wtorek, 24 stycznia 2023

Kobiecość upokorzona – cz. 2

Poglądy o nieczystości kobiet funkcjonowały w katolickim Kościele do początków XX w. Szczególnie przestrzegano je w tradycji ludowej i nie dotyczyły już one tylko spraw związanych z kościołem i obrzędami kultu, ale także czynności związanych z życiem codziennym na wsi. Sprawa nieczystości i upokorzenia kobiet doszła przez wieki do absurdalnych rozmiarów. 

 Barbara Ogrodowska w książce „Polskie tradycje i obyczaje rodzinne” (Warszawa 2008, s. 10-12) tak o tym pisze: „W przeszłości wierzono, że miesiączkująca kobieta jest „nieczysta”, że może wywierać zły, szkodliwy, destrukcyjny wpływ na ludzi, zwierzęta, przedmioty, z którymi się zetknie, ziemię i płody ziemi, na produkty żywnościowe, na zwykłe, codzienne, gospodarskie czynności. Uważano, że zagraża zwłaszcza rodzajowi męskiemu. Wierzono nawet, że miesiączkująca kobieta bezcześci miejsce święte. […] Kobiecie nie wolno było w tych dniach siać, flancować warzyw i kwiatów. Uważano bowiem, że ziarna nie wzejdą, sadzonki nie wyrosną jak należy, a ich korzenie nadgryzą robaki, krety i nornice. Nie mogła także zbierać warzyw – żeby nie wyjałowiły się grządki; zrywać owoców ani – tym bardziej – wspinać się po nie na drzewa, które mogły od tego przestać rodzić lub wydawać odtąd owoc skąpy i niewydarzony, a nawet usychać.

Kategorycznie zabraniano jej rozniecania ognia, pieczenia chleba, a nawet pomocy przy rozczynianiu i wyrabianiu ciasta chlebowego, toczeniu bochenków i wkładaniu ich do pieca, bo zarówno ogień (symbol dobra i domowego ogniska), jak i chleb (pokarm najważniejszy, powszedni, ale i zarazem święty) doznawały zniewagi.

Podobne zakazy dotyczyły zagniatana i pieczenia innych ciast – które jak powszechnie wierzono – nie udawały się nigdy kobietom z miesięczną słabością – źle rosły, zawsze miały zakalec, nikomu nie smakowały; zakaz obejmował także kiszenie ogórków, kapusty i przygotowania innych przetworów z warzyw i owoców – w przekonaniu, że na pewno popsują się i spleśnieją.

Kobiecie nie wolno było czerpać wody ze studni – która mogła ulec skażeniu, lęgły się w niej larwy much i komarów. A jeśli już nie było nikogo, kto mógłby ją w tej czynności wyręczyć, zobowiązana była wrzucić w toń kilka groszy, aby oczyścić wodę oraz jako zadośćuczynienie za złamanie zakazu. […]

Liczne ograniczenia dotyczyły także kontaktów z ludźmi oraz udziału w tradycyjnych obrzędach. Ograniczenia takie egzekwowano np. na ziemi tarnobrzeskiej, na ziemiach położonych w widłach Wisły i Sanu, na ziemi krakowskiej, ale także i w innych regionach Polski.

Kobieta miesiączkująca nie mogła więc przez kilka dni karmić piersią swego maleństwa, brać na ręce i kołysać w ramionach dziecka innej matki, przestępować przez żywe stworzenia, np. siedzące na progu dziecko lub zwierzę (przestawały rosnąć), a przechodząc prze kładkę lub most mijać się z inną osobą (mogła jej zaszkodzić). Nie mogła być druhną na weselu ani trzymać dziecka do chrztu – obowiązywał ją bowiem w tych dniach zakaz kumostwa. Uważano, że jej stan może wyrządzić zło zarówno nowożeńcom, jak i noworodkowi.

Jeszcze w XIX, a nawet w XX wieku (np. na ziemi rzeszowskiej, tarnowskiej i tarnobrzeskiej – głównie – na wschodnich rubieżach Polski, na całym pograniczu polsko-ruskim) pod groźbą grzechu śmiertelnego kobiecie nie wolno było w czasie miesiączki przystępować do komunii, a nawet wchodzić do kościoła, kaplicy, odwiedzać cmentarza. Jeśli kobieta złamała ten zakaz, zwłaszcza kiedy np. kropla jej krwi upadła na kościelną posadzkę, natychmiast wzywano księdza, aby zbeszczeszczone miejsce wyświęcił. Dawne wierzenia i obyczaje były wspierane w tym przypadku także autorytetem Kościoła.”


Tym niemądrym poglądom wtórowali niestety także niektórzy lekarze mało orientujący się w fizjologii kobiet. W 1890 roku jeden z nich powołując się na „pewnych fizjologów” twierdził, że „wszelkie krwawienia są patologią, a u doskonale zdrowej kobiety nie powinno być krwi.

Ta rzekoma nieczystość kobiet znalazła odzwierciedlenie w przepisach Kościoła Katolickiego już od XIII w. Rzekoma ‘rytualna nieczystość’ kobiet weszła ko Kościoła przede wszystkim przez Decretum Gratiani (1140 po Chr.), który został przyjęty jako prawo kościelne w r. 1234. Był on nieodzowną częścią Prawa Kanonicznego, które obowiązywało do roku 1916.

Według tego prawa:

a) Kobietom nie wolno nauczać w kościele

b) Kobietom nie wolno rozdawać Komunii św.

c) Kobietom nie wolno nauczać ani chrzcić

d) Kobietom nie wolno doytykać świętych przedmiotów

e) Kobietom nie wolno dotykać ani nosić szat liturgicznych


Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego ogłoszony w 1917 roku niewiele zmienił w sprawie kobiet.

