1 P 3, 8).

Elisabeth_Modell_- Mutter_mit_ihren_Kindern_

 

Odrzuceni i powołani [tyt. nadany przez wydawcę Biblii] „I przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».(Łk 13, 22-30)

„Boże, Ty stworzyłeś wszystkich ludzi na swoje podobieństwo, spraw, niech usuwają spośród siebie niesprawiedliwość i krzywdę.” - z Liturgii godzin. Wydanie skrócone / Poznań 1991.




 

Macierzyństwo upokorzone. Cz. 1

W prehistorii świątynie były miejscem kultu płodności. Budowano je boginiom. Badania prowadzone w Çatal Hüyük (osady w Turcji założonej między 7400 a 7300 roku p.n.e.) dowodzą, że było to szczególne miejsce, w którym praktykowano kult żeńskiego bóstwa, Wielkiej Matki. Właśnie w Çatal Hüyük odkryto w skrzyni na ziarno zbożowe wyobrażenie tego bóstwa – figurkę nagiej kobiety siedzącej na tronie. Bogini ma ręce wsparte na dwóch leopardach, ukazana jest w momencie, gdy rodzi dziecko.

Są to wyobrażenia Bogini Matki, patronującej płodności ludzi, stad i pól. W epoce, w której powstawały jej wyobrażenia, panował matriarchat. Jednak kobiety nie były władczyniami, to było społeczeństwo egalitarne, oparte na równości. Badania składu kości wykazały, że w Çatal Hüyük nie było osób uprzywilejowanych.

Warto podkreślić, że także w Turcji, w jaskini Direkli, odkopano figurkę kobiety sprzed 16 tys. lat. Prof. Cevdet Merih Erek z Uniwersytetu w Ankarze podkreśla, że figurka ta świadczy o wysokim statusie społecznym kobiet w epoce kamienia. 

Procession in Honor of Isis- Navigium Isidis

 

W starożytnym Egipcie każda kobieta mogła zostać kapłanką. Najważniejsze z nich pochodziły z bogatych rodzin. Wierzono, że śpiewając specjalne pieśni łowiły dusze zmarłych, aby te nie uciekły w czasie składania ciała do grobu. Najważniejszymi kapłankami były adoratorki boga Amona w świątyni w Tebach. Przez ponad pięćset lat zarządzały nią, odprawiając religijne obrzędy. Po faraonie i jego małżonce były najważniejszymi osobami w państwie. 

Egyptian_-_Isis_Nursing_Harpocrates_-_Walters_481526_-_Detail_A

 

Poród i menstruacja zaliczane były w kulturze matriarchalnej do wydarzeń sakralnych. Jednak od II tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa mężczyźni zaczęli demonizować sferę fizjologii rozrodczej kobiet, które dla nich były niedostępną tajemnicą. Wymyślono demona rodzaju żeńskiego o nazwie Lilith, który ucieleśniał płodność i zmysłowość. Była to bogini pochodzenia sumeryjsko-babilońskiego. W wyniku odpowiedniej narracji tego patriarchalnego mitu przez środowiska kapłańskie Jahwe straszono oddziaływaniom tego bóstwa na rodzące kobiety. Przypisywano jej wypatrywanie kobiet leżących w boleściach porodowych, których nowo narodzone dzieci porywają i zabijają. Bogini ta miała także uosabiać kusicielski aspekt bogini nieba. Była grzeszna i ze swej płodności czyniła grzeszny użytek. W wyniku tego pogańskiego mitu Lilith stała się postrachem. Przed jej działaniem broniono się przez zaklęcia, czarodziejskie obrzędy i zaklęcia. Kapłani, wykorzystując te patriarchalne mity, ogłosili, że seks kobiet jest „nieczysty” i w konsekwencji uznano, że kobiety są niezdolne do odprawiania obrzędów kultowych i wykluczono je ze świętej służby. Kobiety uznano za nieczyste z powodu….. menstruacji, z powodu ich fizjologii, w którą przecież wyposażył ją Bóg!. 