Zawierał on następujące kanony oparte na rzekomej nieczystości rytualnej kobiet:

a) Kobieta może tylko w braku godniejszej osoby udzielić chrztu

b) Kobietom nie wolno rozdawać Komunii Św.

c) Dziewczynkom ani kobietom nie wolno służyć do Mszy

d) Jedynie mężczyźni mogą otrzymać święcenia kapłańskie

e) Kobiety powinny mieć zakryte głowy w Kościele

f) Bielizna ołtarzowa musi być uprana przez mężczyzn zanim dotkną jej kobiety

g) Kobietom nie wolno głosić kazania w kościele

h) Kobietom nie wolno czytać Pisma Świętego w kościele


Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku pod wieloma względami poprawił status kobiet w Kościele. Zawiera on jednak wiele zasadniczych zakazów. Przede wszystkim zachowuje wyłącznie tylko dla mężczyzn święcenia kapłańskie, lektorat i asystę przy ołtarzu w czasie Mszy św. Te ostatnie funkcje dozwolono jednak wykonywać kobietom, jeśli otrzymają na to "czasowe przyzwolenie."

Kobiety w myśl tego mogą:

a) czytać Pismo Święte podczas nabożeństw liturgicznych
b) służyć do Mszy
c) dawać komentarz w czasie Mszy Świętej
d) głosić kazania i śpiewać solo lub być członkami chóru
e) przewodniczyć w nabożeństwach liturgicznych
f) udzielać chrztu
g) rozdawać Komunię Świętą

Przez te zmiany w prawie kościelnym i w praktyce oficjalny Kościół uznał nareszcie, choć tylko do pewnego stopnia, że uprzedzenie do kobiet oparte na pojęciu „rytualnej nieczystości” było bezpodstawne. Dlaczego więc przywódcy Kościoła nie wyciągną wniosku, że zakaz sprawowania przez kobiety obrzędów chrześcijańskiego kultu religijnego, oparty na tych i tym podobnych uprzedzeniach, jest również zupełnie mylny?


Wyobraźmy sobie, że trzy tysiące lat temu światem rządziłyby kobiety i stwierdziły, że mogą krwawić przez 5 dni co miesiąc, a mimo to żyją i są zdrowe. Doszłyby do wniosku, że są super ludźmi. Mężczyźni nie mogą tego dokonać czyli są ludźmi drugiej kategorii. A w dodatku są dziwnie owłosieni – na twarzy, na rękach, nogach, niektórzy na piersiach. Przypomina to cechy zwierzęce np. brody mają też kozy czy psy. Czy godne jest, aby ludzie o takich cechach składali obrzędowe ofiary Bogu? Kobiety doszłyby do wniosku, że nie i wykluczyłyby mężczyzn z wszelkich form kultu.

Czy ta narracja w dzisiejszych czasach wdaje się logiczna? Czy dyskryminacja z powodu funkcji ciała, taką jak jest menstruacja u kobiet wydaje się do przyjęcia w XXI wieku, kiedy takie nauki jak biologia i medycyna poczyniły nie do podważenia postęp w badaniach nad  przyczyną krwawienia kobiet? 

 Czas, aby te przestarzałe i szkodliwe poglądy przeszły już do historii. 

Jeszcze jest jeden aspekt tego zagadnienia. Kobiety nawet w średniowieczu ojcowie Kościoła, po wnikliwych dociekaniach, uznali za ludzi. Nie ulega wątpliwości, że stworzył je Bóg i są one dla mężczyzn ich bliźnimi. Czy pogarda do połowy ludzkości jaką są kobiety z racji funkcji ich ciała, które zostało stworzone przez samego Boga nie jest także pogardą dla Niego Samego i grzechem przeciw miłości bliźniego?

W Liście św. Jakuba napisano:„Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego! Kto oczernia brata swego lub osądza go, uwłacza Prawu i osądza Prawo. Skoro zaś osądzasz Prawo, jesteś nie wykonawcą Prawa, lecz sędzią. Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś osądzał bliźniego? „ (Jk 4, 11-12).

 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone „ (Łk, 6,37).


czwartek, 22 grudnia 2022

Kobiecość upokorzona - cz. 1

Paolo_Veronese_—_Erweckung_des_Jünglings_zu_Nain_
 

Jezus uzdrowił kobietę cierpiącą na upływ krwi, mimo iż dotykając jej, zaciągał na siebie nieczystość rytualną. Trzeba dodać, że tego typu nieregularne krwawienia były jeszcze bardziej nieczyste niż miesiączka, jak dowiadujemy się z Księgi Kapłańskiej (15,25–30). To właśnie stanowiło powód, dla którego wspomniana kobieta podeszła do Jezusa chyłkiem i dotknęła tylko jego płaszcza, zanim ktoś mógłby ją powstrzymać. Na całe szczęście nie było w pobliżu średniowiecznego kanonisty, który wytłumaczyłby jej, że dotykanie Pana to dla kobiety jeszcze większy grzech niż dotykanie ołtarza.” („Kobiety wykluczone” / Garty Wills).

Tabu przeciwko menstruacji istniało już od społeczeństw pogańskich. Jezus był prawdziwym rewolucjonistą w traktowaniu kobiet; był prawdziwym ich przyjacielem, jednak po swojej śmierci nie znalazł wielu naśladowców. A i ci po pewnym czasie zostali zepchnięci na margines.

Do dziś menstruacja to wciąż temat tabu. Mimo iż menstruacji doświadcza ponad połowa ludzkości, to o okresie nie rozmawia się w przestrzeni publicznej, z reguły nie rozmawia się też ze znajomymi mężczyznami. Wmówienie kobietom, że coś, czego doświadczają, jest wstydliwe i odpychające, jest jednym ze zwycięstw patriarchatu.

Niestety, w wyniku tej kapłańskiej narracji w społeczności żydowskiej od IX wieku przed Chrystusem kobiety zaczęły tracić swoją pozycję w społeczeństwie nie tylko dlatego że rodziły dzieci, ale też za to, że były potencjalnie zdolne do tego. 

Do dziś na całym świecie miliony kobiet nie może realizować w pełni swojego potencjału i realizować powołania tylko dlatego, że posiadają biologiczną zdolność do rodzenia dziecka czyli menstruują. Ta dyskryminacja zaczęła się utrwalać około trzy tysiące lat temu, gdy autorzy Biblii stwierdzili, że kobiety i dziewczęta są nieczyste przez siedem dni i nie można ich w tym czasie dotykać. Napisali to mężczyźni. Za nieczyste uznano kobiety w okresie menstruacji. Przepisy te świadczą niezbicie, że kapłani dążyli do izolacji kobiet i wyłączenia ich z obrzędów kultowych. Ta tendencja widoczna jest także w Biblii i Talmudzie.

Ten pogląd o nieczystości kobiety głosił już przed chrześcijaństwem judaizm. W Księdze Kapłańskiej (15, 19-23) napisano: „Jeżeli kobieta ma wyciek, ma krwawienie [miesięczne] ze swojego ciała, pozostanie siedem dni w swojej nieczystości. Każdy, kto jej dotknie, będzie nieczysty aż do wieczora. Wszystko, na czym się ona położy podczas swojej nieczystości, będzie nieczyste. Wszystko, na czym ona usiądzie, będzie nieczyste. Każdy, kto dotknie jej łóżka, niech wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. Każdy, kto dotknie jakiegokolwiek przedmiotu, na którym ona siedziała, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. Jeżeli ktoś dotknie się czegoś, co leżało na jej łóżku albo na przedmiocie, na którym ona siedziała, będzie nieczysty aż do wieczora.”

Zakazy dotyczące kobiet podczas ciąży i mensturacji były spotykane w czasach przed-chrześcijańskich w wielu kulturach. Nie tylko kobiety w okresach miesiączki uważano za “nieczyste”, lecz również istniało niebezpieczeństwo, że przekażą nieczystość innym.

Duży wpływ na takie traktowanie miesiączkujących kobiet miała opinia Pliniusza Starszego (żył 23-79 r. n. e.) zawarta w „Historii naturalnej”: "Kontakt z miesięcznym upływem krwi kobiecej sprawia, że młode wino kwaśnieje, plony usychają, szczepy roślinne zamierają, schną nasiona roślin ogrodowych, owoce spadają z drzew, jasna powierzchnia luster ciemnieje, ostrza stalowe tępieją, kość słoniowa traci połysk, pszczoły umierają, żelazo i brąz rdzewieją, a powietrze wypełnia się okropnym zapachem. Psy, które próbują lizać tą krew szaleją, a ich ugryzienie staje się trujące jak przy wściekliźnie. Woda w Morzu Martwym, która jest gęsta od soli, nie może być rozdzielona w inny sposób jak przez nitkę zanurzoną poprzednio w trującej krwi upławów. Wystarcza nawet nitka z nieczystej sukni. Płótno, którego dotknie kobieta podczas prania czy gotowania, czernieje. Podczas miesięcznego krwawienia kobiety mają tyle magicznej siły, że ponoć krew wystawiona podczas burzy na działanie błyskawic odpędza grad i huragan.” - Pliniusz Starszy, Naturalis historia, ks. 28, roz. 23, 78-80; ks. 7, roz. 65.

Niestety, mimo przyjacielskiej postawy Jezusa wobec kobiet, chrześcijaństwo podtrzymało pogardliwą narrację wobec kobiet. Ojcowie Kościoła, poprzez swoją antyseksualne uprzedzenia, pogłębili lęk przed rytualną nieczystością kobiet. Uważali oni, że świętość budynku kościelnego, a zwłaszcza ołtarza, zostanie przez tą nieczystość kobiecą skalana.

Ten obraz niszczycielskiej mocy krwi menstruacyjnej przetrwał do czasów nowożytnych powtarzany w pismach ojców i doktorów chrześcijańskiego Kościoła, który przejął ten pogląd ze Starego Testamentu. Największy problem przyszedł z zachodu, z łacińskich diecezji w północnej Afryce, we Włoszech, w Galii i Brytanii.

Już w 241 roku Dionizjusz, biskup Aleksandrii, pisał, że „kobieta w okresie krwawienia nie powinna przystępować do Ołtarza, ani dotykać Świętego Świętych, ani chodzić do kościoła, lecz modlić się gdzie indziej”. Był to rzadko spotykany głos we wschodnim kościele, gdzie przecież kobiety-diakonisy służyły we wszystkich diecezjach. Podczas miesiączki, według tego patriarchy , „pobożne niewiasty nie powinny nawet myśleć o tym, by dotykać ołtarza czy Ciała i Krwi Pańskiej” (PG 10, 1281).

Religijna obsesja seksualna doprowadziła mężczyzn na manowce obłędu. Cyryl Jerozolimski uczył je, by podczas modlitwy poruszały wargami bezdźwięcznie. Statuty synodalne św. Bonifacego zabraniały kobietom śpiewać w Kościele (8 wiek) i zakaz ten utrzymał się do 1903 roku. Przez tysiąc lat śpiewali mężczyźni i kastraci.

 Menstruacja była wg Grzegorza Wielkiego skutkiem kobiecej winy. Kobieta według niego to stworzenie słabe. Jej status jest niższy od mężczyzny.