BL_birth_of_a_monstrous_child_La_vraye_hystoire_du_bon_roy_Alixandre_Royal
 

Frances Gies i Joseph Gies w swojej książce pt. „Życie średniowiecznej kobiety” (s. 24, Kraków 2019) tak piszą: „[…] mizoginia [nienawiść, pogarda lub uprzedzenie wobec kobiet lub dziewcząt – przyp. aut.] zrodziła się pod wpływem trwałej dominacji w dziejach męskiego podejścia do spraw seksu. Tam, gdzie seks uznawano za przejaw słabości ze strony mężczyzn i obowiązywały surowe normy moralne w sferze płciowości, kobiety wzbudzały lęk i nieufność właśnie z powodu swej powabności. Ostatni element mizoginii to charakter patriarchatu: gdzie panują mężczyźni, tam kobiety są „inne”, mniej ważne, gorsze.”

Dopiero po urodzeniu dziecka kobieta miała szansę odzyskania czystości kultowej. Aby to uzyskać, musiała złożyć ofiarę w świątyni, aby kapłan oczyścił ją z winy. Z winy za to, że urodziła dziecko; za to, że dała życie! Urodzenie dziecka uznano za coś nieczystego, za grzech, a kobieta -grzesznica musiała kajać się z twego powodu. Za trudy znoszenia ciąży, za ryzyko kalectwa lub utraty życie przy porodzie kobiety spotykała nienawiść, wręcz pogarda i to ze strony ludzi, którzy kazali uważać się za występujących w imieniu Boga, który jest Miłością!

Kapłani jednak uważali, że mimo takiego poświęcenia kobieta jako taka była istotą nieczystą i do tego stopnia, że po urodzeniu dziewczynki matka musiała oczyszczać się dwa razy dłużej ( 66 dni - Kpł 12,1–5) niż po urodzeniu chłopca (33 dni) . W tym czasie nie wolno jej było dotykać niczego świętego ani nawet zbliżać się do Przybytku. W synagogach oddzielono kobiety od mężczyzn w synagogach w związku z z tym samym poglądem – że kobiety nie są godne, aby obcować z tym co święte.

Prawo Hebrajczyków o oczyszczaniu stało się podstawą do poglądów i zasad, które do dzisiaj wywierają wpływ na życie kobiet w społecznościach żydowskich i chrześcijańskich.

 

wtorek, 24 stycznia 2023

Kobiecość upokorzona – cz. 2

Poglądy o nieczystości kobiet funkcjonowały w katolickim Kościele do początków XX w. Szczególnie przestrzegano je w tradycji ludowej i nie dotyczyły już one tylko spraw związanych z kościołem i obrzędami kultu, ale także czynności związanych z życiem codziennym na wsi. Sprawa nieczystości i upokorzenia kobiet doszła przez wieki do absurdalnych rozmiarów. 

 Barbara Ogrodowska w książce „Polskie tradycje i obyczaje rodzinne” (Warszawa 2008, s. 10-12) tak o tym pisze: „W przeszłości wierzono, że miesiączkująca kobieta jest „nieczysta”, że może wywierać zły, szkodliwy, destrukcyjny wpływ na ludzi, zwierzęta, przedmioty, z którymi się zetknie, ziemię i płody ziemi, na produkty żywnościowe, na zwykłe, codzienne, gospodarskie czynności. Uważano, że zagraża zwłaszcza rodzajowi męskiemu. Wierzono nawet, że miesiączkująca kobieta bezcześci miejsce święte. […] Kobiecie nie wolno było w tych dniach siać, flancować warzyw i kwiatów. Uważano bowiem, że ziarna nie wzejdą, sadzonki nie wyrosną jak należy, a ich korzenie nadgryzą robaki, krety i nornice. Nie mogła także zbierać warzyw – żeby nie wyjałowiły się grządki; zrywać owoców ani – tym bardziej – wspinać się po nie na drzewa, które mogły od tego przestać rodzić lub wydawać odtąd owoc skąpy i niewydarzony, a nawet usychać.