W kościele syryjskim za wejście do kościoła z miesiączką groziła siedmioletnia pokuta. Z tego samego powodu synod w Akwizgranie zabronił kobietom zbliżania się do ołtarzy, „Canones Hippolyti” zabraniał chrzczenia kobiet miesiączkujących, synod paryski (846 rok) orzekł, że tam gdzie znajduje się kapłan nie ma wstępu kobieta.

W końcu nawet jeżeli nie miesiączkowały, kobietom nie wolno było wchodzić do prezbiterium, zbliżać się do stołu ofiarnego czy dotykać naczyń liturgicznych. Sobór w Laodycei (IV wiek) ogłosił: „Zakazuje się kobietom przebywać w pobliżu ołtarza”.

W IX wieku Heito, biskup Bazylei, wydał następujące rozporządzenie:Wszyscy powinni pilnować, aby kobiety nie miały przystępu do ołtarza; nawet niewiastom konsekrowanym nie wolno w żaden sposób uczestniczyć w świętej służbie. Gdy zachodzi potrzeba wyprania obrusów, powinni usunąć je z ołtarza kapłani, potem zaś przekazać rzeczonym kobietom dopiero za balaskami. Zwrot powinien odbywać się w porządku analogicznym. Podobnie wszelkie dary przyniesione przez niewiasty na mszę powinny zostać odebrane przez księży przed prezbiterium i przez nich dopiero zaniesione do stołu ofiarnego.”

Teologowie średniowieczni kontynuowali retorykę przeciwko rzekomej rytualnej nieczystości kobiet.Kobietom nie wolno odwiedzać kościoła w czasie menstruacji lub po porodzie, gdyż kobieta jest krwawiącym zwierzęciem. Dotyk jej krwi sprawia, że owoce nie dojrzewają, musztarda traci smak trawa usycha a drzewa tracą przedwcześnie owoce. Żelazo rdzewieje, a powietrze staje się ciemne. Psy, gdy ją jedzą, dostają wścieklizny. ". Paucapalea, Summa, Dist. 5, pr.§ 1 v.   [Paucapalea był kanonikiem. Żył w  XII wieku. Stworzył pierwszy komentarz do Dekretu Gracjana , swego nauczyciela.]

Tradycyjne kultury przeważnie naznaczały menstruację kobiet rozmaitymi obostrzeniami. W związku z tą ich przypadłością odebrano im dostęp do urzędów kościelnych.

Teodor z Balsamon, sławny kanonista Kościoła prawosławnego z XII wieku pisał: „ kiedyś znane były i zgodne z prawami Kościoła ordo (święcenia) diakonis; miały one dostęp do ołtarza. Wszelako na skutek comiesięcznej nieczystości ten ich urząd został usunięty poza obszar kultu i oddalony od świętego ołtarza. Co prawda w czcigodnym Kościele Konstantynopola ciągle jeszcze wybiera się diakonisy, ale nie mają już one dostępu do ołtarza” [Responsa ad interrogationes Marci - Interr. 35]. 

W XIV wieku kanonista z Zachodu Matthew Blastares napisał, że kobietom zakazano zostawania diakonami ze względu na menstruację. 

 Profesor Gary Macy, pisząc o historii diakonatu, stwierdza: „ Wydaje się, głównym powodem, dla którego zaprzestano ordynowania kobiet na diakonów, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie było stopniowe przyjmowanie praw czystości rytualnej z Biblii hebrajskiej."

"Menstruacja i poród były widziane jako przeszkody w służbie kobiet przy ołtarzu, a zatem i w ich ordynacji.” (cytat z Zuzanna Radzik / „Kościół kobiet” , Kraków 2020, s. 131).

Harlow,_George_Henry_-_The_Virtue_of_Faith_-_Google_Art_Project

Dla tych, którzy żyją w prawdzie i miłości – wszystko jest czyste. Tylko ci, którzy kłamią i nienawidzą - są brudni, brud noszą w sobie i nie uczyni ich czystymi żadne przestrzeganie jakiś rytuałów, ani stosowanie rytualnych obmyć. Tylko tchnienie miłości, tej która jest z Boga, może ich oczyścić.„ (cytat z Jan Zieja / „ Ewangelia i życie. Rozważania na co dzień”, Poznań 2017).

czwartek, 17 listopada 2022

Jezus jest przyjacielem kobiet

   Kobieta izraelska miała swoje miejsce w domu. Mełła mąkę, piekła chleb, chodziła po wodę, dostarczał oliwę. Przy stole usługiwała mężczyźnie, ale nigdy z nim nie jadła. Postrzegana była jako matka licznych dzieci, gospodyni, fizyczna pomoc.


 

   „Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o Królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka niewiast, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia” (Łk 8, 1-3).

Carl_Heinrich_Bloch_-_Woman_at_the_Well

  

   Stosunek Jezusa do kobiet był rewolucyjnie nowy. Żaden rabin nie uczył kobiet. A w Ewangeliach czytamy, że u stóp Jezusa kobiety siedziały! Dziś tego nie rozumiemy, ale termin „siedzieć u stóp”, (akolutheo), to w Nowym Testamencie techniczny termin na określenie pójścia za Jezusem, bycia Jego uczniem. Nie da się zaprzeczyć, że były uczennicami na równi z mężczyznami i o ile mężczyzn musiał specjalnie powoływać o tyle kobiety szły za nim same. Znajdujemy je w bezpośredniej bliskości i nie spotyka się to z żadnym z zarzutów o publiczne zgorszenie choć w czasach Jezusa niezamężna kobieta nie mogła pokazywać się z obcymi mężczyznami. Jezus nie żywił też obawy o nieczystość rytualną jaką przestrzegali Żydzi uważając, że podczas menstruacji kobieta stawała się nieczysta. 

Healing_of_a_bleeding_women
 

   Uzdrowił kobietę cierpiącą na krwotok (Mt 9, 20-22). Nie był też dla niego ważny status społeczny kobiet, z którymi miał bliższy kontakt np. Samarytanka była wielokrotną rozwódką, natomiast kobieta na uczcie u faryzeusza Szymona była prostytutką (Łk 7, 36-50). Uzdrowił też w szabat kobietę pochyloną prze 18 lat (Łk 13, 10-17). Leczył zarówno kobiety żydowskie, jak np. teściową Piotra (Mt 8, 14-15), ale też kobietę kananejską dręczoną przez złego ducha (Mt 15, 21-28).

   W nauczaniu Jezus też zaskakiwał. Zwykle nie zwracamy uwagi, ale kiedy mówi w przypowieściach, posługuje się równolegle przykładami z życia mężczyzn i kobiet. Często wręcz ta sama historia opowiedziana jest w wersji „męskiej” i „żeńskiej”.

Johannes_(Jan)_Vermeer_-_Christ_in_the_House_of_Martha_and_Mary

 

   Rzeczywiście te opowieści są symetryczne. Jest o uzdrowieniu kobiety chorej na krwotok (Mt 9, 20-22), o zgubionej owcy (Łk 15, 1-7) i o zgubionej drahmie (Łk 15, 8-10), o proszącym przyjacielu (Łk 11, 5-8) i proszącej wdowie, (Łk 18, 1-8) o sianiu (Mt 13, 1-8) i o zaczynie (Mt 13, 33-35). Rozmowa na ulicy mężczyzny z kobietą (nawet gdy była jego żoną), była nie do przyjęcia. Jakże zdumieni byli uczniowie, widząc przy studni Jezusa rozmawiającego z Samarytanką (J 4, 1-42). To się nie zdarzało żadnemu nauczycielowi przed Jezusem. Oznacza to, że po pierwsze, kobiety na równi z mężczyznami są adresatkami przesłania Jezusa – a po drugie, że tak samo jak mężczyźni odpowiadają za swoje czyny, doznają zbawienia i mają udział w przyszłym królestwie Bożym. Poza tym to sam Bóg największe tajemnice zbawienia oddał w ręce kobiet! Zwiastowanie, Boże Narodzenie... Potem jeszcze Zmartwychwstanie, znów kobieta jest pierwszym świadkiem.

 

Appearance of Jesus Christ to Maria Magdalena  - Aleksandr  Iwanow


   Kim były kobiety otaczające Jezusa? Tymi, które w większości uzdrowił. Jedne fizycznie, drugie duchowo. Łukasz jasno podaje: „A było z Nim Dwunastu oraz kilka niewiast, które uwolnił od złych duchów i od słabości, między innymi Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów,” a którą spotkamy raz jeszcze pod krzyżem. W drodze towarzyszyły Jezusowi także "kobiety bez przeszłości", pobożne, prawe, dyskretne, bywało że i wysokiego rodu. „Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.” Niewiasty te szły za Nim dzień po dniu. Szły aż pod krzyż. Kiedy umarł, pozostały ze swą miłością, wiernością, odwagą, delikatnością, gotowością w pierwszej Wspólnocie. Wtedy "dla apostołów, dla rodzącego się Kościoła, Opatrzność miała twarz kobiety" (Brat Efraim).

   Jezus swoją nauką i postępowaniem wnosi na świat nową wizję kobiety. Ustala równowagę. Równowartość mężczyzny i kobiety. Broni je, zwłaszcza niezamężne, porzucone, oddalone, bezdzietne (życie tych ostatnich w kulturze izraelskiej nie miało racji istnienia). Naucza, że mają one prawo, jak każdy mężczyzna do słuchania Słowa, do poszukiwania prawdy. „Maria najlepszą cząstkę obrała” - powiada do Marty, gdy jej zasłuchana siostra siedziała u Jego stóp (Łk 10, 38-42). "Ewangelie pozostają jakby wysepką szacunku i obrony niewiasty w pełnym prądzie rzeki, której wody od początku do końca spływały wyraźnymi znakami przesadnego doceniania mężczyzn” - powiada Vittorio Messori. - „Dla Jezusa odmienność płci jest przypadkowa, przejściowa oraz taka, która nie stwarza żadnych istotnych różnic między mężczyzną a kobietą...

 

    Guercino — Jezus i kobieta złapana na cudzołóstwie, 1621 r. (źródło wikimedia)    

   Jezus wobec kobiet zachowuje się zdecydowanie inaczej niż żyjący w jego czasach mężczyźni. W tej dziedzinie rzuca swoim współczesnym wyzwanie, łamie dotychczasowe normy. Po pierwsze - w Jego otoczeniu znajdują się kobiety. Po drugie publicznie przebywa w ich towarzystwie. Trzecie - zrywając z tradycją nauczycieli i doktorów dzieli się z nimi swoją nauką. Bezpośrednia bliskość przy rabbim fizyczna, duchowa, codzienna, stała, była niepojęta. Ewangelie mówią o tym niewiele. Jednak obecność przy Nim kobiet była wielkim wyzwaniem. Stała się szczególnie kłopotliwa dla pierwotnego Kościoła, gdy Zmartwychwstały już Jezus wybiera właśnie kobiety na pierwszych świadków tego jedynego i najistotniejszego wydarzenia oraz posyła je z misją. Zwiastunką tą jest Maria Magdalena, którą papież Franciszek ogłosił ją wielką uczennica Jezusa, a w dekrecie papieskim z 3 czerwca 2016 roku napisano, że jest ona „zwiastunką dobrej nowiny o zmartwychwstaniu Pana lub jak mówili Raban Maur i św. Tomasz z Akwinu „apostolorum apostola” [apostołką apostołów – przyp. aut. ], ponieważ ogłasza apostołom to, co oni sami będą później głosili całemu światu (cf. Raban Maur, De vita beatae Mariae Magdalenae, c. XXVII; św. Tomasz z Akwinu, In Ioannem Evangelistam Expositio, c. XX, L. III, 6). Słusznie Doktor Anielski używa tego terminu „apostolorum apostola” w stosunku do Marii Magdaleny, ponieważ jest ona świadkiem Chrystusa Zmartwychwstałego i ogłasza wiadomość o zmartwychwstaniu Pana, tak jak inni Apostołowie.”