Kategorycznie zabraniano jej rozniecania ognia, pieczenia chleba, a nawet pomocy przy rozczynianiu i wyrabianiu ciasta chlebowego, toczeniu bochenków i wkładaniu ich do pieca, bo zarówno ogień (symbol dobra i domowego ogniska), jak i chleb (pokarm najważniejszy, powszedni, ale i zarazem święty) doznawały zniewagi.

Podobne zakazy dotyczyły zagniatana i pieczenia innych ciast – które jak powszechnie wierzono – nie udawały się nigdy kobietom z miesięczną słabością – źle rosły, zawsze miały zakalec, nikomu nie smakowały; zakaz obejmował także kiszenie ogórków, kapusty i przygotowania innych przetworów z warzyw i owoców – w przekonaniu, że na pewno popsują się i spleśnieją.

Kobiecie nie wolno było czerpać wody ze studni – która mogła ulec skażeniu, lęgły się w niej larwy much i komarów. A jeśli już nie było nikogo, kto mógłby ją w tej czynności wyręczyć, zobowiązana była wrzucić w toń kilka groszy, aby oczyścić wodę oraz jako zadośćuczynienie za złamanie zakazu. […]

Liczne ograniczenia dotyczyły także kontaktów z ludźmi oraz udziału w tradycyjnych obrzędach. Ograniczenia takie egzekwowano np. na ziemi tarnobrzeskiej, na ziemiach położonych w widłach Wisły i Sanu, na ziemi krakowskiej, ale także i w innych regionach Polski.

Kobieta miesiączkująca nie mogła więc przez kilka dni karmić piersią swego maleństwa, brać na ręce i kołysać w ramionach dziecka innej matki, przestępować przez żywe stworzenia, np. siedzące na progu dziecko lub zwierzę (przestawały rosnąć), a przechodząc prze kładkę lub most mijać się z inną osobą (mogła jej zaszkodzić). Nie mogła być druhną na weselu ani trzymać dziecka do chrztu – obowiązywał ją bowiem w tych dniach zakaz kumostwa. Uważano, że jej stan może wyrządzić zło zarówno nowożeńcom, jak i noworodkowi.

Jeszcze w XIX, a nawet w XX wieku (np. na ziemi rzeszowskiej, tarnowskiej i tarnobrzeskiej – głównie – na wschodnich rubieżach Polski, na całym pograniczu polsko-ruskim) pod groźbą grzechu śmiertelnego kobiecie nie wolno było w czasie miesiączki przystępować do komunii, a nawet wchodzić do kościoła, kaplicy, odwiedzać cmentarza. Jeśli kobieta złamała ten zakaz, zwłaszcza kiedy np. kropla jej krwi upadła na kościelną posadzkę, natychmiast wzywano księdza, aby zbeszczeszczone miejsce wyświęcił. Dawne wierzenia i obyczaje były wspierane w tym przypadku także autorytetem Kościoła.”


Tym niemądrym poglądom wtórowali niestety także niektórzy lekarze mało orientujący się w fizjologii kobiet. W 1890 roku jeden z nich powołując się na „pewnych fizjologów” twierdził, że „wszelkie krwawienia są patologią, a u doskonale zdrowej kobiety nie powinno być krwi”.

Ta rzekoma nieczystość kobiet znalazła odzwierciedlenie w przepisach Kościoła Katolickiego już od XIII w. Rzekoma ‘rytualna nieczystość’ kobiet weszła ko Kościoła przede wszystkim przez Decretum Gratiani (1140 po Chr.), który został przyjęty jako prawo kościelne w r. 1234. Był on nieodzowną częścią Prawa Kanonicznego, które obowiązywało do roku 1916.

Według tego prawa:

a) Kobietom nie wolno nauczać w kościele

b) Kobietom nie wolno rozdawać Komunii św.

c) Kobietom nie wolno nauczać ani chrzcić

d) Kobietom nie wolno doytykać świętych przedmiotów

e) Kobietom nie wolno dotykać ani nosić szat liturgicznych


Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego ogłoszony w 1917 roku niewiele zmienił w sprawie kobiet.