   Kobiety z Ewangelii – Maria Magdalena, Marta i Maria z Betanii, Joanna, Zuzanna i Salome – służyły Panu Jezusowi z lojalnością, którą nie zawsze wykazywali uczniowie. Towarzyszyły Nauczycielowi na drogach Palestyny lub gościły Go w swoich domach, płakały na drodze krzyżowej i szły z Nim aż na miejsce śmierci, a na koniec chciały uczcić Jego ciało złożone w grobie.

   Jezus, nasz Zbawiciel, przyszedł również po to, aby zmienić relacje jakie istniały pomiędzy mężczyzną, a kobietą. Przyszedł, aby uwolnić ludzi spod władzy grzechu i jego skutków: „Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci” (1 Kor 6,20), przypomina nam św. Paweł. Grecki czasownik dla tego rodzaju «nabycia» dosłownie oznacza: «uwolnienie z rynku niewolników», czyli stworzenie nowej sytuacji, w której będzie żył człowiek.

   Chrystus wykupując także kobiety chciał im przywrócić chwałę, jaką otrzymały w chwili stworzenia; swoim zachowaniem wobec kobiet chciał pokazać, że nie jest ważne co myślą i mówią o ich ludzie, ważniejsze jest to, co myśli o nich Bóg!

    O tym, że Jezus jest do dziś przyjacielem kobiet świadczą fakty, że do naszych czasów objawia się i powierza im swoje przesłania w różnych dziedzinach, które mają przekazać światu. Oto niektóre z tych kobiet: św. Hildegarda z Bingen (1098 – 1179), św. Mechtylda z Magdeburga (1208 - ok. 1285), św. Mechtylda z Hackenborn (ok. 1242 - 1299), św. Gertruda Wielka (1256 - 1302), św. Brygida Szwedzka (1303 - 1373), mistyczka Julianna z Norwich (1342 - 1416), św. Katarzyna ze Sieny (1347 - 1380), św. Rita (ur. między 1360 a 1380 - 1457), św. Małgorzata Alacoque (1647-1690), św . Teresa z Lisieux (od Dziec. Jezus; 1873 - 1897), św. Maria Faustyna Kowalska (1905 - 1938), św. Matka Teresa z Kalkuty (1910 -1997) . 

FaustynaKowalska_BaczalDolny

 

   Dziś tak jak przed wiekami kobieta może swoją inteligencją, wrażliwością i męstwem, swoją pobożnością, gorliwością apostolską i pragnieniem służby, swoją zdolnością inicjatywy oraz hojnością, przyczynić się do tego, by Kościół wypełniał swoją misję tak jak chciał tego Jezus., który je kochał, zauważał i doceniał .

   Bator Kazimierz (uniwersytet Papieski im. Jana Pawła II w Krakowie) w swojej pracy „Jezus a kobiety. Nowatorstwo postawy Jezusa wobec kobiet” opublikowanej w internecie tak pisze: […] „wielkim wydarzeniem w dziejach świata była inkarnacja Boga, nie tylko jako Zbawiciela, ale Tego, który przyszedł wskazać ludzkości właściwy sens jej istnienia i drogę, jaką musi ona pokonać, aby mogła z Nim współistnieć w Królestwie Niebieskim. Kobieta-człowiek, kobieta-apostoł, kobieta-uczeń nie różni się od mężczyzny w tym wymiarze i wraz z Pawłem możemy powiedzieć: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28). „

 




środa, 27 kwietnia 2022

Powierzaj Mi siebie i świat

    Dla mnie dawanie jest nie mniejszą przyjemnością niż otrzymywanie. Wspaniała jest świadomość, że dzięki mnie komuś poprawiło się zdrowie, że ktoś zawrócił z drogi zła, że dzięki mojemu modlitewnemu wsparciu ktoś wzmocni swojego ducha. To także wzmacnia moją psychikę. Daje poczucie sensu życia zapełniając każdą pustkę .

   W jednej z katechez Papież Franciszek zaznaczył, że nasze wołania wznoszą się ku Bogu, „który ma serce Ojca, i który sam płacze z powodu każdego syna i córki, którzy cierpią i umierają...Jeśli trwamy w relacji z Nim, to życie nie szczędzi nam cierpienia, ale otwiera się na wielki horyzont dobra i zmierza ku jego spełnieniu”.

   Można polecać innych Bogu w różny sposób - za pomocą modlitwy obszernej, bogatej w treści teologiczne lub za pomocą kilku prostych słów. Obie formy są dobre i przydatne. Ważne, aby czynić to ze zrozumieniem (wnikając w problem) i z sercem (w takim stopniu jak tego pragniemy). Ile razy to robić? Jak często dajemy radę. Niech to będzie raz w życiu, ale może być raz w roku, raz w miesiącu, raz na dzień, co godzinę. Nie powinna to być jednak formalność. Dajmy w tym kawałek siebie, wchodźmy w przymierze z Bogiem, bądźmy pośrednikami w przekazywaniu Jego miłości. 

   Salezjanin Bruno Ferrero w swoich „Krótkich opowiadaniach dla ducha” umieścił opowieść pt. „Ostatnie miejsce”. Poniżej podaję jej przerobiony końcowy fragment:

   „Pewien człowiek przechodził ulicami miasta. Widział wielu ludzi. Zobaczył też jedną ubogą staruszkę, która prosiła o jałmużnę. Na jej widok pomyślał w swoim sercu: „Panie Boże, dlaczego pozwalasz na coś takiego? Jeśli możesz, proszę Cię, zrób coś”. Tego samego dnia wieczorem zobaczył w telewizji twarze przerażonych dzieci, bo w jakimś kraju wybuchła wojna. Widok ten poruszył go tak bardzo, że powiedział: „Panie Boże, zobacz, ile biedy i nieszczęścia, spójrz na to cierpienie. Proszę Cię, uczyń coś”. Nocą we śnie człowiek usłyszał głos Pana Boga: „Już coś zrobiłem: stworzyłem ciebie! Nie lękaj się pomagać innym”.

Siemiradzki-Chrystus_i_Samarytanka

   W mszaliku wydanym w 1965 r. pod redakcją ks. St. Tworkowskiego w tekście „Rozmowa Chrystusa Pana z odwiedzającą go duszą”, którego fragment zacytowałam w poprzednim poście, są zawarte wskazówki jak powierzać Bogu siebie i świat:

   Oddaj mojemu sercu sprawy, których zasięg przekracza twych bezpośrednich zainteresowań, a które powinny cię również bardzo obchodzić.

    Módl się za Kościół, moje Mistyczne Ciało, którego jesteś żywą cząsteczką. Módl się za […] biskupów, za kapłanów, aby stawali się świętymi i prowadzili mój lud do Boga.

   Módl się o zjednoczenie chrześcijan. Chcę mieć jedną owczarnię i jeden Kościół. Wielu moich rzekomych wyznawców żyje w zastarzałych błędach. Bardziej szukają siebie niż mnie i przez niezgodę płynącą z fanatyzmu i pychy, opóźniają rozwój mego królestwa. […] Módl się za grzesznych, którzy porzucili dom Ojca. Módl się o Boży pokój dla świata. Proś o łaski i dobra duchowe dla swej ojczyzny. Módl się za młodzież, aby żyła w czystości ducha i prawdzie. Polecaj mi swoich krewnych, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, tych, z którymi pracujesz, którzy ci świadczą dobro i tych, których łatwiej byłoby ci nienawidzić niż kochać. Pamiętaj moje słowa: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą”. Módl się za pogan, za niewierzących, bo wszyscy są dziećmi mego Ojca i wszystkich chcę zbawić. 

Jesus_Anointing -Alexander Bida 1874
  

  Pamiętaj o ciepiących i chorych, tych moich najbliższych, którzy dzielą ze mną Ogrójec i Golgotę. Jakikolwiek byłby ich krzyż i co byłoby jego przyczyną – prawdą jest, że cierpią. Wasze słabe ramiona łatwo uginają się pod ciężarem krzyża. I ty cierpiałeś, może cierpisz, a już z całą pewnością będziesz cierpieć, bo nikt nie uchyli się od krzyża… Było mi bezmiernie smutno, gdym z krzyża spoglądał na swą Matkę. Nie mogłem z niego zejść, aby otrzeć jej łzy. Dlatego znam wasz ból i mogę wam ulżyć. Miej w swoim sercu współczucie dla tych, którzy „płaczą i są obciążeni”, wiedz, że jestem w każdym cierpiącym. Synu mój, córko! Nie zamykaj oczu na cierpienie swych bliźnich i spiesz im z pomocą i sercem.

   Poleć mi dusze czyśćcowe. Pamiętaj o poległych i męczennikach. Twoi bracia, żołnierze, skazańcy lagrów, torturowani w katowniach, duszeni w komorach gazowych, spalani w krematoriach, zabijani głodem i kulą, dzielili ze mną mękę konania. Jeśli kochasz swój naród, jeśli chcesz być jego dobrą cząsteczką, dopomagaj żywym, aby się stawali lepszymi, a umarłych polecaj jak najczęściej memu sercu.”

   Uzupełnieniem do powyższego tekstu o szukaniu szczęścia i radości z mszalika "Ciebie Boga chwalimy" St. Tworkowskiego mogą być słowa zamieszczone na stronie http://bezale.pl/2018/08/08/rozmawiasz-z-jezusem/ :

   „Poproś mnie o pomoc dla kogoś . Powiedz Mi jego imię, a następnie co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Proś o wiele, nie wahaj się prosić. Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których chcesz pocieszyć; o chorych, których cierpienia widzisz; o zabłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na prawdziwą drogę. Powiedz Mi o wszystkich chociaż jedno słowo.”


 



 

 


 

 

 

 

czwartek, 7 kwietnia 2022

Szukaj szczęścia i radości

   Kardynał J. Ratzinger tak pisał w roku 1995: „Jedna z podstawowych reguł rozeznawania duchów mogłaby brzmieć: tam gdzie nie ma radości, gdzie humor obumiera, tam na pewno nie ma Ducha Świętego. I odwrotnie: radość jest znakiem łaski. Kto zgłębi swego serca jest pogodny, kto cierpiąc nie stracił radości, ten jest bliski Boga Ewangelii, Ducha Bożego, który jest Duchem wiecznej radości”.