Zawierał on następujące kanony oparte na rzekomej nieczystości rytualnej kobiet:

a) Kobieta może tylko w braku godniejszej osoby udzielić chrztu

b) Kobietom nie wolno rozdawać Komunii Św.

c) Dziewczynkom ani kobietom nie wolno służyć do Mszy

d) Jedynie mężczyźni mogą otrzymać święcenia kapłańskie

e) Kobiety powinny mieć zakryte głowy w Kościele

f) Bielizna ołtarzowa musi być uprana przez mężczyzn zanim dotkną jej kobiety

g) Kobietom nie wolno głosić kazania w kościele

h) Kobietom nie wolno czytać Pisma Świętego w kościele


Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku pod wieloma względami poprawił status kobiet w Kościele. Zawiera on jednak wiele zasadniczych zakazów. Przede wszystkim zachowuje wyłącznie tylko dla mężczyzn święcenia kapłańskie, lektorat i asystę przy ołtarzu w czasie Mszy św. Te ostatnie funkcje dozwolono jednak wykonywać kobietom, jeśli otrzymają na to "czasowe przyzwolenie."

Kobiety w myśl tego mogą:

a) czytać Pismo Święte podczas nabożeństw liturgicznych
b) służyć do Mszy
c) dawać komentarz w czasie Mszy Świętej
d) głosić kazania i śpiewać solo lub być członkami chóru
e) przewodniczyć w nabożeństwach liturgicznych
f) udzielać chrztu
g) rozdawać Komunię Świętą

Przez te zmiany w prawie kościelnym i w praktyce oficjalny Kościół uznał nareszcie, choć tylko do pewnego stopnia, że uprzedzenie do kobiet oparte na pojęciu „rytualnej nieczystości” było bezpodstawne. Dlaczego więc przywódcy Kościoła nie wyciągną wniosku, że zakaz sprawowania przez kobiety obrzędów chrześcijańskiego kultu religijnego, oparty na tych i tym podobnych uprzedzeniach, jest również zupełnie mylny?


Wyobraźmy sobie, że trzy tysiące lat temu światem rządziłyby kobiety i stwierdziły, że mogą krwawić przez 5 dni co miesiąc, a mimo to żyją i są zdrowe. Doszłyby do wniosku, że są super ludźmi. Mężczyźni nie mogą tego dokonać czyli są ludźmi drugiej kategorii. A w dodatku są dziwnie owłosieni – na twarzy, na rękach, nogach, niektórzy na piersiach. Przypomina to cechy zwierzęce np. brody mają też kozy czy psy. Czy godne jest, aby ludzie o takich cechach składali obrzędowe ofiary Bogu? Kobiety doszłyby do wniosku, że nie i wykluczyłyby mężczyzn z wszelkich form kultu.

Czy ta narracja w dzisiejszych czasach wdaje się logiczna? Czy dyskryminacja z powodu funkcji ciała, taką jak jest menstruacja u kobiet wydaje się do przyjęcia w XXI wieku, kiedy takie nauki jak biologia i medycyna poczyniły nie do podważenia postęp w badaniach nad  przyczyną krwawienia kobiet? 

 Czas, aby te przestarzałe i szkodliwe poglądy przeszły już do historii. 

Jeszcze jest jeden aspekt tego zagadnienia. Kobiety nawet w średniowieczu ojcowie Kościoła, po wnikliwych dociekaniach, uznali za ludzi. Nie ulega wątpliwości, że stworzył je Bóg i są one dla mężczyzn ich bliźnimi. Czy pogarda do połowy ludzkości jaką są kobiety z racji funkcji ich ciała, które zostało stworzone przez samego Boga nie jest także pogardą dla Niego Samego i grzechem przeciw miłości bliźniego?

W Liście św. Jakuba napisano:„Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego! Kto oczernia brata swego lub osądza go, uwłacza Prawu i osądza Prawo. Skoro zaś osądzasz Prawo, jesteś nie wykonawcą Prawa, lecz sędzią. Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś osądzał bliźniego? „ (Jk 4, 11-12).

 „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone „ (Łk, 6,37).