   „Wszyscy pragniemy żyć w radości. Tęsknota za radością jest uniwersalna. Ale doświadczanie smutku (przynajmniej od czasu do czasu) jest też powszechne. Jest nam bardzo źle, gdy w smutku upływa nam życie. Brak radości jawi się nam jako wielki brak. Tęsknota za życiem w radości i jej nierzadki brak otwierają nas na poszukiwania kogoś, kto pomógłby nam żyć w pokoju serca i w radości. W tym kontekście warto zauważyć, że Pan Jezus, na krótko przed odejściem z tego świata, każe odczytać swoje Dzieło w kluczu radości: To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (J 15, 11). Obfite życie i wielką radość Jezus czerpie z jedności z Ojcem, z nieustannej wymiany miłości. Jezus – sam pełen życia i radości – chce dzielić się tym cennym dobrem ze wszystkimi ludźmi. Obdarowywanie radością Jezus stawia sobie jako cel wypowiadanych słów, dokonywanych uzdrowień, opowiadanych przypowieści… Na żadnej stronie Ewangelii nie znajdziemy niczego, co by przygnębiało. Odbieranie radości byłoby czymś najbardziej sprzecznym z misją i wolą Jezusa.„ (KRZYSZTOF OSUCH SJ ) http://mateusz.pl/mt/ko/ko-kpr.htm

 

Meister_des_Frankfurter_Paradiesgärtleins_

    W mszaliku wydanym w 1965 r. pod redakcją ks. St. Tworkowskiego w tekście „Rozmowa Chrystusa Pana z odwiedzającą go duszą”, którego fragment zacytowałam w poprzednim poście, są zawarte wskazówki jak szukać szczęścia i radości:

   „A może masz w sercu jakąś radość, którą chciałbyś się ze mną podzielić. Powiedz mi o swych nadziejach, w spełnieniu których radbyś widzieć swoje szczęście, zadowolenie, przyjemność.

    Nie ma, moje dziecko, pełnego szczęścia na tym świecie, wszystko bowiem jest na nim przemijające i nietrwałe. To co dziś wydaje ci się najbardziej upragnione, bez czego – tak przynajmniej sądzisz – życie twoje nie miałoby żadnego uroku, po pewnym czasie spowszednieje, a może nawet zacznie cię nużyć i zniechęcać. Człowieka może uszczęśliwić tylko to, co trwa wiecznie, co jest dobrem samym w sobie, co jest wiekuistym pięknem i miłością. Ale i na ziemi znajdziesz odrobinę szczęścia. Świat jest dziełem mego Ojca, stworzonym na mój wzór:” Na początku było S ł o w o” – byłem Ja i przeze mnie „wszystko się stało”. To mój  o b r a z   jest ucieleśniony w widzialnym dziele wszechświata. Szukaj mnie w dziełach mego Ojca, a wraz ze mną znajdziesz w nich odrobinę miłości, prawdziwego dobra i piękna.

    Znajdziesz trochę szczęścia w  m i ł o ś c i  ludzkiej, przede wszystkim w sercu matki i ojca, w dobrej, koleżeńskiej przyjaźni, w czystym uczuciu prawej kobiety – jeśli cię powołam do sakramentu rodziny. Przecież uświęciłem miłość, uszlachetniłem popęd, błogosławiłem małżeńskiemu współżyciu. Staraj się tylko poza kształtami ciała odnajdywać w miłości k s z t a ł t   d u c h a i nie oddzielaj miłości ludzkiej od Boskiej, bo tylko ona może nadać szczęście i trwałość ziemskiemu kochaniu.

    Szukaj radości w  p r z y r o d z i e, w rozkwicie wiosennym sadów, w poszumie zbóż, w płodności lata, zadumie jesieni i powadze śnieżnej zimy.

   Przyroda kształciła i wychowywała moich proroków i świętych. Gdy żyłem z wami na ziemi, świat mego Ojca był również dla mnie domem, a błękitne niebo dachem. Chętnie wstępowałem na szczyty gór, wędrowałem wzdłuż i wszerz mego kraju i odpoczywałem w cieniu gajów oliwnych. Nauczałem rzesz z łodzi Szymona, kołyszącej się na falach Genezaret i karmiłem zgłodniałe tłumy cudownym chlebem na polach Betsaidy. Winnice, pszeniczne łany, doliny pachnące kwieciem, cedry Libanu i rozgałęzione krzewy „ziarnka gorczycznego” były moją księgą, z której wam czytałem Boskie przypowieści życia. 

 


    Ileż zachwytu i czystej radości mogą wam dać cuda natury wyrażające się także w osiągnięciach waszej t e c h n i k i, która winna wam przede wszystkim ułatwiać doskonalenie życia, a nie stawać się źródłem waszego niepokoju i nieszczęść.

   Uświadamiaj sobie radość zdrowia, pracy i chleba powszedniego. Dziękuj Bogu za młodość, ale ciesz się i z poważnego wieku.”

    Uzupełnieniem do powyższego tekstu o szukaniu szczęścia i radości z mszalika "Ciebie Boga chwalimy" St. Tworkowskiego mogą być słowa zamieszczone na stronie http://bezale.pl/2018/08/08/rozmawiasz-z-jezusem/ :

   „Masz jakąś radosną wiadomości dla Mnie, to powiedz. Dlaczego nie pozwalasz mi w niej uczestniczyć? Przecież jestem twoim przyjacielem. Opowiedz mi, co od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie pokrzepiło twe serce, umocniło cię i wywołało uśmiech. Być może spotkały cię przyjemne niespodzianki? Może otrzymałeś szczęśliwe wiadomości, list, zetknąłeś się z życzliwością? Może przezwyciężyłeś trudności, wyszedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest Moim dziełem. Ty masz Mi po prostu powiedzieć: „Dziękuję, mój Ojcze!”